WIADOMOŚCI
RECENZJA: The Height Of The Storm, Wyndham's Theatre ✭✭✭✭
Opublikowano
Autor:
pauldavies
Share
Paul T Davies recenzuje „The Height of the Storm” Floriana Zellera z Jonathanem Pryce'em i Damą Eileen Atkins w Wyndham's Theatre.
Zdjęcie: Hugo Glendinning The Height of the Storm Wyndham’s Theatre
9 października 2018 r.
4 Gwiazdki
Ci, którzy znają twórczość Floriana Zellera – a w szczególności przełomowy na brytyjskich deskach spektakl „Ojciec” – odnajdą w „The Height of the Storm” znajome motywy. Starszy mężczyzna pogrążony w chaosie, zawodna pamięć, rodzina próbująca rozwiązać trudną sytuację – „tato, ten dom jest dla ciebie za duży” – tajemniczy gość, kobieta z przeszłością, która może wyjawić dawno pogrzebany sekret. Twórczość Zellera jest fragmentaryczna, pełna zagadek; każdy kolejny ruch sceniczny zdaje się rzucać nowe światło na fakty, a jednocześnie jeszcze bardziej je mącić, aż do finału, w którym wszystko nabiera bolesnej ostrości. To 80 minut angażującego teatru, wyśmienicie zagranego, z finałową sceną, która zapada w pamięć na długo.
Zdjęcie: Hugo Glendinning
Jonathan Pryce jest fenomenalny jako Andre – ceniony pisarz u schyłku życia, zagubiony i udręczony, lecz, jak to bywa u osób dotkniętych demencją, miewający przebłyski poetyckiego wglądu, doskonale oddane w przekładzie Christophera Hamptona. Napady gniewu ma gwałtowne i głośne, wciąż szuka swojej żony, Madeleine, uspokajając się tylko wtedy, gdy czuje jej bliskość. Eileen Atkins, jak zwykle doskonała, wciela się w postać Madeleine, z wielką klasą oddając jej zmęczenie światem i zniecierpliwienie dziećmi – marzy, by już sobie poszły, gdy tylko ich odwiedzają. Oboje dysponują spojrzeniem, które potrafi przeszyć na wskroś całą widownię, a ona z mistrzowską lekkością rzuca zabawne kwestie, dając widzom chwilę wytchnienia w tej gęstej atmosferze. Razem bezbłędnie kreują obraz małżeństwa z ponad pięćdziesięcioletnim stażem; stanowią jedność, co stanowi fundament całego dramatu. Jak poradzi sobie ta połowa, która pozostanie przy życiu, gdy druga odejdzie pierwsza?
Zdjęcie: Hugo Glendinning
Główni bohaterowie oraz sam tekst tworzą swoiste archiwum wspomnień, które stopniowo odkrywamy, gdy ich córka Anne (Amanda Drew, świetnie oddająca narastającą frustrację rodzicami) podejmuje się uporządkowania niepublikowanych i niedokończonych rękopisów ojca. Osobisty dziennik Andre przywołuje postać tajemniczej Kobiety, która opowiada o romansie z innym pisarzem i o synu, którego wychowywała samotnie – czy jednak mówi o Andre? Kobieta (Lucy Cohu) zmienia tożsamość, przez co nieustannie mamy do czynienia z niewiarygodnymi świadkami. Anna Madeley jako druga córka Elise oraz James Hillier w roli Mężczyzny reprezentują dzisiejszy świat – wiecznie z telefonami w ręku, w płynnych relacjach, co tylko potęguje aurę tajemnicy. To sztuka wymagająca pełnego skupienia, na które bliscy starszego małżeństwa z trudem się zdobywają.
Finałowa scena zamyka wszystko w poruszającą klamrę, w której rozmowy o zbieraniu grzybów nabierają niepokojącego znaczenia. Przede wszystkim jest to jednak wyznanie miłości, które przeszywa serce. Akcja sztuki zaczyna się rankiem po burzy, choć samej nawałnicy w sensie meteorologicznym nie doświadczamy. Być może burzą jest chaos szalejący w umyśle Andre, ale ostatnia scena tłumaczy wszystko z nieskazitelnym, czystym pięknem. Warto to zobaczyć dla aktorstwa najwyższej próby, reżyserii światła tętniącej w rytm tekstu oraz czułego prowadzenia aktorów przez Jonathana Kenta.
REZERWUJ BILETY NA THE HEIGHT OF THE STORM
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności