Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: A Monster Calls, Theatre Royal Nottingham ✭✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

Gary Stringer

Share

Gary Stringer, recenzent Midlands, jest pod ogromnym wrażeniem objazdowej produkcji spektaklu Siedem minut po północy (A Monster Calls).

Siedem minut po północy

Theatre Royal Nottingham

Pięć gwiazdek

Uznana powieść Patricka Nessa dla młodzieży, Siedem minut po północy, cieszy się zasłużoną renomą. W 2016 roku na jej podstawie powstał kinowy hit z udziałem takich gwiazd jak Sigourney Weaver i Liam Neeson, a w 2018 roku odniosła sukces na deskach londyńskiego Old Vic. Pałeczkę przejęła teraz nowa obsada w ramach ogólnokrajowej trasy, która w Nottingham potrwa do 22 lutego. Reżyserią zajęła się Sally Cookson, specjalistka od adaptacji literackich, mająca na koncie realizacje takich klasyków jak Jane Eyre czy Piotruś Pan.

Przedstawienie otwiera surowa scenografia Michaela Vale’a – pusta biała ściana i dwa rzędy krzeseł ustawione naprzeciwko siebie. Po bokach złowieszczo zwisają liny, zwiastując nadchodzące zawiłości i sugerując, że nic nie jest tak proste, jak mogłoby się wydawać. Ta biała karta stanowi idealne tło dla dramatu – to czysta przestrzeń, na którą rzutujemy nasze nadzieje i lęki, liminalne miejsce do eksploracji przejścia między dziecięcymi marzeniami a brutalną rzeczywistością i dorosłą odpowiedzialnością. Imponujące, immersyjne projekcje i oświetlenie, autorstwa odpowiednio Dicka Strakera i Aideen Malone, przekształcają tę przestrzeń, gdy obsada prowadzi nas przez prozę życia, fikcyjne ucieczki w fantastykę i konfrontację z najgłębszymi koszmarami o stracie i żalu.

To coś więcej niż sztuka – to sztuka performance’u, cyrk napowietrzny, zręcznie wypracowany balet i koncert z genialną ścieżką dźwiękową. Muzyka Benjiego Bowera jest tu niemal osobny bohaterem. Wykonują ją muzycy Seamus Carey i Luke Potter (mam nadzieję, że ich współpraca potrwa dłużej niż ta trasa), obserwujący wydarzenia z podestu w górnym rogu sceny. Pulsująca elektronika i przejmujące, syntetyczne wokale łączą się z fortepianem i wiolonczelą, potęgując emocje rozgrywające się na scenie.

Obsada spisuje się znakomicie, współpracując w ciasno skomponowanych formacjach, by tchnąć życie w postaci, z którymi łatwo się utożsamić. Zapomnijcie o różowych okularach – to człowieczeństwo w całym swoim skomplikowaniu: odporne i kruche, budzące sympatię i niechęć, lękliwe i nieustraszone. Ammar Duffus jako Conor doskonale oddaje postać chłopca zmuszonego do przedwczesnego dorośnięcia przez wydarzenia wymykające mu się spod kontroli. Współodczuwamy jego ból, gdy zdaje sobie sprawę, że traci nie tylko ukochaną matkę, ale i wyidealizowane dzieciństwo oraz wizję własnej przyszłości. Towarzyszymy mu, gdy mury, które wzniósł, by chronić swoją wyobraźnię, legną w gruzach. Maria Omakinwa jest równie przejmująca w roli matki, dzielnie skrywającej własny ból i strach przed nieuniknionym, by chronić dziecko. Choć otoczona ludźmi, jest przerażająco samotna.

Tytułowy potwór został zrealizowany w sposób olśniewający i nowatorski: aktorzy manipulują linami, tworząc z nich drzewo cisowe – symbol życia. Sięgający korzeniami w przeszłość i wyrastający w nieznaną przyszłość, w której nas już nie będzie, jest potężnym przypomnieniem o naszej niełatwej relacji z naturą. Ludzkie życie to dla niego tylko mgnienie oka. Ożywiony dzięki imponującej sprawności fizycznej Keitha Gilmore'a, potwór jest jednocześnie przyjacielem i wrogiem. Nie daje łatwych odpowiedzi; przeraża równie mocno, co pociesza, zmuszając Conora i nas samych do pogodzenia się z nieuchronnym losem.

To opowieść o tym, że sposobów na opowiedzenie historii jest tyle samo, co samych historii; o tym, jak nadzieja i odwaga by wierzyć stanowią fundament naszego człowieczeństwa i o tym, że najbardziej przekonujące kłamstwa to te, które wmawiamy samym sobie. Choć spektakl porusza trudne tematy, są one prowadzone z wyczuciem, a rozdzierający finał przynosi katharsis – uleganie uczuciom i łzy płynące tak samo z oczu aktorów, jak i widowni.

W trasie: Nottingham, Salford, Coventry i Sheffield do 14 marca Odwiedź naszą stronę o trasach koncertowych

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS