Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Liza Pulman śpiewa klasyki Streisand, The Other Palace ✭✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

Jennifer Christie

Share

Jennifer Christie recenzuje spektakl Liza Pulman Sings Streisand w The Other Palace.

Liza Pulman Sings Streisand The Other Palace (w ramach trasy po Wielkiej Brytanii)

15 października 2018

5 Gwiazdek

Szczegóły Trasy Przedstawienie Liza Pulman Sings Streisand otwierają głosy kobiet z Bronxu rozmawiających o Barbrze, co stanowi doskonałe preludium do muzycznej uczty. Liza wraz z zespołem Stardust prezentują bogaty repertuar piosenek z całej kariery artystki. Spektakl Liza Pulman Sings Streisand jest obecnie w trakcie trasy koncertowej po Wielkiej Brytanii, która potrwa do 2019 roku. Wieczór rozpoczyna się od jednego z utworów nierozerwalnie kojarzonych ze Streisand, Don’t Rain on My Parade, który płynnie przechodzi w You’ve Got a Friend. Show utrzymane jest w dynamicznym tempie, przeplatając piosenki z różnych stylów i okresów twórczości. Za fortepianem zasiada kierownik muzyczny Joseph Atkins, który jest również autorem aranżacji. Najczęściej zaczynają się one w klasycznym stylu Streisand, by po chwili zyskać własny, unikalny kształt, nadając legendarnym hitom powiew świeżości i oryginalności.

Liza Pulman to prawdziwy żywioł; posiada wykształcenie i doświadczenie operowe. To wspaniałe uczucie słyszeć, jak jej zmysłowe i gładkie tony przechodzą w bogaty, potężny punkt kulminacyjny. Choć w barwie jej głosu słychać echa samej Streisand, Liza od początku zaznacza, że jej celem jest oddanie hołdu ikonie bez próby jej naśladowania. W efekcie otrzymujemy brzmienie Streisand wzbogacone o solidną dawkę niezwykłej osobowości Lizy.

Oprócz nieskazitelnego i pięknie kontrolowanego śpiewu, Pulman zachwyca emocjonalnym przekazem, który rzadko spotyka się podczas występów koncertowych. W jej interpretacji You Don’t Bring Me Flowers tekst wybrzmiał dla mnie wyraźniej i zrozumialej niż kiedykolwiek wcześniej.

Liza nie jest jednak jedynym wielkim talentem na scenie i regularnie oddaje pole towarzyszącym jej muzykom. Jako zespół brzmią spójnie i energicznie tam, gdzie trzeba, potrafiąc jednocześnie zachować liryczną subtelność. Aranżacje są inteligentne i pełne kontrastów – wydobywają harmonie i barwy stanowiące serce tej muzyki. Każdy z instrumentalistów to prawdziwy mistrz w swoim fachu.

Program wieczoru został doskonale przemyślany; anegdoty i fakty z życia Barbry, gęsto rozsiane między utworami, sprawiają, że tempo koncertu jest żwawe. Jedynie w drugiej połowie następuje lekkie spowolnienie przy kilku mniej znanych kompozycjach.

Zwieńczeniem tego iskrzącego energią wieczoru jest wykonanie Happy Days are Here Again. Po w pełni zasłużonej owacji na stojąco Liza powraca na scenę, by pożegnać się utworem People. Widzowie, którzy przyszli tu jako wielbiciele Barbry Streisand, z pewnością wyjdą jako fani Lizy Pulman. Jest ona po prostu fenomenalna!

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS