Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Mood Music, Old Vic Theatre ✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

markludmon

Share

Mark Ludmon recenzuje nową sztukę Joe Penhalla „Mood Music” wystawianą w Old Vic Theatre

Ben Chaplin (Bernard) i Seána Kerslake (Kat) w spektaklu Mood Music. Fot. Manuel Harlan Mood Music Old Vic Theatre

4 maja 2018 r.

Cztery gwiazdki

Zarezerwuj bilety

Każdy, kto miał okazję porównać spektakl nowej sztuki z tekstem wydrukowanym na etapie prób, wie, jak ewoluuje praca autora pod wpływem reżyserów, dramaturgów i aktorów. Sceny znikają, kwestie są zmieniane, a finały przekształcane – czyniąc z dzieła wysiłek zespołowy, choć plakaty wciąż przypisują sukces wyłącznie autorowi. W „Mood Music” Joe Penhall analizuje ten proces współpracy przez pryzmat przemysłu muzycznego, badając spór o autorstwo utworów pomiędzy słynnym producentem, Bernardem, a młodą piosenkarką, Cat, po wspólnej pracy nad albumem.

Neil Stuke (Seymour) w spektaklu Mood Music. Fot. Manuel Harlan

Mamy krótką okazję podejrzeć ich proces twórczy w studio, gdy eksperymentują przy klawiszach i gitarze, ale przez większość czasu obserwujemy, jak rozkładają swoje relacje na czynniki pierwsze w obecności prawników i terapeutów. Wszystko to przeplata się w efektownym, abstrakcyjnym stylu. Bernard jawi się jako charyzmatyczny, zabawny, ale też arogancki i emocjonalnie zamknięty człowiek u szczytu kariery, podczas gdy Cat jest niepewna siebie, intensywna i krucha – wyrzucona w blask jupiterów w momencie, gdy wciąż próbuje odnaleźć własną drogę.

Pip Carter (Ramsay) w spektaklu Mood Music. Fot. Manuel Harlan

Sztuka jest błyskotliwą satyrą na branżę muzyczną, pełną celnych dowcipów i intrygujących spostrzeżeń. Stawia pytania o ludzi twórczych: co ich napędza, jak wpływa na nich sukces i dlaczego tak wiele gwiazd posiada tak pokiereszowaną osobowość. To bardzo aktualne spojrzenie na relacje władzy – zarówno w kwestii płci, jak i ryzyka wyzysku młodych talentów. Penhall nie sili się na proste odpowiedzi, sugerując jedynie, że sukces i sława bywają wrogami czystej kreatywności. Jednocześnie sztuka pokazuje, jak synergia twórczych umysłów potrafi zrodzić coś znacznie lepszego niż pierwotny pomysł jednostki.

Seána Kerslake (Kat) w spektaklu Mood Music. Fot. Manuel Harlan

Ben Chaplin jest idealny jako Bernard – uroczy łajdak, niezwykle zabawny w swojej niezdolności do empatii wobec innych, czy to współpracowników, czy byłych żon. Seána Kerslake w roli Cat jest wyśmienita, idealnie oddając kruchą psychikę artystki, a zarazem jej dziką pasję do muzyki tworzonej dla niej samej. Świetnie wspierają ich Jemma Redgrave i Pip Carter jako psycholodzy, których próby naświetlenia osobowości pary bohaterów okazują się bezowocne, nie mogąc dotrzeć do sedna tego, co kieruje tak utalentowanymi ludźmi. Jeszcze bardziej oderwani od czystości muzyki są prawnicy – zło konieczne branży rozrywkowej – w których wcielili się Kurt Egyiawan i Neil Stuke.

Wartko poprowadzona przez Rogera Michella sztuka „Mood Music” w angażujący sposób dramatyzuje presję prawną i rynkową, jakiej poddawany jest talent. Choć może nie drąży tematu do samego spodu, to celnie punktuje zarówno korzyści, jak i pułapki każdego kreatywnego przedsięwzięcia skierowanego do masowego odbiorcy.

Spektakle do 16 czerwca 2018 r.

ZAREZERWUJ BILETY NA MOOD MUSIC

 

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS