Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Nice Fish, Harold Pinter Theatre ✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

Richard Earl

Share

Jim Lichtscheidl i Mark Rylance w spektaklu Nice Fish. Fot. Richard Turmine Nice Fish Harold Pinter Theatre 1 grudnia 2016 r.

4 gwiazdki

Zarezerwuj bilety | Więcej informacji Zamarznięte jezioro w Minnesocie. Dwóch mężczyzn, Erik (Jim Lichtscheidl) i Ron (Mark Rylance), wyrusza na ryby. To w zasadzie całe tło akcji Nice Fish, sztuki, która właśnie trafiła na londyński West End po udanym sezonie w St Ann’s Warehouse w Nowym Jorku. To dziwnie wciągający spektakl z dużą dawką humoru i solidną szczyptą absurdu. Sztuka, napisana przez Rylance’a we współpracy z reżyserką (a prywatnie jego żoną) Claire van Kampen, stanowi kompilację poezji prozą Louisa Jenkinsa. Niektóre z tych tekstów mogą brzmieć znajomo, jeśli słyszeliście przemówienia Rylance’a podczas odbierania nagród Tony w 2011 lub 2008 roku. Nice Fish ma niezaprzeczalnie liryczny charakter i pełen fantazji ton; idealnie współgra to ze sposobem gry Rylance’a, który emanuje nieziemską wręcz niewinnością, przykuwa uwagę widza i wyciska każdy gram emocji z każdej sylaby.

Mark Rylance i Bob Davis w Nice Fish. Fot. Richard Turmine

Przy produkcjach z udziałem Rylance’a zawsze istnieje pewne ryzyko: mogą one niechcący stać się teatrem jednego aktora. Nie wynika to z winy tekstu czy partnerujących mu kolegów, a raczej jest dowodem kunsztu i niezwykłej charyzmy tego aktora. W tym spektaklu Rylance popisuje się błyskotliwym wyczuciem komizmu i wrażliwością na słowo Jenkinsa, sprawiając, że publiczność od samego początku jest pod jego całkowitym urokiem. Na szczęście ta sztuka nie pada ofiarą wspomnianego problemu. Choć kreacja Rylance’a jako Rona to prawdziwy majstersztyk, ma on u swego boku wykonawców, którzy bez trudu dotrzymują mu kroku – nieco posępny Erik w wykonaniu Lichtscheidla jest równie magnetyczny i stanowi świetny kontrast.

Piękne lalki i animacje, które pojawiają się w trakcie spektaklu, nadając mu nową perspektywę, zapraszają nas do świata fantazji. Dajemy się porwać tej nieco filozoficznej podróży, w którą wyruszają Ron i Erik w poszukiwaniu ryby życia. Po drodze spotykają barwnych lokalnych mieszkańców, by ostatecznie skierować się w stronę czystego absurdu, który wieńczy ten wieczór. Dzieło to może nie jest przełomowe ani rewolucyjne, ale zapewnia doskonałą rozrywkę. Możliwość zobaczenia Rylance’a mierzącego się z fantastycznym tekstem Louisa Jenkinsa w tak ujmujący sposób – potrafiącego wprowadzić intymność nawet do największych sali teatralnych – sprawia, że jest to pozycja obowiązkowa do obejrzenia.

ZAREZERWUJ BILETY NA NICE FISH

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS