WIADOMOŚCI
RECENZJA: I Love You, You’re Perfect, Now Change, Arts Theatre ✭✭✭✭✭
Opublikowano
Autor:
julianeaves
Share
I Love You, You're Perfect, Now Change
Arts Theatre
Poniedziałek, 15 sierpnia 2016
5 Gwiazdek
Gdzie bylibyśmy bez Louisa Hartshorna i BB Hooka? Ci producenci mają na koncie pasmo sukcesów, w tym wspaniałą inscenizację American Idiot UK, graną obecnie w Arts Theatre na West Endzie. Nie marnując żadnej okazji, w poniedziałkowy dzień wolny od obsady American Idiot, producenci ci postanowili wypełnić lukę na głównej scenie wznowieniem zeszłorocznego hitu sceny Above the Arts. To błyskotliwa, melodyjna, dowcipna i wzruszająca rewia o miłości w każdym wydaniu – od pierwszej randki dwudziestolatków po flirt w jesieni życia. Libretto i teksty piosenek to Joe DiPietro w swojej szczytowej formie, a muzyka autorstwa niezwykle pomysłowego Jimmy'ego Robertsa jest wyrazista, pełna chwytliwych melodii i genialnie wykorzystuje czteroosobową obsadę wymaganą do wystawienia tego tytułu. To doprawdy fenomenalny spektakl. Widziałem go już wcześniej w znacznie większej oprawie, z 16-osobową obsadą (8 aktorów i 8 aktorek zmieniających się w partiach solowych i budujących chóry), z mnóstwem kostiumów i scenografii. Tutaj jednak zobaczyliśmy go w oryginalnym, czteroosobowym formacie – z zaledwie czterema krzesłami, sofą i kilkoma kostiumami, w które obsada przebierała się błyskawicznie w przerwach między scenami.
I to jest właśnie największy triumf Hartshorn - Hook Productions: udało im się zebrać absolutną elitę brytyjskiej sceny. Julie Atherton, Gina Beck, Samuel J. Holmes i Simon Lipkin to zespół marzeń dla każdej rewii. Błyskawicznie budują rozpoznawalne i zapadające w pamięć charaktery, przekazując coś istotnego z wielką wnikliwością, oryginalnością i niesamowitym stylem.
W procesie tym nieocenioną rolę odegrał geniusz reżysera Kirka Jamesona oraz choreografki Sam Spencer-Lane, którzy trzymali całą produkcję w ryzach, pozwalając jednocześnie obsadzie na ogromną dawkę swobody. Dwuosobowy zespół pod kierownictwem Scotta Hayesa (znanego również jako #ScottMorgan) bezbłędnie nadążał za radosnym chaosem panującym na scenie. Rewia potrzebuje poczucia spontaniczności, aby nawiązać więź z widzem, a ta grupa doskonale wiedziała, jak zachować świeżość w każdym, precyzyjnie wymierzonym momencie. To prawdziwi mistrzowie scenicznej anarchii, których bezczelne niekiedy improwizacje i riffy na temat tekstu doprowadzały publiczność do szaleństwa. Ci wykonawcy nawiązują do najlepszych tradycji powojennych artystów rewiowych – potrafią wziąć rolę „za kołnierz” i popędzić z nią w kierunkach, których być może sami nie przewidzieli. Widzowie uwielbiają tę nieprzewidywalność. I słusznie – bez takiej dawki szaleństwa teatr byłby o wiele nudniejszy. Suma tych wszystkich elementów tworzy magię, o którą na scenie niezwykle trudno. Po spektaklu publiczność zawsze zadaje sobie pytanie, czy warto było wydać pieniądze na bilet: tutaj jedyną odpowiedzią, jaką słyszałem, było gromkie TAK!
Przy tak dobrym scenariuszu i partyturze, przy tak prostej, a zarazem elastycznej oprawie i artystach najwyższej próby, czułem się, jakbym przez dwie i pół godziny był na naprawdę świetnej imprezie albo oglądał wielkie widowisko na West Endzie. Aktorzy nawiązali niesamowity kontakt z wypełnioną po brzegi salą, a śmiech i emocjonalne reakcje widzów niosły się echem po całym teatrze. Mieliśmy ogromne szczęście, że mogliśmy tam być. Ten wspólnie spędzony czas będziemy wspominać bardzo długo. Gratulacje dla Hartshorn - Hook Productions: wiecie, jak tworzy się teatralną magię.
Zdjęcia: Piers Foley Photography
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności