Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Musical „Guys and Dolls” koncertowo w Royal Albert Hall ✭✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

markludmon

Udostępnij

Mark Ludmon recenzuje koncertową wersję musicalu „Guys and Dolls” w reżyserii Stephena Meara wystawioną w Royal Albert Hall.

Obsada koncertowej wersji „Guys and Dolls” w Royal Albert Hall Guys and Dolls Royal Albert Hall, Londyn

Pięć gwiazdek

Wielka Brytania widziała już kilka fenomenalnych inscenizacji tego klasycznego broadwayowskiego musicalu – od niezapomnianej wersji Richarda Eyre’a w National Theatre z 1982 roku, po entuzjastycznie przyjęty spektakl z Chichester Festival Theatre sprzed czterech lat. Choć pełne hitów i energii, produkcjom tym brakowało jednego: pełnej orkiestry, która wyniosłaby muzykę Franka Loessera na zupełnie nowy poziom.

Meow Meow jako panna Adelaide w „Guys and Dolls”. Fot. Roy Tan

Wspólnie z Royal Philharmonic Concert Orchestra, choreograf i reżyser Stephen Mear stworzył inscenizację półsceniczną, która zachowuje kwintesencję fabuły, charyzmę postaci i komizm, kładąc jednocześnie nacisk na melodyjne bogactwo partytury. Pod kierownictwem muzycznym Jamesa McKeona aranżacje łączą jazzujący swing sekcji dętej z ekspresją smyczków, tworząc brzmienie idealnie oddające klimat tej miejskiej baśni z połowy ubiegłego wieku.

Clive Rowe jako Nicely Nicely Johnson w „Guys and Dolls”. Fot. Roy Tan

Z oczywistych względów zrezygnowano z części choreografii typowej dla pełnowymiarowego spektaklu, choć scena wciąż tętni życiem dzięki 30-osobowej obsadzie. Jednak przy tak utalentowanym choreografie jak Mear, otrzymujemy olśniewające sekwencje taneczne – przede wszystkim w wykonaniu 16-osobowego zespołu „graczy w kości” podczas baletowej sceny do utworu „Luck Be a Lady”. Przedstawienie trwa około dwóch godzin (bez przerwy), a skróconą akcję uzupełnia narrator Stephen Mangan. Wypełnia on luki nowojorskim akcentem w stylu Damona Runyona, którego opowiadania stały się podstawą musicalu.

Adrian Lester, Lara Pulver, Jason Manford i Meow Meow w „Guys and Dolls”. Fot. Roy Tan

Duch epoki został świetnie uchwycony dzięki wyrazistym, błyszczącym kostiumom projektu Morgana Large’a oraz charakteryzacji Richarda Mawbeya, którzy na niemal pozbawionej rekwizytów scenie wyczarowali Broadway końca lat 40. Świat hazardzistów i rzezimieszków w scenariuszu Jo Swerlinga i Abe’a Burrowsa zyskał romantyczny wymiar dzięki fantastycznej obsadzie. Adrian Lester to charyzmatyczny Sky Masterson, zawodowy hazardzista, który znajduje godną siebie przeciwniczkę w powściągliwej działaczce misji, Sarah Brown (w tej roli Lara Pulver). Podczas gdy ich burzliwy romans rozkwita, inny gracz, Nathan Detroit, kombinuje, jak zorganizować wysoką stawkę w kości, unikając jednocześnie małżeństwa z Adelaide po 14 latach zaręczyn. Jego zachowanie wobec narzeczonej można by uznać za okrutne, ale w interpretacji komika Jasona Manforda Nathan staje się sympatycznym łobuzem. Gwiazda kabaretu Meow Meow to prawdziwe odkrycie jako Adelaide – bywa niezwykle zabawna, a jednocześnie chwyta za serce swoim oddaniem ukochanemu, szczególnie w popisowym numerze „Adelaide's Lament”. Inne perełki to jej odważne występy w klubie Hot Box („A Bushel and a Peck” oraz „Take Back Your Mink”). Choć akcja kręci się wokół mężczyzn, Mear dba o to, by Adelaide i Sarah były pełnowymiarowymi, niezależnymi kobietami z własnymi historiami.

Adrian Lester jako Sky Masterson w „Guys and Dolls”. Fot. Roy Tan

Clive Rowe błyszczy jako Nicely Nicely Johnson, zwłaszcza w porywającym „Sit Down You're Rockin' the Boat”, a Sharon D Clarke zachwyca w epizodycznej roli generał Cartwright. Dzięki Paulowi Nicholasowi jako dziadkowi Arvide’owi, Joe Stilgoe jako Benny’emu Southstreetowi i innym utalentowanym wykonawcom, każda rola w tej mistrzowskiej produkcji ma znaczenie. Jak to zwykle bywa z koncertami musicalowymi w Royal Albert Hall, szkoda jedynie, że odbyły się tylko trzy występy.

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS