WIADOMOŚCI
RECENZJA: Death of England, National Theatre ✭✭✭✭✭
Opublikowano
Autor:
pauldavies
Share
Paul T Davies recenzuje Death Of England, nową sztukę Roya Williamsa i Clinta Dyera z Rafe'em Spallem w roli głównej, wystawianą w National Theatre.
Rafe Spall w Death Of England. Fot. Helen Murray Death of England.
National Theatre
6 lutego 2020
5 gwiazdek
Krzyż św. Jerzego, jak każda flaga, to obraz silnie oddziałujący na emocje, utkany ze skomplikowanych uczuć patriotyzmu, historii, nacjonalizmu, a czasem i wstydu. Znakomita scenografia autorstwa Sadeysy Greenaway-Bailey i ULTZ-a ma kształt krzyża św. Jerzego, tworząc dynamiczny wybieg, po którym swobodnie porusza się Michael, opowiadając swoją historię. Wykorzystuje on każdy zakamarek sceny Dorfman, a w kluczowych momentach ujawnia rekwizyty o niemal totemicznym znaczeniu. Śmierć ojca zdruzgotała Michaela, ale jak pogodzić się z faktem, że twój tata był rasistą, a żadne z rodziców nie przygotowało cię do dorosłości, dając jasno do zrozumienia, że uważają cię za życiową porażkę?
Ta oszałamiająca nowa sztuka Roya Williamsa i Clinta Dyera (który również reżyseruje z pasją godną „ulicznego mędrca”) bada zawiłe relacje między ojcami a synami, mężczyznami a krajem oraz mężczyznami a męskością. Michael to typowy biały chłopak z londyńskiego East Endu, rasowy „geezer” wychowany w duchu fundamentalnych wartości, które ostatecznie go paraliżują – zwłaszcza tej, że prawdziwi mężczyźni nie płaczą. Poznajemy go w serii szybkich migawek: wciąga koks, żartuje, pije, a w samotności szlocha przed pogrzebem ojca. Stopniowo jednak odkrywamy człowieka ukrytego pod tą maską, gdy on sam poznaje aspekt życia ojca, który był skrzętnie skrywany przed rodziną. Częstuje widzów herbatnikami i bananami, przekomarza się z publicznością i mierzy się z rasizmem swojego taty.
Rafe Spall. Fot. Helen Murray
To popisowa rola Rafe'a Spalla – hipnotyzująca i trzymająca w napięciu od pierwszej do ostatniej minuty. Gra on człowieka rozbitego, który desperacko próbuje posklejać kawałki swojej tożsamości. Zawsze zabiegał o aprobatę ojca, której nigdy nie zaznał, a mimo to upiera się przy jego idealnym wizerunku, próbując usprawiedliwić jego rasizm twierdzeniem, że tata zawsze podkreślał, iż „jest na to czas i miejsce”. Tyle że referendum w sprawie Brexitu dało temu rasizmowi silniejszy głos. Spall jest fenomenalny we wszystkich wcieleniach bohaterów z życia Michaela. Przyjaźń z Del Royem, czarnoskórym chłopakiem, którego zna od szkoły, staje się impulsem do zgłębienia hipokryzji ojca, a scenariuszowi udaje się wykorzystać relację ojciec-syn jako metaforę naszej relacji z własnym krajem.
Gdy Michael prowadzi nas przez burzliwą drogę do śmierci ojca, śledząc jednocześnie porażkę Anglii w półfinale Mistrzostw Świata, przed naszymi oczami staje obraz całego narodu. Jakby tego było mało, następuje przemowa pijanego Michaela na pogrzebie – teatralne wydarzenie roku! Potem podchodzi do niego zaskakujący przyjaciel ojca i Michael odkrywa, że jego tata również miał „czas i miejsce”, by być sobą. Autorzy niemal mamią nas obietnicą zgrabnego, optymistycznego zakończenia, by zaraz potem zręcznie je zburzyć i ponownie postawić rasizm w samym sercu sztuki.
Z genialną oprawą dźwiękową Pete'a Malkina i Benjamina Granta oraz oświetleniem, które idzie w parze z butnym krokiem Michaela, otrzymujemy 100 minut porywającej opowieści – dosadnej, surowej, emocjonalnej, zabawnej, skomplikowanej, poturbowanej i pięknej, zupełnie jak sama Anglia.
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności