Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Musical Memphis w Shaftesbury Theatre ✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

douglasmayo

Share

Killian Donnelly i Beverley Knight w musicalu Memphis. Fot. Johan Persson Memphis – The Musical Shaftesbury Theatre

4 gwiazdki

Akcja musicalu Memphis rozgrywa się w 1955 roku w tytułowym mieście. Na pierwszy rzut oka może wydawać się kolejnym „jukebox musicalem”, ale wystarczy przyjrzeć się bliżej, by odkryć, że kryje w sobie znacznie więcej.

Huey Calhoun to zwyczajny biały chłopak, którego fascynują rytmy rhythm and bluesa rozbrzmiewające w klubach przy Beale Street. To tam poznaje Felicię, młodą czarnoskórą wokalistkę, i postanawia zrobić z niej gwiazdę – zadanie karkołomne, biorąc pod uwagę uprzedzenia rasowe tamtych lat. Dążąc do celu, Calhoun przebywa drogę od sprzedawcy płyt w domu towarowym, przez didżeja radiowego, aż po gospodarza programu telewizyjnego. Ostatecznie jednak ego Calhouna i jego zuchwały stosunek do podzielonego segregacją świata niszczą jego relację z Felicią, która zostaje zmuszona do wyboru między karierą a ukochanym.

Killian Donnelly w roli Calhouna to prawdziwe objawienie. Momentami można odnieść wrażenie, że Donnelly przywołuje ducha legendarnego didżeja Kenny'ego Everetta. Jego mania, energia i czysty talent rozsadzają scenę, a wszystko to przy wsparciu jednych z najlepszych rockowych wokali, jakie kiedykolwiek słyszałem w teatrze muzycznym.

Beverley Knight jako Felicia hipnotyzuje charyzmą i niesamowitymi możliwościami głosowymi. Sceny, które dzieli na scenie z Donnellym, wynoszą Memphis na zupełnie nowy poziom.

Kompozytor David Bryan, znany z zespołu Bon Jovi, sprawił, że Memphis to coś więcej niż składanka znanych hitów. Stworzył piosenki, które idealnie oddają nastrój i brzmienie epoki, będąc jednocześnie w pełni oryginalnymi kompozycjami, które natychmiast stają się klasykami.

Memphis to musical z misją – w tym pędzącym jak rollercoaster spektaklu nie ma miejsca na nudę. Dynamika jest tu kluczem, a reżyser Christopher Ashley sprawia, że pod koniec przedstawienia publiczność wiwatuje na stojąco, domagając się bisów.

Jeśli Memphis ma jakąś słabą stronę, jest nią libretto. Scenariusz wydaje mi się nieco zbyt powierzchowny – nie mogę oprzeć się wrażeniu, że całość miałaby jeszcze większą siłę rażenia, gdyby warstwa dramatyczna została nieco bardziej pogłębiona.

Mimo to, jeśli szukacie w teatrze świetnej rozrywki, Memphis Was nie rozczaruje.

Hockadoo!

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS