Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Hedda Gabler, National Theatre ✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

pauldavies

Share

Ruth Wilson i Rafe Spall w Hedda Gabler. Hedda Gabler

The National Theatre

13 grudnia 2016

4 Gwiazdki

Zarezerwuj bilety

Rita, bohaterka sztuki Willy'ego Russella, nawet po zdobyciu wykształcenia, podsumowałaby pewnie Heddę Gabler krótkim: „niezłe z niej ziółko”. To postać wybitnie niesympatyczna, śliska, emocjonalny kameleon, czerpiący satysfakcję zarówno z własnej nudy, jak i z chorobliwej pasji do manipulowania życiem innych. Podobnie jak w swoim mistrzowskim „Widoku z mostu”, reżyser Ivo Van Hove rzuca analityczne światło na klasyczny tekst, a dzięki oszczędnej adaptacji Patricka Marbera wydobywa cechy charakteru i aspekty sztuki, które do tej pory pozostawały w cieniu.

Sinead Matthews i Chukwudi Iwuji w Hedda Gabler

Scenografia to sterylna, surowa i pozbawiona emocji pułapka, którą Hedda sama na siebie zastawiła. Dom, o którym twierdziła, że jest jej wymarzonym miejscem na ziemi (jak się okazuje – tylko żartowała), stał się jej mauzoleum. Kiedy w przypływie szału rozrzuca po scenie kwiaty, w rzeczywistości sypie je na własny grób. Na scenie nie ma klasycznych wyjść – aktorzy wchodzą i wychodzą przez widownię, z wyjątkiem Heddy, która jest obecna przez cały czas. Widzowie zastają ją już na miejscu, gdy zasiadają w fotelach, uderzającą w klawisze pianina. Jej jedyną stałą towarzyszką jest służąca Berte – jednocześnie strażniczka i wspólniczka. Ruth Wilson tworzy niezwykłą kreację, pokazując postać pełną sprzeczności. Ubrana w przezroczystą białą halkę, wydaje się jednocześnie naga i ubrana, podczas gdy każdy wokół rości sobie prawo do jej ciała i urody. Doskonale wie, że poślubiła uosobienie nudy w postaci Tesmana; wie, że wyszła za mąż tylko po to, by się „ustatkować”. Gryzie rękę, która ją karmi, i te, które tego nie robią, a słowo „akademicki” wypowiada z jadem, jaki niektórzy aktorzy rezerwują dla słowa „krytyk”. Jednak Wilson nadaje temu egoizmowi tragiczny wymiar – przekonuje nas, że Hedda nie ma odwagi, by zacząć inne życie, szukając zamiast tego schronienia w niszczeniu innych, co zresztą też jej nie wychodzi.

Sinead Matthews i Ruth Wilson w Hedda Gabler

Hedda żyje według zasad, które tylko ona w pełni rozumie, a mężczyźni w jej życiu nie potrafią sprostać temu kodeksowi. Kyle Soller jako Tesman czyni go postacią budzącą sympatię – jego jedyną „zbrodnią” jest ambicja skupiona na niezwykle niszowej dziedzinie. To poczciwy człowiek, kochający mąż o moralności znacznie czytelniejszej niż u żony. Chukwudi Iwuji jako Lovborg wnosi na scenę potężną energię, najpierw jako trzeźwy autor odnoszący sukcesy, a później jako wrak człowieka – alkoholik, któremu knująca Hedda podaje kieliszek, a który nie potrafi dorosnąć do roli Dionizosa, jaką mu wyznaczyła (ona sama odsuwa się z obrzydzeniem od ekscesów, w które on wpada). Sinead Matthews jest wspaniała jako pani Elvsted – obiekt zazdrości Heddy i muza Lovborga, którą Hedda nigdy nie będzie dla Tesmana. Żyje życiem pełnym ryzyka, na jakie Hedda nigdy by się nie odważyła. W prasie Rafe Spall wiele mówił o zaszczycie pracy z Ruth Wilson, ale prawda jest taka, że ten wieczór należy do niego i jego rewelacyjnej roli Bracka. Postacie Bracka rzadko bywają pociągające, ale tutaj jego pożądanie wobec Heddy jest wręcz namacalne. Napięcie między nimi można kroić nożem, a Brack jawi się jako przemocowy, wpływowy gracz – szczególnie gdy Van Hove w punkcie kulminacyjnym ponownie mistrzowsko wykorzystuje motyw czerwonej cieczy.

Kate Duchene, Kyle Soller, Ruth Wilson, Rafe Spall i Sinead Matthews w Hedda Gabler

To inscenizacja raczej intelektualna niż emocjonalna, momentami wręcz zbyt chłodna w swojej lodowatej doskonałości. Widać to zwłaszcza w finale: gdy Hedda w końcu przełamuje bariery i szlocha z rozpaczy, pozostałe postaci wydają się jeszcze bardziej obojętne i zdystansowane. Choć wpisuje się to w koncepcję spektaklu, buduje mur między sceną a widzami, trzymając nas przez cały czas na emocjonalny dystans. Choć produkcji nie udaje się wzbić na niebotyczny poziom „Widoku z mostu” (mało co będzie w stanie to zrobić), spektakl Van Hovego jest bez przerwy frapujący, oferuje zapadające w pamięć obrazy sceniczne i potężne, oddane aktorstwo całego zespołu.

Grane do 21 marca 2017

ZAREZERWUJ BILETY NA HEDDĘ GABLER W NATIONAL THEATRE

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS