Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Dubailand, Finborough Theatre ✭✭✭

Opublikowano

Autor:

Matthew Lunn

Share

Nicholas Banks (Jamie) i Mitzli Rose Neville (Clara) w Dubailand Dubailand

Finborough Theatre

6 lutego 2017

3 gwiazdki

Zarezerwuj bilety Jeśli, podobnie jak ja, nigdy nie byliście w Dubaju, wizja miasta nakreślona przez Carmen Nasr raczej nie sprawi, że zaczniecie w pośpiechu szukać paszportu. Dubailand przedstawia miasto jako pasożytniczą siłę, która mami i korumpuje wszystko, czego dotknie. Dzięki minimalistycznej scenografii, złożonej z podświetlonych stalowych słupów i czterech wielofunkcyjnych szklanych boksów, jesteśmy zachęcani do postrzegania metropolii nie przez pryzmat jej monolitycznego majestatu, ale poprzez ludzi, którzy wyruszają tam w poszukiwaniu bogactwa i zbawienia.

Amar (Adi Chugh), pracownik budowlany i imigrant z Indii, widzi w Dubaju „nowy wspaniały świat” z niekończącą się pracą, która pozwoli mu utrzymać córkę, Lali (Aanya Chadha). Jamie (Nicholas Banks), Brytyjczyk na emigracji pracujący jako „Specjalista ds. Kreatywnego PR Cyfrowego”, sprzedający nieruchomości obrzydliwie bogatym, kuszony jest przez zakrapiane piątkowe brunche, luksusowy apartament i beztroską egzystencję, jaką zapewnia miasto. Gdy w życiu Jamiego ponownie pojawia się jego dawna miłość, dziennikarka Clara (Mitzli Rose Neville), zostaje on zmuszony do dostrzeżenia mrocznej strony metropolii. Początkowo nie wierzy w jej opowieści o skandalicznych warunkach pracy i konfiskowaniu paszportów. Jednak gdy losy jego i Amara nieuchronnie się splotą, olśniewająca fasada Dubaju zaczyna pękać.

Belinda Stewart-Wilson (Amanda) i Nicholas Banks (Jamie) w Dubailand Dubailand mi się podobał – to w przeważającej mierze skłaniająca do refleksji i dobrze napisana sztuka. Gra aktorska jest wyrównana i solidna, z dobrymi rolami Chugha i Banksa oraz doskonałym epizodem Belindy Stewart-Wilson jako Amandy, bezpośredniej szefowej Jamiego. Leon Williams jest szalenie zabawny jako Tommie, charyzmatyczny i narcystyczny kolega, będący niepokojącą zapowiedzią przyszłości Jamiego, a Deena w wykonaniu Reeny Lalbihari to urzekająco uśmiechnięta socjopatka.

Sztukę wzbogaca szereg uderzających scen – prymitywna dyskusja podczas brunchu, pełna napięcia wymiana zdań na temat konsekwencji poczucia wyższości moralnej oraz, co najbardziej zapada w pamięć, taksówkarz (Varun Sharma) zastanawiający się, dlaczego Brytyjczycy zawsze płaczą po nocy spędzonej na mieście. Nasr wykorzystuje również szereg intrygujących motywów, takich jak ciemność i światło czy jedzenie i picie. Powtarzalność tych idei wzmacnia przekonanie, że każdy, kto trafia do jej Dubaju, ulega jego hipnotyzującemu i niszczycielskiemu urokowi. To godna podziwu, a zarazem przerażająca kreacja, która świadczy o wysokim kunszcie pisarskim autorki.

Adi Chugh (Amar) w Dubailand

Mimo to, sztuce szkodzi nieco zagmatwana narracja, w której kluczowe wydarzenia wynikają z mało wiarygodnych pobudek. Clara ma być moralnym kompasem Jamiego, a jednak jest przedstawiona jako dość powierzchowna liberałka bez większej rzetelności dziennikarskiej. W połączeniu ze szczerymi wywodami Jamiego na temat zalet jego nowego życia, trudno pojąć, dlaczego chłopak tak ciężko pracuje, by pomóc jej w projekcie, który zagraża jego posadzie. Z kolei pewne kluczowe decyzje obu postaci, oparte na wygodnym zbiegu okoliczności związanym z nagraniami wideo, odbierają całości subtelność.

Wątek Amara, oparty na historii kochającego ojca, który po jednym egoistycznym kroku wpada w otchłań rozpaczy, budzi fundamentalne wątpliwości. Konflikt między pragnieniem lepszych warunków życia a koniecznością ustępstw moralnych czyni go przeciwwagą dla Jamiego, któremu kiedyś „losy świata nie były obojętne”. Jednak nie tylko niewiele dowiadujemy się o obecnej lub przyszłej sytuacji mieszkaniowej Amara (czy to z jego słów, czy z odkryć Clary), ale też frustrująco niejasne pozostaje, na czym właściwie polegają jego moralne ustępstwa. Biorąc pod uwagę, że najbardziej przekonującym elementem jego charakterystyki jest chęć wsparcia córki, a my rzadko jesteśmy świadkami jego wewnętrznej udręki, jego autodestrukcyjne zachowanie wydaje się jedynie zabiegiem fabularnym mającym wpłynąć na brytyjskich bohaterów. Wywołuje to niefortunne wrażenie, że jego postać służy głównie jako katalizator dla ich działań, co z pewnością jest sprzeczne z intencją autorki.

Dubailand oferuje sugestywny portret tytułowego miasta, co przynosi autorce duży uznanie. Produkcja wyróżnia się dobrą obsadą i szeregiem dających do myślenia, dopracowanych motywów. Niemniej jednak centralna oś narracyjna wydaje się chwilami mało wiarygodna i niekompletna, co czyni tę intrygującą sztukę doświadczeniem nieco niesatysfakcjonującym.

Grają do 21 lutego 2017

REZERWUJ BILETY NA DUBAILAND W FINBOROUGH THEATRE

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS