WIADOMOŚCI
RECENZJA: Ellen Terry z Eileen Atkins w Sam Wanamaker Playhouse ✭✭✭✭✭
Opublikowano
Autor:
stephencollins
Share
Eileen Atkins jako Ellen Terry w spektaklu Ellen Terry With Eileen Atkins
Sam Wanamaker Playhouse
23 lutego 2014
Historia zapamiętała Ellen Terry jako jedną z najwybitniejszych aktorek wszech czasów. Wraz z Henrym Irvingiem pod koniec XIX wieku niepodzielnie panowała na światowych scenach, kojarzona przede wszystkim z repertuarem szekspirowskim. Po przejściu na emeryturę zaczęła pisać o Szekspirze i rozpoczęła drugi etap kariery, wygłaszając wykłady na temat bohaterek stworzonych przez Stratfordczyka – prelekcje te były oparte na jej wieloletnim doświadczeniu scenicznym i głębokiej pasji. Miała zdecydowane poglądy na to, jak aktorka powinna kreować każdą z postaci, a jej wizje często wymykały się tradycyjnym interpretacjom.
Obecnie w kinie Sam Wanamaker Playhouse możemy oglądać spektakl „Ellen Terry with Eileen Atkins” – niezwykłe widowisko poetyckie, które Atkins utkała z pism samej Terry. Atkins wciela się w postać Terry prowadzącej jeden ze swoich wykładów, podczas którego recytuje fragmenty dzieł Szekspira, przybliżając postaci takie jak Porcja, Julia, Rozalinda, Beatrice, Ofelia, Viola, Desdemona i Kordelia.
Obserwowanie Atkins, jednej z naszych najwybitniejszych aktorek teatralnych, w roli Terry to przeżycie o niesłabnącym pięknie. Jej warsztat głosowy, błyskotliwe i wnikliwe zrozumienie tekstu, oko do komicznych niuansów oraz nieomylna zdolność do wydobywania z każdego słowa dramatycznego efektu sprawiają, że jest to wieczór w teatrze niezapomniany i przepełniony czystą radością.
Terry pisała, że zadaniem aktorki „jest nauczyć się, jak przełożyć szekspirowską postać na siebie, jak uczynić jej myśli własnymi myślami, a jej słowa własnymi słowami”. Przypisywała sobie prawo do wypowiadania się o bohaterkach, ponieważ posiadała „wiedzę, którą można zdobyć jedynie poprzez duchowe zjednoczenie z nimi”.
Atkins uosabia i ucieleśnia myśli Terry. Rozświetla każdy wers Szekspira niespotykaną klarownością i zrozumieniem. Słuchając w jej wykonaniu nawet najbardziej znanych fraz, trudno nie odnieść wrażenia, że słyszy się je po raz pierwszy. Brzmią zdumiewająco żywo, są świeże niczym pierwsze promienie świtu i równie olśniewające.
Skala talentu i wszechstronność, jaką prezentuje tu Atkins, zapierają dech w piersiach. Gdy gra Julię lub Ofelię, jej niemal osiemdziesiąt lat po prostu znika – staje się młoda, krucha, wręcz eteryczna. Interpretacja monologu Porcji o „naturze miłosierdzia” chwyta za serce i pozwala w pełni zrozumieć, dlaczego Terry zrównywała te słowa z Modlitwą Pańską.
Nigdy nie widziałem sceny obłędu Ofelii zagranej lepiej niż przez Atkins. Tym razem nabrała ona pełnego sensu. Równie trudno wyobrazić sobie lepszą Rozalindę, Violę czy Beatrice niż te, które migoczą przed nami w sugestywnych i porywających fragmentach wielkich komedii.
Jednak najbardziej zaskakujące i satysfakcjonujące są te nieoczywiste perełki: kapitalnie zabawna, a jednocześnie bardzo swojska pani Page czytająca list miłosny sir Johna; subtelna, a zarazem druzgocąca scena przebudzenia Julii w grobowcu; czy scena pojednania Leara z Kordelią (Atkins gra obie role w sposób wstrząsająco przekonujący, z magnetyzmem, którego brakuje w obecnej inscenizacji Sama Mendesa w Olivier Theatre). A najbardziej godna uwagi jest wymiana zdań między Emilią a Otellem tuż po zamordowaniu Desdemony – kreacja ta rzuca nowe światło na to, kto tak naprawdę jest prawdziwą bohaterką finału „Otella”.
Wieczór, którego nie można przegapić, w towarzystwie jednej z najwybitniejszych żyjących aktorek scenicznych świata.
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności