Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Firebird, Trafalgar Studios 2 ✭✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

helenapayne

Share

Callie Cooke i Phaldut Sharma w spektaklu Ognisty ptak (Firebird). Fot. Robert Day Firebird (Ognisty ptak)

Trafalgar Studios 2

22 lutego 2016

Zarezerwuj bilety Niezmiernie trudno doszukać się pozytywów w głośnym skandalu związanym z wykorzystywaniem dzieci w Rochdale, który wywołał ogólnonarodową debatę nad tym, jak instytucje powołane do ochrony zawiodły najbardziej bezbronnych. Jednak sztuka Firebird daje promyk nadziei – to swoisty feniks odradzający się z popiołów bezgranicznego niemal okrucieństwa.

Sztuka otwiera się sceną pijackich wygłupów dwóch nastolatek na wagarach. Callie Cooke jako Tia jest wulgarna, pyskata i wyzywająca – stanowi ucieleśnienie społecznego wyobrażenia o „trudnym dziecku”. Zdaje się upajać swoją dysfunkcyjnością, jednak pod wpływem alkoholu dziecięce zabawy zmieniają się w coś mrocznego. Razem z Katie, swoją naiwną przyjaciółką i „nową dziewczyną z Londynu”, zaczynają oskarżycielską grę w „nigdy przenigdy”. Tia szybko zaczyna wytykać przyjaciółce „wstydliwy” fakt bycia dziewicą. Tahirah Sharif jest twarda i obyta jako Katie, ale pęka pod wpływem gwałtownych zmian nastroju Tii – od naiwnych żartów po szydercze okrucieństwo. W odwecie zrzuca Tię z wózka inwalidzkiego, oblewa ją alkoholem i wychodzi, zostawiając przyjaciółkę samą ze swoimi myślami. Kuląc się na ziemi, Tia karci samą siebie, zapowiadając proces autoagresji i obwiniania się, którym próbuje nadać sens potwornemu sposobowi, w jaki jest traktowana.

Phaldut Sharma i Callie Cooke w Firebird. Fot. Robert Day

Cofając się w przeszłość Tii, poznajemy zupełnie inną dziewczynę – pewną siebie, arogancką, żądającą frytek od mężczyzny spotkanego w lokalnym barze. Phaldut Sharma jako AJ jest bez wysiłku czarujący. Jego błyszczący garnitur i mercedes stanowią namacalną atrakcję dla dziewczyny nieprzyzwyczajonej do luksusów czy choćby odrobiny uprzejmości. Ich niezręczna rozmowa, pełna nieporozumień i banalnych komplementów, jest urzekająca, a chemia między aktorami sprawia, że niemal zapominamy o różnicy wieku między bohaterami. Gdy AJ w końcu pyta o wiek Tii, a ta odpowiada z kokieterią i kłamstwem, pod maską troskliwego nieznajomego dostrzegamy pierwsze oznaki drapieżcy.

Callie Cooke i Tahirah Sharif w Firebird. Fot. Robert Day

Przenosimy się do momentu, gdy na brudnym, zakrwawionym materacu Tia i jej oprawca kłócą się, a dziewczyna desperacko błaga o wolność. Reżyseria Edwarda Halla jest w tej konfrontacji czuła i niezwykle precyzyjna, pozwalając nam zrozumieć złożoną symbiozę kata i ofiary. Każdy, kto oglądając wiadomości, myśli z przerażeniem: „mnie by się to nigdy nie przytrafiło...”, powinien zobaczyć tę scenę. Pokazuje ona, jak drobne gesty „dobroci” skierowane do osoby w desperacji i bezbronności potrafią ją całkowicie podporządkować. Tia uczy się brać winę na siebie i przehandlowuje poczucie własnej wartości, byle tylko udobruchać AJ-a i odzyskać czułość, którą niegdyś jej okazywał.

Fabuła cechuje się straszną nieuchronnością, którą potęgują bolesne słowa przepracowanego policjanta: „czego się spodziewałaś?”. Odpowiedź Tii, pełna zagubienia i frustracji, jest jasna: nie wiedziała, była dzieckiem i nie miała żadnego punktu odniesienia. Sharma, wcielając się w kolejną, równie niesympatyczną postać, ukazuje nam nękane brakiem zasobów służby, które nie mają ani możliwości, ani chęci zajmować się trudnymi przypadkami dotykającymi drażliwych kwestii rasy i spójności społecznej. Jego przesłuchanie jest równie agresywne, co nieskuteczne. Przerażona Tia miota się, nie potrafiąc złożyć spójnych zeznań, przez co sama staje się obiektem oskarżeń. Wracamy do teraźniejszości, gdzie Tia, wciąż zdruzgotana i samotna na podłodze, próbuje podnieść swój wózek. Ta walka stanowi metaforę ociężałych instytucji policji i pomocy społecznej, które zamiast chronić, ostatecznie miażdżą najsłabszych trybami biurokracji.

Phaldut Sharma w Firebird. Fot. Robert Day

Firebird porusza ważne i ciężkie tematy rasy, klasy społecznej i wykorzystywania dzieci, ale tekst lśni dzięki czarnemu humorowi Phila Daviesa. Jest ostry i drapieżny, a surowa, brudna scenografia zostaje podkreślona natarczywym dubstepem podczas zmian scen. Warto zobaczyć tę sztukę dla kreacji aktorskich tej niewielkiej obsady, która dysponuje nieokiełznaną, palącą energią, wstrząsającą widzami do głębi.

FIREBIRD W TRAFALGAR STUDIOS TYLKO DO 19 MARCA. REZERWUJ JUŻ TERAZ

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS