WIADOMOŚCI
RECENZJA: Koncert Setha Rudetsky’ego z udziałem Lillias White ✭✭✭✭✭
Opublikowano
Autor:
julianeaves
Share
Julian Eaves recenzuje występ Lillias White i Setha Rudetsky'ego w najnowszej odsłonie cyklu online Seth Concert Series.
Lillias White The Seth Concert Series z Lillias White
Streaming online
5 Gwiazdek
16 listopada 2020
Strona internetowa Seth Concert Series
Świeży, otwierający wamp wprowadził nas w cudownie odprężone i swobodne „On The Other Side Of The Tracks” (Cy Coleman/Carolyn Leigh) – prawdziwy majstersztyk z musicalu „Little Me”. Używając kunsztu, który niepostrzeżenie maskował technikę, Lillias rozciągnęła ten lekki numer w potężną, głęboką eksplorację życia i jego najtrudniejszych wyzwań. W jej interpretacji słychać było miodową barwę głosu Sarah Vaughan, włączając w to zabawne naśladowanie gwizdka pociągu techniką scat. To była fenomenalna wizytówka, ogłaszająca wszem i wobec: mamy na scenie światowej klasy wykonawczynię musicalową!
Potem zagłębiamy się w jej biografię i odkrywamy kolejną historię o kimś, kto zaczynał skromnie, by stać się kimś wielkim... i pozostać skromnym. To ciepła, rodzinna atmosfera – uwielbiam to. Lillias dzieli się nostalgicznymi opowieściami z amerykańskiej prowincji, zagubionej gdzieś na dalekiej autostradzie. I nagle z tej ciszy, niczym lilia wyłaniająca się z tafli lśniącego jeziora, rozbrzmiewa... GŁOS!
W wampie innego rodzaju przeszliśmy do „You Make Me Feel Like A Natural Woman” (Carole King/Gerry Goffin/Jerry Wexler), gdzie Seth zaserwował kapitalne harmonie na swoim „pianinie barowym”, prosto z dymnego lokalu serwującego burbon i żyto! To była opowieść, która dokładnie wiedziała, dokąd zmierza i kiedy uderzyć w odpowiednie tony. To historia dla każdego, opowiedziana przez genialną artystkę, w której śpiewie wciąż wyraźnie słychać echa chóru gospel i niedzielnych nabożeństw.
Grała akurat w trasie z „Tin Types”, gdy przyszło wezwanie z Broadwayu: chodziło o spektakl „Barnum” (ponownie duetu Michael Stewart/Cy Coleman). Przesłuchanie odbyło się na samej scenie broadwayowskiego teatru przed pustą widownią. Poszło jej śpiewająco. Sam spektakl również podbiła, a Lillias wciąż mówi o tamtych chwilach z takim entuzjazmem, jakby działy się wczoraj. Głębokość uczucia do teatru u ludzi, którzy oddają mu życie, jest zadziwiająca – zwłaszcza dla kogoś, kto nigdy nie poczuł tego artystycznego „demona” w swoim uporządkowanym życiu. Artystka opowiada też świetną anegdotę o pracy z młodą Madonną... która rzuciła Broadway, by pracować nad płytą. Jak się okazało, był to całkiem trafny ruch ze strony przyszłej divy.
Następnie, w rytmie honky-tonk ragtime, usłyszeliśmy „Thank God I'm Old!” – błyskotliwy, widowiskowy numer z „Barnuma”, jeden z tych wpadających w ucho utworów Colemana, które nie chcą wyjść z głowy. Potem nastąpiło szybkie podsumowanie dorobku White, m.in. sztuki „The Amen Corner” Jamesa Baldwina. To właśnie ta rola katapultowała ją do obsady „The Wiz” w objazdowej trasie. Była dublerką Dorotki, dopóki główna aktorka nie zdecydowała, że ma dość, robiąc miejsce dla White. Ostatecznie to agent dopiął swego. Gdyby nie ci cisi bohaterowie, którzy każdego dnia uchylają kolejne drzwi, gdzie bylibyśmy w kwestii „postępu”?
A potem, kojąc nasze uszy, usłyszeliśmy majestatyczne wykonanie „Home” – fantastycznego numeru Charliego Smallsa, napisanego pierwotnie dla Diany Ross. Lillias bezbłędnie wyważyła tempo narracji, dawkując emocje aż do finałowych fajerwerków na ostatnim dźwięku! Jednak najbardziej urokliwą stroną tego spotkania jest swobodna, niemal domowa rozmowa między Rudetskym a jego zawsze otwartą na zwierzenia gościnią. Powtórzę to raz jeszcze: ten format najlepiej sprawdza się w przypadku starych znajomych dyrektora muzycznego. A czy posiadanie bliskich przyjaciół to zbrodnia? Oczywiście, że nie!
Seth Rudetsky
Cóż może być milszego niż usłyszenie „Keepin' Out Of Mischief Now” Fatsa Wallera i Andy'ego Razafa, wyciągniętego prosto z rewii „Ain't Misbehavin'”, która ostatnio przeżywa w Wielkiej Brytanii renesans popularności. Dowiedzieliśmy się też, że Lillias jako dublerka (co zdarza się niezwykle rzadko) doczekała się entuzjastycznych recenzji za swoje występy w popołudniówkach „Dreamgirls”. Opinie te natychmiast obiegły cały świat teatralny. Płynnie przeszliśmy do porywającego „I Am Changing” (Henry Krieger/Tom Eyen) – diva w najwyższej formie, improwizująca z niesamowitą pasją, idealnie oddając dramatyzm piosenki. Kurtyna!!!!
Artystka wspomniała też o musicalu „Once On This Island” (Ahrens/Flaherty) i zaśpiewała „Come Down From The Tree” – utwór, który ostatecznie wycięto ze spektaklu. To urocza próba zmierzenia się z piosenką, która, podobnie jak cały ten tytuł, nie do końca wpisuje się w świat, w którym widzowie chcą spędzać czas. Dużo żywszą historią okazał się kolejny numer w rytmie samby i rumby – „Fairy Tales” Anity Baker. Jak niemal wszystko w wykonaniu Lillias, utwór ten zmienił się w pulsującą energią bombę. Na koniec przenieśliśmy się w świat „The Life” Cy Colemana i Iry Gasmana. Jako Sonya w utworze „The Oldest Profession”, Lillias zaprezentowała to, co nazywamy klasycznym songiem „jedenastogodzinnym” (climaxem spektaklu). Klimat dekadenckiej księgarni dla dorosłych został oddany po mistrzowsku, a Seth idealnie kontrolował tempo akcji. Lillias White olśniła kolejnym zmiennym i żywiołowym wcieleniem. Absolute power!
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności