WIADOMOŚCI
RECENZJA: Rita, Sue and Bob Too, Royal Court Theatre ✭✭✭✭
Opublikowano
Autor:
markludmon
Udostępnij
Rita, Sue i Bob też (Rita, Sue and Bob Too)
Royal Court
11 stycznia 2018
Cztery gwiazdki
Zarezerwuj teraz Kiedy sztuka „Rita, Sue i Bob też” po raz pierwszy zadebiutowała na deskach Royal Court w 1982 roku, chwalono ją za „szorstki komizm” i „zabawny” scenariusz. Późniejsza ekranizacja kinowa opatrzona była zuchwałym hasłem: „Wielka Brytania czasów Thatcher z opuszczonymi majtkami”. Trzydzieści sześć lat później, w erze po aferze Weinsteina, niezwykłe ucho Andrei Dunbar do dialogów wciąż wywołuje salwy śmiechu, jednak mroczna tematyka sprawia, że jest to śmiech nierówny i podszyty niepokojem.
Spektakl otwiera scena w samochodzie, w której 15-letnie opiekunkę do dzieci, Sue i Ritę, uwodzi Bob – 27-letni mąż i ojciec dwójki dzieci. To zawsze była kontrowersyjna sztuka, lecz przy obecnym skupieniu na mężczyznach u władzy, wykorzystujących seks i przemoc wobec kobiet, seans staje się jeszcze bardziej drastycznym doświadczeniem. Biorąc pod uwagę fakt, że zespół produkujący to wznowienie sam stał się częścią ogólnokrajowej dyskusji za sprawą byłego dyrektora artystycznego Maxa Stafforda-Clarka, nie dziwi, że obecna szefowa Royal Court, Vicky Featherstone, początkowo rozważała zdjęcie tytułu z afisza. Dobrze się jednak stało, że ostatecznie zdecydowano się na premierę.
Sztuka w żaden sposób nie gloryfikuje wykorzystywania młodych kobiet przez starszych mężczyzn. Wręcz przeciwnie – bohaterowie męscy są tu przedstawieni jako słabe, zniszczone jednostki o skłonnościach do tyranii, skontrastowane z silniejszymi i bardziej wytrzymałymi kobietami. Na swój sposób Sue i Rita przejmują kontrolę nad tworzącym się ménage à trois, podczas gdy żona Boba, Michelle, oraz matka Sue próbują ułożyć sobie życie najlepiej jak potrafią, mimo trudnych mężów. Jednocześnie sztuka zgłębia temat tego, jak brak pieniędzy i perspektyw niszczy męskie poczucie wartości, pozostawiając bohaterów wściekłymi i bezsilnymi.
W mocnej inscenizacji w reżyserii Kate Wasserberg (dyrektor artystycznej Out of Joint) wystąpiła świetna obsada z Gemmą Dobson na czele, która gra pewną siebie i wygadany Sue, oraz Taj Atwal w roli pozornie łagodniejszej, lecz subtelnie manipulującej Rity. Znany z „Hollyoaks” i „Coronation Street” James Atherton, przyozdobiony klasyczną fryzurą na czeskiego piłkarza z lat 80., gra Boba z dużym urokiem, ukazując jednocześnie przebłyski beznadziei i desperacji, które popychają go do szukania pocieszenia w ramionach nastolatek. Samantha Robinson w marynarce z poduszkami i nienaganną fryzurą kreuje postać Michelle nie jako ofiarę, lecz kobietę ambitną, zdeterminowaną, by odnieść sukces wbrew przeciwnościom. Z kolei Sally Bankes wyróżnia się jako matka Sue – jeszcze twardsza kobieta walcząca o przetrwanie.
Scenograf Tim Shortall, sprytnie wykorzystując fotele samochodowe do aranżacji przestrzeni – od łazienek po wzgórza – bezbłędnie oddał klimat lat 80., co uzupełniają trafione kostiumy i ścieżka dźwiękowa z tamtego okresu. Mimo odniesień do ery thatcheryzmu, spektakl mógłby równie dobrze opowiadać o współczesnych ludziach żyjących w cieniu bezrobocia i biedy, bez większej nadziei na lepszą przyszłość. To wznowienie, wystawione pierwotnie w Octagon Theatre w Bolton, jest niezwykle aktualne i zyskuje nowy wymiar w kontekście trwającej debaty o eksploatacji i męskości.
Spektakl grany jest w Royal Court do 27 stycznia 2018 r., a następnie wyrusza w trasę po Wielkiej Brytanii: do Lawrence Batley Theatre w Huddersfield (30 stycznia – 3 lutego) oraz Theatr Clwyd w Mold (6–10 lutego).
REZERWUJ BILETY NA SPEKTAKL RITA SUE AND BOB TOO
Udostępnij artykuł:
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności