Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: „In Basildon” – Queen's Theatre, Hornchurch ✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

pauldavies

Udostępnij

Paul T Davies recenzuje sztukę Davida Eldridge'a „In Basildon”, wystawianą obecnie w Queen's Theatre w Hornchurch.

Fot.: Mark Sepple In Basildon.

Queen’s Theatre, Hornchurch

16 marca 2019 r.

4 gwiazdki

Zarezerwuj bilety

Inaugurując program „Essex on Stage”, Queen’s Theatre w Hornchurch sprowadziło sztukę Davida Eldridge’a z 2012 roku „In Basildon” z powrotem do domu, do hrabstwa Essex. Po premierze w Royal Court, dramat Eldridge’a o rodzinie z Essex i targających nią napięciach uderza autentycznością, a publiczność wybuchała śmiechem, rozpoznając na scenie własne życie i znajome okolice. Gdy Len leży na łożu śmierci w salonie, gromadzi się przy nim rodzina. Od samego początku gorycz i wrogość między jego siostrami, Maureen i Doreen, są wręcz namacalne. Rozłam w rodzinie pogłębia się, gdy Ken, najlepszy kumpel Lena, otrzymuje zadanie wypełnienia ostatniej woli zmarłego i odczytania testamentu. Siostrzeniec Barry i jego żona Jackie liczą na spadek w postaci domu, ale co sprawiło, że siostry nie rozmawiały ze sobą od lat? Podczas spotkania po pogrzebie i odczytania testamentu, ostatni akt – osadzony w 1992 roku – ujawnia ziarno niezgody i stanowi doskonały przegląd brytyjskiej polityki widzianej oczami klasy robotniczej aż do 2010 roku. Wiele wątków wciąż rezonuje i pozostaje aktualnych, w tym obawy o przenoszenie produkcji samochodów; mimo że słowo na „B” nigdy nie pada, całość wydaje się świeża i bliska dzisiejszym realiom.

Fot.: Mark Sepple

Sztukę wykonuje znakomita obsada. Lucy Benjamin jako Maureen aż iskrzy od wewnętrznego napięcia, choć jest tą bardziej wyluzowaną z sióstr – praktyczna w swoim flirtowaniu z Kenem (świetny, twardo stąpający po ziemi facet z Essex w wykonaniu Patricka Drivera), nosi swoją gorycz niczym tarczę. Beverley Klein jako Doreen bardzo przekonująco oddaje jej emocjonalne niespełnienie – to zasługa świetnego tekstu, że pod koniec sztuki nie oceniamy negatywnie żadnej z postaci za ich czyny. David Hemsted jako Barry niemal skradł show, będąc idealnym uosobieniem chłopaka z Essex; nie jest to stereotyp, lecz pełnokrwista postać, której kroku dotrzymuje Emily Houghton jako jego żona Jackie – stawka dla tej dwójki jest wyjątkowo wysoka. Rodzinne aspiracje reprezentuje Shelly, pierwsza osoba w klanie, która poszła na uniwersytet. Rola Charlotte Law mocno do mnie przemówiła – to postać członka rodziny, który opuszcza dom i tak naprawdę nigdy do niego nie wraca. Choć Tom, zadufany w sobie chłopak Shelly, będący dramaturgiem, wydał mi się narysowany nieco zbyt grubą kreską, jego protekcjonalny ton wywoływał u widzów salwy śmiechu i zasłużoną pogardę. Podobnie pastor Petera Temple’a to rola komediowa, ale przezabawna; aktor jest również niezwykle poruszający jako Len w ostatniej scenie, uwięziony między dwiema wojującymi siostrami – wiemy wtedy, że poświęcił własne nadzieje. Connie Walker ma swoje wielkie momenty jako sąsiadka Pam, która zawsze kochała się w Lenie i mści się na Doreen za pomocą... minogów w galarecie! Scenografia Natashy Jenkins, z planem odciętym czernią z obu stron, sprawia, że czujemy się, jakbyśmy podglądali i podsłuchiwali prawdziwą rodzinę.

Fot.: Mark Sepple

Siłą doskonałej inscenizacji reżysera Douglasa Rintoula jest to, że pozwala sztuce „oddychać” – między kłótniami są wspaniałe momenty zadumy i refleksji, a każda kwestia trafia w punkt. Jest to możliwe dzięki wybitnemu scenariuszowi Eldridge’a, zakorzenionemu w doświadczeniu, autentycznemu i szczeremu. Cudownie było usłyszeć te głosy na scenie i zobaczyć publiczność reagującą z rozpoznaniem i ciepłem. Nie wiem, czy mieszkam w Essex wystarczająco długo (25 lat), by zasłużyć na miano „honorowego” obywatela, ale uwielbiałem ich towarzystwo. Wybierzcie się na „In Basildon” do Essex – będziecie się świetnie bawić!

Grane do 30 marca 2019 r.

ZAREZERWUJ BILETY NA „IN BASILDON”

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS