Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Oh What A Lovely War w Mercury Theatre, Colchester ✭✭✭

Opublikowano

Autor:

pauldavies

Udostępnij

Paul T Davies recenzuje spektakl „Oh What A Lovely War” w produkcji Blackeyed Theatre wystawiany w Mercury Theatre w Colchester w ramach trasy ogólnokrajowej.

Oh What A Lovely War. Mercury Theatre, Colchester 22.09.23 3 Gwiazdki Strona Blackeyed Theatre Z okazji 60. rocznicy powstania klasycznego przedstawienia stworzonego przez Theatre Workshop Joan Littlewood, zespół Blackeyed Theatre ruszył w trasę z jego nową inscenizacją. W swoim czasie spektakl ten zrewolucjonizował teatr muzyczny, opowiadając historię I wojny światowej za pomocą popularnych wówczas piosenek – zarówno tych oficjalnych, jak i tych z tekstami zmienionymi przez żołnierzy. Do dziś pozostaje on potężnym manifestem antywojennym, który w szokujący sposób nie traci na aktualności. Jest tu wiele do podziwiania, choć niektóre fragmenty nieco się dłużą – na przykład scena pokazująca, ilu milionerów dorobiło się na wojnie, choć trafna, przeciąga się znacząco po tym, jak przekaz został już zrozumiany. Miejscami bywa też nieco chaotycznie, szczególnie pierwsza połowa potrzebuje czasu, by nabrać właściwego rytmu, brakuje też bohatera typu „everyman”, z którym moglibyśmy się utożsamić. Niemniej jednak, spektakl bywa głęboko poruszający, a projekcje przypominają nam o przerażającej, niemal niewiarygodnej liczbie ofiar, rannych i zaginionych.

Silny zespół aktorów-muzyków z łatwością wciela się w wiele ról i gra na różnych instrumentach, utrzymując dobrą energię przez cały czas. Mistrz ceremonii, Christopher Arkeston, pewnie prowadzi nas przez estradową rewię (pier show), Tom Crabtree po mistrzowsku zmienia postacie, a Harry Curley niemal kradnie show dzięki swoim licznym wcieleniom. Alice E Mayer skutecznie obrazuje patriotyczną propagandę tamtych czasów, Chioma Uma zapewnia piękny, nastrojowy moment jako pielęgniarka śpiewająca „Keep The Home Fires Burning”, a Euan Wilson jest znakomitym Haigiem, pokazując, jak snobizm szkół prywatnych i system klasowy wysłały miliony ludzi na śmierć. Szczególnie zapada w pamięć sekwencja w kościele, w której żołnierze przerabiają hymny, by oddać swój wisielczy humor, oraz niezwykle wzruszający finał.

Reżyserka Nicky Allpress wykazuje się dużą inwencją i stylem, a scenografia Victorii Spearing jest zwodniczo prosta, co pozwala na płynność akcji, jednocześnie przekazując wszystko, co istotne. Od samego początku dzieło to miało silny walor edukacyjny i tak pozostaje do dziś. To kameralna produkcja, która być może nieco ginęła w dużej sali Mercury Theatre, ale nie odbiera to w niczym siły wizji teatru warsztatowego Littlewood. W trasie: Oh What A Lovely War – Blackeyed Theatre

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS