WIADOMOŚCI
RECENZJA: Dinner With Saddam, Menier Chocolate Factory ✭
Opublikowano
Autor:
stephencollins
Share
Kolacja z Saddamem (Dinner With Saddam)
Menier Chocolate Factory
19 września 2015
1 gwiazdka
To zagadka, która nie daje spokoju: dlaczego Menier Chocolate Factory potrafi tak bezbłędnie dobierać i realizować musicale, a jednocześnie tak regularnie – choć na szczęście z przerwami – wykazuje się brakiem wyczucia przy wyborze sztuk dramatycznych, a zwłaszcza komedii?
Obecnie na afiszu znajduje się tam nowa komedia Anthony’ego Horowitza pt. „Dinner With Saddam” w reżyserii Lindsaya Posnera. Żadnemu z twórców ta produkcja chluby nie przynosi.
W czasach, gdy Trevor Nunn jest głośno piętnowany za obsadzanie w sztukach Szekspira wyłącznie białych aktorów, co najmniej zaskakujące wydaje się, że spektakl osadzony w Iraku, opowiadający o miejscowej ludności i autentycznych postaciach historycznych, niemal całkowicie pomija aktorów pochodzenia irackiego.
Równie szokujące jest to, jak banalne, wtórne i po prostu kiepskie są tu dialogi. Horowitz to przecież błyskotliwy, sprytny autor, ale ten talent został tutaj głęboko zakopany.
Kiedy punktem kulminacyjnym pierwszego aktu jest slapstickowy cios łopatą w głowę, pękający na plecach głównego bohatera garnitur i wreszcie Steven Berkoff w mocnej charakteryzacji jako Saddam Husajn, wiesz już, że nie ma sensu zostawać na drugą część. Nic nie zrekompensuje czasu straconego na oglądanie pierwszego aktu. Życie jest zbyt krótkie, by marnować je na tak chybione przedsięwzięcia teatralne. Ucieczka to jedyne rozsądne wyjście.
Biorąc pod uwagę, ile czasu poświęca się tu na dyskusję o toalecie zapchanej gigantycznym ekskrementem, określenie fabuły mianem „gównianej” nie jest wcale niesprawiedliwe. Jest po prostu trafne.
Spektakl obfituje w nużąco przewidywalne elementy farsowe.
Ojciec i matka zostali zmuszeni do małżeństwa, w którym brakuje miłości. Ona wykonuje całą pracę, on czyta gazetę, narzeka na swój los i domaga się posłuszeństwa. Domowy budżet świeci pustkami, brakuje jedzenia i wody. Ojciec chce wydać jedyną córkę za kuzyna, choć ta kocha się w pewnym aktorze. Tyle że zdaniem ojca aktorstwo to zajęcie niemęskie. Kuzyn jest z kolei odrażający i uciążliwy – to policjant drogowy, który donosi na dysydentów reżimowi Husajna, co zwiastuje mu raczej marny koniec.
Aktor udaje hydraulika, chcąc zapewne udowodnić ojcu swój warsztat aktorski bądź męskość (lub jedno i drugie), i otrzymuje zadanie naprawy zapchanej muszli. W międzyczasie córka trafia do podziemnej grupy aktywistów, gdzie otrzymuje propagandowe ulotki.
Wspomniany kuzyn konfiskuje dokumenty, myśląc, że to faktura od hydraulika. Przewidujecie, co będzie dalej? Ten sam kuzyn przynosi w prezencie daktyle w reklamówce, które lądują w lodówce. Aktor z kolei wkłada do reklamówki to, co znalazł w toalecie. Ta również trafia do lodówki. Czy muszę dodawać, co się stanie dalej? Ktoś zginie, torby zostaną pomylone i tak dalej.
Nawet najwyższej klasy aktorzy nie byliby w stanie tchnąć życia w ten projekt. Niektórzy dwoją się i troją, a Berkoff bez wątpienia wkłada sporo wysiłku w rolę Husajna. Jednak tekst jest tak błędnie skonstruowany, że efekt końcowy okazuje się całkowicie bezcelowy.
Z programu dowiadujemy się, że Horowitz napisał tę sztukę, bo czuł gniew z powodu inwazji na Irak i jej tragicznych skutków. Niestety, jego sztuka to kolejna ofiara tej wojny, a obsada i publiczność zdają się być osobami potrzebującymi natychmiastowej pomocy humanitarnej.
Na pochwałę zasługuje jedynie scenografia Tima Shortalla – jest na czym zawiesić oko, gdy nużąca fabuła nieubłaganie zmierza ku nicości.
Spektakl Dinner With Saddam jest wystawiany w Menier Chocolate Factory do 14 listopada 2015 roku
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności