WIADOMOŚCI
RECENZJA: Golem, Young Vic Theatre ✭✭✭✭✭
Opublikowano
Autor:
stephencollins
Share
Golem
Young Vic Theatre
17 grudnia 2014
5 gwiazdek
GOLEM PRZENOSI SIĘ DO TRAFALGAR STUDIOS NA LIMITOWANY SEZON OD 22 KWIETNIA 2015 ROKU
Zazwyczaj występ Dame Judi Dench na londyńskiej scenie staje się wydarzeniem sezonu, lecz jej udział w spektaklu „Golem” grupy 1927 (to nazwa zespołu, nie rok powstania dzieła), wystawianym obecnie w Young Vic, pozostaje zupełnie niezapowiedziany. Kiedy jej kojący, charakterystyczny głos zaczyna roztaczać swą magię, efekt jest podwójnie niepokojący. Oto zaufana ikona teatru daje głos najgorszym, choć kuszącym, formom korupcji moralnej – ideom uderzającym w samą esencję człowieczeństwa i indywidualizmu. Sprawia to, że podstępna natura reklamy staje się jednocześnie pociągająca i godna pogardy. To czysty geniusz.
Oczywiście, może to wcale nie być prawdziwa Dame Judi – a jedynie świetny naśladowca. Pięcioosobowy zespół 1927 wydaje się zdolny do każdej teatralnej sztuczki. Tak czy inaczej, przekaz trafia w punkt z niezwykłą siłą.
Mogę z pełnym przekonaniem stwierdzić, że na żadnej scenie świata nie widziałem produkcji takiej jak „Golem”. To dzieło unikatowe. I to w cudowny sposób.
„Golem” to bezlitosna satyra na nasze społeczne samozadowolenie, na niekończącą się desperację, by być zawsze „na czasie”, na nasz lęk przed innością, pogardę dla indywidualizmu i obsesję na punkcie technologii. To tematy ciężkie i fundamentalne – podane jednak w formie będącej skrzyżowaniem wodewilu na kokainie, kreskówki, musicalu i apokaliptycznej komedii. Gdybyście spróbowali wyobrazić sobie miks „Głowy rodziny” z orwellowskim „Rokiem 1984” i domieszką „Ulicy Sezamkowej”, mielibyście pewne pojęcie o tym kalejdoskopie pomysłów i obrazów.
Sztuka napisana i wyreżyserowana przez Suzanne Andrade jest niepokojącym, a zarazem komicznym zwierciadłem, w którym odbijają się absurdy i ukryte koszty współczesnego życia. Każde słowo jest tu dobrane z niezwykłą precyzją, a bohaterowie nakreśleni specyficznym językiem, który nadaje im wyrazistości i niesamowitej energii.
Poważne przesłanie ukryte jest w niemal bajkowej, animowanej oprawie (ukłony dla utalentowanego Paula Barrita). Obrazy, rysunki, fotografie i animacje stanowią integralną część nieustannie zmieniającego się tła i współgrają ze sobą po mistrzowsku. Dodajmy do tego pomysłowe, ekscentryczne kostiumy Sarah Munro oraz niezwykłe światło (niepodpisane wprost, ale możliwe, że to również dzieło Barrita), a otrzymamy sceniczny gobelin tak żywy, dziwny i urzekający, jak tylko można sobie wymarzyć.
Można by pomyśleć, że „Golem” to po prostu bajka – tak jest delikatna i zabawna, a jednocześnie pełna bolesnych prawd. Gdyby Tim Burton postanowił stworzyć aktorską pantomimę dla dorosłych, wyglądałaby ona zapewne właśnie tak.
Obsada pracuje niestrudzenie, dostarczając kreacji jednocześnie wystylizowanych i głęboko ludzkich. Esme Appleton, Will Close, Lillian Henley, Rose Robinson i Shamira Turner to artyści o fantastycznym talencie. Ben Whitehead użycza głosu Golemowi; jego genialna interpretacja – zrobotyzowana, a zarazem czarująca – z ironicznym uporem napędza całą narrację.
Trudno w pełni oddać doświadczenie zasiadania na widowni „Golema”. Im mniej o nim wiecie przed seansem, tym lepiej – tym bardziej kuszący i całkowicie pochłaniający będzie to spektakl.
„Golem” bawi i niepokoi w równym stopniu. To wybitne osiągnięcie teatralne, którego po prostu nie można przegapić.
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności