WIADOMOŚCI
RECENZJA: Impossible w Noel Coward Theatre ✭✭✭✭
Opublikowano
Autor:
Daniel Coleman-Cooke
Share
Luis de Matos w Impossible. Zdjęcie: Helen Maybanks Impossible
4 gwiazdki
Noel Coward Theatre
31 lipca
To już oficjalne: magia powróciła. Przez długi czas wyśmiewana jako kiczowata i przestarzała, dzięki programom takim jak Britain’s Got Talent czy nowoczesnym pionierom pokroju Derrena Browna, znów stała się modna.
Fakt, że Impossible po brzegi wypełnia Noel Coward Theatre, jest tego najlepszym dowodem. Ten pełen energii i dopracowany wieczór umiejętnie łączy talenty obsady reprezentującej różne dziedziny, od eskapiologii i iluzji karcianej po czytanie w myślach.
W programie znajdziemy kilka spektakularnych popisów, które naprawdę zapierają dech w piersiach: samochód „znika”, asystentka lewituje i zostaje przecięta na pół, a helikopter pojawia się jakby znikąd. Choćby nie wiem jak uważnie wpatrywać się w dłonie magików czy szukać ukrytych zapadni, iluzja pozostaje nienaruszona, a sztuczki robią ogromne wrażenie.
Spektakl przeplatany jest werbalnymi i graficznymi nawiązaniami do słynnych iluzjonistów sprzed lat, co nadaje całości rys historyczny i ukazuje ewolucję rzemiosła. Choć niektóre triki sięgają korzeniami wieki wstecz (co wcale nie umniejsza ich siły), Jamie Allan, cyfrowy wizjoner, czaruje przy użyciu iPadów i laserów. To połączenie tradycji z nowoczesnością sprawdza się znakomicie, a różnorodność gatunków magii gwarantuje ekscytujący wieczór.
Inscenizacja jest dynamiczna i wciągająca, wsparta kreatywną reżyserią i błyskawicznymi zmianami scenografii. Epicka ścieżka dźwiękowa Michaela Bradleya świetnie buduje napięcie, a wielkie ekrany pomagają dostrzec detale przy pokazach zręczności dłoni. Narracja skupiona wokół chłopca odkrywającego radość z magii, choć nieco sentymentalna, nadaje całości spójność i emocjonalną głębię.
Największą zaletą tej produkcji jest wyczucie, kiedy zaprosić publiczność do wspólnej zabawy. Zamiast udawać, że magia to zamknięty świat niedostępny dla laików, widzowie są zachęcani do brania udziału w numerach – od wolontariatu na scenie po podsuwanie pomysłów wykonawcom. Niezwykle czarujący Luis de Matos nauczył nawet publiczność jednej sztuczki, co było miłym akcentem, który bardzo spodobał się widzom.
Jonathan Goodwin w Impossible. Zdjęcie: Helen Maybanks
Wielką gwiazdą wieczoru był Jonathan Goodwin – niesamowicie opanowany i odważny eskapiolog, który nie boi się fizycznego bólu. Już na początku show uwolnił się z kaftana bezpieczeństwa, będąc podpalonym, a później, w stylu Wilhelma Tella, zestrzelił z kuszy przedmiot z ręki swojej żony. Goodwin ma świetny kontakt z widownią, a niektóre z jego bardziej ryzykownych popisów ogląda się z duszą na ramieniu.
Z drugiej strony magicznego spektrum mamy Chrisa Coxa – młodzieńczego i pełnego energii „czytelnika w myślach”, którego karierę warto śledzić. Przypomina on nieco Derrena Browna w wydaniu T4, zapewniając zarówno momenty komediowe, jak i bardzo imponujące sztuczki z udziałem publiczności. Odkryciem był również Ali Cook, który z wielką klasą i humorem odtworzył przerażającą ucieczkę Houdiniego z akwarium.
Katherine Mills, która miała wystąpić, niestety nie pojawiła się tego wieczoru, a jej nieobecność była mocno odczuwalna pod kątem balansu płci. Choć w zespole było kilka kobiet, pełniły one staroświeckie role „asystentek magika”, zamykanych w skrzyniach i ciętych na kawałki. Branża iluzji wciąż ma problem z przyciąganiem kobiet i miejmy nadzieję, że powrót Mills zainspiruje nowe pokolenie żeńskich odpowiedników Dynamo.
Niektórzy wątpili, czy pokaz magii poradzi sobie na współczesnym West Endzie, ale Impossible to widowisko pierwszej klasy. Jest inteligentnie wyreżyserowane, świetnie obsadzone i oferuje miksturę trików, o których będziecie myśleć jeszcze długo po powrocie do domu.
Impossible jest wystawiane do 29 sierpnia w Noel Coward Theatre
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności