WIADOMOŚCI
RECENZJA: Bug, Found 111 Theatre ✭✭✭✭✭
Opublikowano
Autor:
Matthew Lunn
Share
Kate Fleetwood i James Norton w spektaklu Bug. Fot. Simon Annand.
Bug Found 111 Theatre, 30 marca 2016, 5 gwiazdek
Found 111 to miejsce niezwykłe; przestrzeń performatywna tętniąca potencjałem, ulokowana na szczycie szykownie zaniedbanego, bohemyjskiego magazynu przy Charing Cross Road. Nowa inscenizacja sztuki Tracey Letts Bug w reżyserii Simona Evansa wpisuje się w to miejsce idealnie, wykorzystując estetykę teatru fringe dla uzyskania wspaniałego efektu klaustrofobii. W połączeniu z fascynującym tekstem i kreacjami dwojga aktorów u szczytu formy, Bug staje się spektakularnym doświadczeniem teatralnym.
Sztuka zaczyna się od Agnies (Kate Fleetwood), żyjącej na marginesie, która wraz z przyjaciółką RC (Daisy Lewis) pali crack w obskurnym pokoju motelowym. Nagle ich „imprezę” przerywa Peter (James Norton), znajomy RC, który przedstawia się mało obiecującym tekstem: „Nie jestem mordercą z siekierą”. Nie jest nim, choć przyznaje, że ma tendencję do wprawiania ludzi w zakłopotanie. W rzeczywistości Agnes przekonuje do siebie szczerość i dobre serce Petera; stanowi on przeciwieństwo jej byłego męża Jerry’ego (Alec Newman). Peter jest elokwentny, refleksyjny i intuicyjny – para szybko ląduje razem w łóżku. Po przebudzeniu Peter czuje insekty pełzające po jego skórze, co staje się katalizatorem dla obłędu udzielonego (folie à deux), który grozi pochłonięciem ich obojga.
To nie jest spektakl dla osób o słabych nerwach. Bug jest surowy, krwawy i do bólu intymny. Scenografia oplata publiczność, z której wielu widzów znajduje się zaledwie centymetry od aktorów. Co najważniejsze, nawet gdy poczytalność gnije z każdym desperackim pacnięciem w wyimaginowanego owada, Agnes i Peter pozostają postaciami budzącymi współczucie. Ich osobliwe, lecz czułe zaloty są balsamem w ich zgorzkniałym i jałowym życiu; podobnie jak wielu z nas, łakną oni jasnego celu. Tragedia Bug polega na tym, że ich pełne nadziei zakończenie zawsze pozostaje poza zasięgiem, udaremnione przez upór gnijących, bezlitosnych wspomnień, które manifestują się jako autodestrukcyjne zachowania.
James Norton i Kate Fleetwood w Bug. Fot. Simon Annand
Kate Fleetwood daje popis mistrzowskiego aktorstwa, głęboko ukazując, jak przeszłe tragedie trwale naznaczają charakter człowieka. Jej nieśmiała, choć opanowana postawa wobec Petera kontrastuje z nerwową, defensywną pozycją, jaką przyjmuje przy Jerrym, którego celowa agresja systematycznie ją niszczy. Widzimy kobietę głęboko dotkniętą poczuciem straty, tak desperacko pragnącą zachować tę nową, dobrą relację z Peterem, że staje się niewolnicą każdej z jego szalonych teorii. Gdy chwyta się ich gorączkowej logiki, Agnes zdaje się walczyć o życie, a Fleetwood w poruszający sposób portretuje rozkład jej barwnej i błyskotliwej osobowości.
Rola Petera to wyzwanie dla każdego aktora, niosące ryzyko nieświadomego przerysowania. Występ Jamesa Nortona jest niezwykle fizyczny, a jednak bardzo naturalny, ponieważ mania Petera znajduje uzasadnienie w przekonujących scenach wprowadzających. Norton pięknie oddaje istotę człowieka przerażonego możliwością skrzywdzenia innych, a jednocześnie łaknącego ludzkiego ciepła. Jego obsesja jest czymś, o czym nie lubi mówić, bo „ludzie świrują”, ale rozmowa o niej staje się przymusem – obserwowanie rozwoju tego stanu jest fascynujące. Każde ulegnięcie manii osłabia Petera, a wielowarstwowa gra Nortona sprytnie równoważy jego coraz bardziej nieprzewidywalne zachowanie z postępującą degradacją ciała.
Fleetwood i Nortonowi towarzyszą doskonali aktorzy drugoplanowi. Alec Newman jest odpowiednio manipulacyjnym Jerrym – charyzmatycznym, lecz złośliwym, zatwardziałym socjopatą. RC w wykonaniu Daisy Lewis wnosi dużo ciepła w scenach z Agnes oraz perspektywę osoby z zewnątrz na rozgrywające się szaleństwo, podczas gdy Carl Prekopp intryguje jako enigmatyczny dr Sweet. Niemniej jednak, największym wsparciem dla produkcji jest genialnie opracowany dźwięk, oświetlenie i scenografia. Przemiana bezdusznego pokoju hotelowego Agnes w piekielny zakład dla obłąkanych, pełen jaskrawych świateł i folii aluminiowej, to tylko jeden z symboli szaleństwa. Ciemność zapada przy dźwiękach upiornej muzyki; słyszymy chmary owadów, których szelest i pisk wywołują alarmujący efekt, a w jednej z zapadających w pamięć scen nasza percepcja wydarzeń zostaje wystawiona na próbę przez nagłe otwarcie drzwi motelowych. Aktorzy wykonują tytaniczną pracę, uwzględniając otaczającą ich widownię i poruszając się po scenie niczym zwierzęta w klatce. Pozwala to każdemu widzowi dobrze widzieć akcję, potęgując jednocześnie atmosferę strachu i rozpaczy.
Alec Newman i Daisy Lewis w Bug. Fot. Simon Annand
Produkcja Bug w reżyserii Simona Evansa to dzieło instynktowne i imersyjne, które w pełni oddaje sprawiedliwość znakomitemu tekstowi Tracey Letts. Kate Fleetwood i James Norton tworzą głęboko poruszające kreacje, dopełnione przez mocną obsadę drugoplanową oraz fenomenalną oprawę wizualną i dźwiękową. To doskonale wyważony spektakl, który podnosi tętno i na długo pozostaje w pamięci.
Spektakl Bug jest wystawiany w Found111 do 7 maja 2016
James Norton w Bug. Fot. Simon Annand
Alec Newman i James Norton w Bug. Fot. Simon Annand.
Kate Fleetwood w Bug. Fot. Simon Annand
James Norton i Carl Prekopp. Fot. Simon Annand
Kate Fleetwood w Bug. Fot. Simon Annand
Daisy Lewis w Bug. Fot. Simon Annand
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności