WIADOMOŚCI
RECENZJA: Bindweed, Mercury Theatre Colchester ✭✭✭✭✭
Opublikowano
Autor:
pauldavies
Share
Paul T Davies recenzuje sztukę Marthy Loader pt. Bindweed w Mercury Theatre Colchester.
Zespół spektaklu Bindweed. Fot. Will Green Bindweed
Mercury Theatre
18 czerwca 2024 r.
5 gwiazdek
Kurs, na który co tydzień muszą uczęszczać czterej mężczyźni skazani za przemoc domową – w przeciwnym razie grozi im więzienie lub zakaz kontaktów z dziećmi. Zajęcia prowadzi Jen, która przeszła do pracy socjalnej z Met (londyńskiej policji metropolitalnej) po załamaniu nerwowym wywołanym makabrycznym morderstwem na tle domowym. Teraz pragnie przerwać błędne koło i powstrzymać mężczyzn przed recydywą. Wybitna sztuka Marthy Loader nadaje postaciom i ich historiom niezwykłej wyrazistości; w rękach mniej sprawnego dramaturga mężczyźni ci mogliby wydać się jednowymiarowi. Jednak ponad dwuletni proces pisania i tytaniczna praca badawcza zaowocowały niezwykłym, głęboko poruszającym doświadczeniem, które budzi współczucie wobec każdego z bohaterów, mimo potwornych czynów, jakich się dopuścili.
Laura Hanna i Josie Brightwell. Fot. Will Green.
Doskonały scenariusz spotyka się tu z idealną obsadą – to wyśmienity zespół aktorski. Laura Hanna jest perfekcyjna jako Jen, ukazując zarówno jej wrażliwość, jak i siłę, kiedy towarzyszy mężczyznom w ich „podróży” (sztuka genialnie wyśmiewa korporacyjny żargon). Otwierający monolog, o naturalnym rytmie, jest świadectwem doskonałego sluchu Loader do dialogów i realizmu; to on wciąga nas w tę historię. Znakomicie zagrany przez Seana Kingsleya Brian wydaje się „przerażająco normalny”, a Moray Treadwell przekonuje w roli wikarego Franka, który bił żonę przez czterdzieści lat, a wciąż wierzy w boski plan. Shailan Gohil wnosi dużo czułości w rolę Petera, niepokojącego partnera Jen z randki, a także w podwójną rolę Charliego, najmłodszego członka grupy. Simon Darwen jest po prostu rewelacyjny jako sarkastyczny Mike – początkowo wichrzyciel, który później staje się oddanym sojusznikiem Jen. Piękno tekstu i gry aktorskiej polega na stopniowym odkrywaniu kolejnych warstw: dowiadujemy się, że ci mężczyźni sami doświadczyli przemocy, którą wpajano im jako naturalny sposób radzenia sobie z gniewem. Josie Brightwell, grając kilka różnych ról z wielką charyzmą sceniczną, nie pozwala nam zapomnieć o kobietach.
Laura Hanna, Shailan Gohil i Simon Darwen. Fot. Will Green
Całość dopełnia idealne tempo nadane przez reżyserkę Jennifer Tang, która pozwala sztuce oddychać, podczas gdy my wstrzymujemy oddech. Scenografia Lulu Tam maksymalnie wykorzystuje przestrzeń studyjną – krzesła, te najbardziej domowe przedmioty, wiszą w chaosie nad głowami bohaterów. To trudny seans, ale humor jest cięty, momentami wręcz wisielczy, i wybucha w idealnych momentach, a sama sztuka kończy się nutą nadziei. Zdobywczyni nagrody Bruntwood Judges Award for New Writing, Loader napisała moim zdaniem współczesny klasyk. Mam nadzieję, że spektakl zyska drugie życie po planowanych występach w New Wolsey w Ipswich oraz Arcola w Londynie.
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności