Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: The Sweethearts, Finborough Theatre ✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

Matthew Lunn

Share

Jack Derges i Jack Bannon w sztuce The Sweethearts. The Sweethearts

Finborough Theatre

25 września 2015

4 gwiazdki

Zarezerwuj bilety Tekst dramatu The Sweethearts otwierają trzy motta poświęcone bohaterstwu, w tym myśl Ernesta Hemingwaya: „Z wiekiem coraz trudniej o bohaterów, ale są oni w pewnym sensie niezbędni”. To trafne spostrzeżenie, które Sarah Page w swojej sztuce wyzyskuje z błyskotliwym cynizmem. The Sweethearts sugeruje, że potrzeba posiadania autorytetów jest najsilniejsza wtedy, gdy przestajemy sobie radzić – tak jakby ogrzewanie się w blasku cudzego heroizmu chroniło nas przed zwątpieniem w siebie. Jednocześnie zjawisko to przedstawione jest jako rodzaj przymusu, który mami umysł i zatruwa serce. Akcja The Sweethearts toczy się latem 2014 roku w bazie Camp Bastion w Afganistanie i opowiada o losach tytułowego żeńskiego tria muzycznego w składzie: Helena (Maria Yarjah), Mari (Doireann May White) oraz liderka Coco (Sophie Stevens). Po przybyciu do bazy na koncert dla żołnierzy, dziewczyny trafiają pod opiekę dwóch szeregowych – Davida (Joe Claflin) i Trevora (Jack Bannon) – oraz podoficerów: Marka (Jack Derges) i Rachel (Laura Hanna). Trevor i Mark wyczekują przyjazdu artystek z nieskrywaną ekscytacją, podczas gdy wrażliwy David postrzega tę misję jako szansę na odnowienie relacji z Coco, swoją dawną miłością z dzieciństwa. Atak na bazę niweczy plany koncertowe, zmuszając Trevora, Marka i Rachel do ukrycia się z przerażonymi podopiecznymi, podczas gdy David próbuje ratować charyzmatycznego dowódcę, kapitana Nichollsa (Stevie Raine).

Stevie Raine i Sophie Stevens w The Sweethearts

Sztuka obfituje w niejednoznaczne postacie bohaterów skazą. Mark deklaruje, że „ma gdzieś” ratowanie życia koleżanki z oddziału, ale Laura sugeruje, że ich niewypowiedziana i niespełniona relacja jest źródłem jego przedmiotowego traktowania kobiet. Coco, ulubienica mediów i główny obiekt westchnień żołnierzy, szczerze nienawidzi presji sławy i chętnie poświęciłaby kariery Mari i Heleny, byle tylko móc żyć normalnie. Najbardziej frapującą postacią jest jednak kapitan Nicholls – naturalnie czarujący i kompetentny oficer, w którym żołnierze upatrują archetypu odwagi. Jednak, jak widzimy w wstrząsających scenach finałowych, śmierć najlepszego przyjaciela uczyniła z niego człowieka pełnego gniewu, który nie waha się poniżać innych, by uśmierzyć własne poczucie bezsilności.

The Sweethearts to spektakl, który bez trudu wciąga widza w swój świat. Page ma wyjątkowe ucho do dialogów; każda z postaci mówi własnym, intrygującym językiem – co nie jest łatwym zadaniem, biorąc pod uwagę, że ósemka bohaterów wykonuje zaledwie dwa (całkowicie ich pochłaniające) zawody. Autorkę wspiera znakomity zespół aktorski, empatyczny reżyser Daniel Burgess oraz niezwykle szczegółowa, klaustrofobiczna scenografia. Widz siedzi zaledwie kilka metrów od sceny, dzięki czemu napięcie można niemal wyczuć w powietrzu, a adrenalinę bijącą od aktorów poczuć niemal namacalnie.

Człowieczeństwo bohaterów Page, dekonstruowane w trakcie sztuki, jest analizowane z niemal naukową precyzją. Jack Derges jest w pełni przekonujący jako pewny siebie Mark, który zdaje się nieustannie zagłuszać wewnętrzne lęki. Trevor w wykonaniu Jacka Bannona to postać komicznie wulgarna, chwilami wrażliwa, a kiedy indziej mrocznie niedojrzała. Z kolei Rachel (Laura Hanna) to postać refleksyjna i niespełniona, będąca głosem rozsądku, choć jej skomplikowane relacje z Markiem i kapitanem Nichollsem paraliżują ją w kluczowym, dramatycznym momencie przed finałem. To subtelna i pochłaniająca rola.

Występ Stevie'ego Raine'a w roli kapitana Nichollsa ma kluczowe znaczenie dla jakości całego spektaklu i aktor wywiązuje się z tego zadania po mistrzowsku. W pierwszym akcie jest tak sugestywny jako doświadczony ojciec oddziału, że uwielbienie żołnierzy wydaje się momentami niemal przerysowane – zwłaszcza w żarliwej deklaracji Marka o własnej nieistotności wobec dokonań dowódcy. Jego udział w ostatnim akcie stanowi doskonałe dopełnienie głównego tematu sztuki Sarah Page.

Dorieann May White, Maria Yarjah i Sophie Stevens w The Sweethearts.

Choć Sophie Stevens i Joe Claflin są świetni jako Coco i David, to właśnie ich wątek wydał mi się problematyczny. Osobno te postacie fascynują. Coco w wykonaniu Stevens jest doskonałą przeciwwagą dla genialnych komediowych występów White i Yarjah – jej stoicyzm kontrastuje z niepohamowanym optymizmem Mari i impulsywnością Heleny. David z kolei jest ciekawie introwertyczny, a Claflin znakomicie oddaje wewnętrzną walkę między osobistymi pragnieniami a zawodowymi obowiązkami.

Jednak romans Coco i Davida wypada nieco mało satysfakcjonująco. Ma on wprawdzie stanowić odskocznię od licznych gorzkich momentów i dawać promyk nadziei w samym sercu beznadziei, lecz odrodzenie ich relacji opiera się zaledwie na kilku krótkich interakcjach i zbyt mocno bazuje na sentymentalnych wspomnieniach. Co więcej, wątek ten często niknie w cieniu narastających napięć między Coco a resztą postaci, które budują finał. W rezultacie dramatyczne rozwiązanie tych konfliktów wydało mi się znacznie bardziej znaczące niż wyjaśnienie relacji z Davidem – przy czym Stevens, White i Raine zasługują na szczególne uznanie za sposób, w jaki poprowadzili tę niezwykle trudną scenę. Ponieważ jednak relacja Coco i Davida odgrywa kluczową rolę w zakończeniu The Sweethearts, wyszedłem z teatru z większym poczuciem niepewności, niż bym sobie życzył – nie jest to uczucie złe samo w sobie, ale kłóciło się z sugerowaną przez Page wspólną, pełną nadziei przyszłością bohaterów. The Sweethearts to naprawdę fascynująca sztuka i jestem pewien, że Sarah Page ma przed sobą świetlaną przyszłość jako dramatopisarka. Mimo że centralny romans nie porwał tak, jak powinien, to bogata tematyka, angażujące dialogi i uniwersalnie świetna obsada składają się na niezapomniany i dający do myślenia spektakl. Spektakl The Sweethearts grany jest w Finborough Theatre do 17 października 2015 roku

Zdjęcia: Scott Rylander

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS