Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: One Million Tiny Plays About Britain, Jermyn Street Theatre ✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

julianeaves

Share

Julian Eaves recenzuje spektakl One Million Tiny Plays About Britain, obecnie wystawiany w Jermyn Street Theatre w Londynie.

Alec Nicholls i Emma Barclay w One Million Tiny Plays About Britain. Zdjęcie: Robert Workman One Million Tiny Plays About Britain Jermyn Street Theatre, Londyn

4 gwiazdki

REZERWUJ BILETY

To znakomite wznowienie głośnego show skeczowego Craiga Taylora: kompendium niemal stu króciutkich sztuk – od kilkuminutowych po trwające zaledwie sekundy – będące wirtuozerskim popisem dwojga utalentowanych aktorów. Wcielają się oni we wszystkie role, w mgnieniu oka zmieniając wiek, płeć czy status społeczny między kolejnymi migawkami z życia zwykłych, choć niebanalnych Brytyjczyków. Sztuki te, szczególnie w pierwszej części, to głównie krótkie numery komediowe w stylu „The Fast Show” czy „Victoria Wood... As Seen on TV”. Jednak po przerwie ton wyraźnie gęstnieje, a błyskotliwe i przejmujące teksty zagłębiają się w tragikomiczną codzienność współczesnych wyspiarzy. Dzięki luźnej ramie narracyjnej opartej na wywoływaniu numerów bingo i scenografii skąpanej w świątecznej czerwieni, spektakl stanowi idealną alternatywę dla tradycyjnych bożonarodzeniowych pantomim.

Emma Barclay i Alec Nicholls w One Million Tiny Plays About Britain. Zdjęcie: Robert Workman

Z duetu wykonawców, stosunkowo nowa na scenie Emma Barclay natychmiast wyróżnia się jako potężny talent, o którym jeszcze nie raz usłyszymy. Jej twarz jest niezwykle ekspresyjna, a każdą nową postać kreśli z elektryzującą precyzją i ogromnym ładunkiem energii. Scenariusz jest dla niej łaskawszy niż dla partnera – gra dzieci, starców, a nawet śpiewa serenady z banjo w ręku. Alec Nicholls ma trudniejsze zadanie, gdyż jego role często służą jako tło dla partnerki, a mimo to błyszczy fenomenalnie w najdłuższym i najpoważniejszym fragmencie drugiego aktu – jako świeżo upieczona wdowa na swojej pierwszej „randce”. W innym, genialnie teatralnym epizodzie, znajduje też dziesiątki różnych sposobów na wypowiedzenie słowa „Tak”.

Alec Nicholls i Emma Barclay. Zdjęcie: Robert Workman

Nad całością czuwa mistrzowska ręka kolejnego wielkiego talentu – reżyserki Laury Keefe. Po asystowaniu najlepszym twórcom w branży, z powodzeniem buduje własną karierę, stawiając na jakość i różnorodność w cenionych teatrach fringe i off-west-end. Produkcja ta, zrodzona w Watermill Theatre, trafia teraz na świąteczną rezydencję do ulubionego lokalu off-west-endu, stanowiąc doskonale wyważoną przeciwwagę dla konwencjonalnych rozrywek świątecznych. Keefe bawi się konwencjami, płynnie przechodząc od żartobliwej lekkości przez naturalizm w duchu Ayckbourna, aż po momenty pełne napięcia i głębokiego wzruszenia. Drugi akt otwiera brawurowym fragmentem integrującym publiczność.

Scenografię przygotowała Ceci Calf – członkini rewelacyjnego zespołu twórców. Jako absolutna debiutantka (ukończyła studia zaledwie rok temu), Calf zachwyca brawurowym projektem, który gra skalą, poziomami i proporcjami, by wydobyć maksimum z kameralnej sceny. Wykorzystanie rytmu i balansu w przestrzeni jest pierwszorzędne, przekuwając swoistą charakterystykę Jermyn Street Theatre w atut. Wielowarstwowość widać też w kostiumach – aktorzy muszą zmieniać je w zawrotnym tempie między „sztukami”, sprawnie operując rekwizytami i drobnymi korektami scenerii, by błyskawicznie osadzić nas w nowym miejscu. Całość skąpana jest w palecie głębokich czerwieni i złota, co podkreśla świąteczny klimat.

Oświetlenie Sherry Coenen i dźwięk Harry’ego Lindena Johnsona działają w idealnej symbiozie, punktując zmiany między scenami i tworząc solidne ramy dla materiału, który bywa pozornie błahy. Nie bez powodu twórczość Taylora od dekady cieszy się popularnością na całym świecie. Jest w niej coś z klimatu „Zapisków z małej wyspy” Billa Brysona, ale pod szychtem i wesołością kryje się tu więcej cienia i patosu. Spektakl najlepiej podawać z grzanym winem i babeczkami mince pies – to prawdziwie krzepiąca bożonarodzeniowa uczta.

Spektakl grany do 11 stycznia 2020 r.

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS