WIADOMOŚCI
RECENZJA: Lear, Valley Of The Rocks, Lynton ✭✭✭✭✭
Opublikowano
Autor:
redakcja
Share
Millie Dunne nie pozwala zgasnąć nadziei, wybierając się na spektakl Lear w Valley Of The Rocks w Lynton, wystawiany przez Pleasure Dome Theatre Company.
Lear
Teatr na wolnym powietrzu
Valley Of The Rocks, Lynton
5 gwiazdek
Zarezerwuj bilety Król Lear to największe dzieło Szekspira, choć fabuła bywa zawiła, humoru jest jak na lekarstwo, a od aktorów wymaga się absolutnego zaangażowania. Przyjechałam więc we wtorek do Valley of Rocks z pewną rezerwą, by obejrzeć produkcję LEAR w wykonaniu Pleasure Dome Theatre Company. Niepotrzebnie – mogłam być tak samo beztroska jak kozy, które swobodnie błąkają się po okolicznej paproci. Po trzech latach i trzech produkcjach (Makbet, Bądźmy poważni na serio oraz Lorna Doone), reżyser Scott LeCrass wraz z Pleasure Dome doskonale opanowali sztukę robienia spektakli w tym unikalnym i wyjątkowo wymagającym otoczeniu.
Kluczem jest tempo, które sprawia, że inscenizacja ani przez chwilę nie jest statyczna i zawsze dzieje się coś – od ekspresyjnych gestów, przez zdecydowane ruchy po scenie, aż po walki na noże – co przyciąga uwagę widzów. Mimo otwartej przestrzeni nie było problemów ze słyszalnością; dykcja pozostała krystalicznie czysta, szczególnie w gęstszych dialogach, dzięki naturalnemu amfiteatrowi utworzonemu przez skały Ragged Jack i Castle Rock. Nawet żałosne krzyki kulików krążących nad głowami wybrzmiewały z niezwykłą precyzją.
Produkcja wywraca do góry nogami wyobrażenia o tradycyjnej szekspirowskiej tragedii. Osadzona w dalekiej przyszłości, kreuje dystopijną wizję, w której matriarchat stał się centrum władzy na zaśmieconym pustkowiu. W związku z tym pozwolono sobie na dużą swobodę w kwestii płci obsady. LEAR to kobieta, grana z całym impetem i złamanym majestatem, jakiego wymaga ta monumentalna rola, przez Judith Rae. Jako centralna postać, Rae jest jedyną aktorką niegrającą podwójnych ról – i wyraźnie cieszy się uwagą, jaką to jej zapewnia. Popadanie w obłęd jest kunsztownie rozplanowane: od pychy w scenie z mapą, przez całkowity rozpad psychiczny, aż po skrajną rozpacz w katastrofalnym finale.
Valley Of The Rocks, Lynton
Reganę, Gonerylę i Kordelię grają chłopcy. Edmunda i Edgara grają dziewczęta. Nie sili się na naśladowanie płci przeciwnej, a jednak tożsamość postaci wybrzmiewa z niezwykłą siłą. To klimat androgynii, a nie celowe przebieranki. W końcu zazdrość, uraza, duma i arogancja to uniwersalne ludzkie cechy, nienależące do żadnej konkretnej płci.
Ian Pink tworzy uderzającą i niuansowaną kreację jako Kordelia, nie potrafiąc zaoferować „ojcu” przymilnych pochlebstw, którymi szafują „jej” „siostry”, znakomici Tim Blore i Sam Tucker. Tak oto rozwija się tragedia. Dla współczesnego widza niektóre wątki mogą trącić anachronizmem – na przykład Edmund (grany z wielkim animuszem przez niespożytą Helenę Payne) cierpi z powodu swojego nieślubnego pochodzenia, bycia „bękartem”. W dzisiejszych realiach taka sytuacja nie robi na nikim wrażenia. Z kolei Kate Austen jako Edgar z opanowaniem dominuje na scenie. Neil Keats w roli Gloucestera jest autentycznie poruszający w kluczowej scenie oślepienia oraz w swym samotnym marszu do Dover. Helena Northcote jako Kent wnosi rzadkie i potrzebne ciepło oraz ludzkość w ten przytłaczający, mroczny krajobraz ludzkiej słabości.
Punkowe kostiumy Isobel Pellow podkreślają stylistykę rodem z „Mad Maxa”, a apokaliptyczna scenografia Tabithy Silvester Kilroy nadaje ton tej bezkompromisowo niekonwencjonalnej interpretacji Szekspira. Niepokojąca, plemienna muzyka Kimona Pallikaropoulosa dopełnia atmosferę chaosu. Oświetlenie Jaia Morjarii w pełni wykorzystuje oszałamiające otoczenie, choć żadne sztuczne światło nie dorówna ostatnim promieniom zachodzącego słońca nad Valley of Rocks. I mimo przekonującej roli Judith Rae jako obłąkanej monarchini, prawdziwą gwiazdą przedstawienia pozostaje fantastyczna sceneria doliny.
W ulotne dni angielskiego lata nie warto planować z wielkim wyprzedzeniem. Jeśli pogoda dopisuje, po prostu weźcie składane krzesła, koc i ruszajcie w drogę – bilety można kupić na miejscu. Mało co dorównuje wizycie w teatrze pod gołym niebem, a odważne produkcje Pleasure Dome w Lynton stały się wyjątkowo prowokującym i niezwykle radosnym punktem letniej oferty kulturalnej zachodniej Anglii.
Spektakl grany do 18 sierpnia 2018
REZERWUJ BILETY NA SPEKTAKL LEAR
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności