Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: The Drowned Man - A Hollywood Fable ✭✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

emilyhardy

Share

Odrzucając teatralne konwenanse, najnowsze dzieło Punchdrunk, „The Drowned Man”, zmusza Emily Hardy do porzucenia tradycyjnego podejścia do recenzowania.

Czego nie robić podczas The Drowned Man: a Hollywood Fable. Wydaje się rzeczą stosowną, aby w obliczu tak wybitnego dzieła, my – skromni intruzi wkraczający do tego mrocznego półświatka – odegrali swoją rolę jak należy. Jeśli pragniecie przejść na drugą stronę, do świata wytwórni Temple Pictures zainspirowanego Woyzeckiem Büchnera i poznać marzycieli żyjących na obrzeżach Hollywood, miejcie się na baczności: jest tylko jeden właściwy sposób na obcowanie z Punchdrunk… Czego unikać: Nie zabierajcie torby, a nawet telefonu... W zasadzie nie zakładajcie nawet zegarka. W tym całym zgiełku, u wejścia do ogromnego, opuszczonego budynku, znajduje się szatnia (oraz toaleta). Wyzwólcie się od zewnętrznych rozpraszaczy – to naprawdę przyjemne uczucie! Wewnątrz i tak czeka wystarczająco dużo bodźców: 6 pięter sal, korytarzy i aneksów, gdzie każdy metr kwadratowy tej gigantycznej przestrzeni tętni życiem. Każde pomieszczenie zostało umeblowane, ozdobione, dopracowane pod kątem faktur i zapachów z najwyższą precyzją i dbałością o detale, za co odpowiada zespół scenograficzny w składzie: Felix Barrett, Livi Vaughan oraz Beatrice Minns.

Uwolnieni od codziennego bagażu (choć muszę przyznać, że trudno mi było rozstać się z balsamem do ust na trzy godziny), możemy całkowicie zapomnieć o Paddington, Londynie i o tym, że mamy rok 2013. To, co tutaj stworzono, ma niemal halucynogenne właściwości i potrafi przenieść w inny wymiar nawet tych, których instynkt – podobnie jak mój – podpowiada opór lub cynizm.

W konsekwencji, blask ekranu iPhone'a czy pobłażliwy uśmiech widza wychylającego się spod uniesionej maski natychmiast niszczą iluzję i odbierają artystyczną satysfakcję. To doświadczenie porównywalne do znalezienia Narnii we własnej szafie, która w ułamku sekundy zmienia się w zwykły wypad do londyńskiego akwarium czy wizytę w Tesco.

Nie rozmawiajcie i nawet nie próbujcie trzymać się blisko znajomych czy partnerów. (Nawiasem mówiąc, The Drowned Man to fatalny pomysł na randkę). Podejmowanie własnych decyzji i mierzenie się z ich skutkami to nieodłączna część tej przygody. Trzymajcie się z dala od tłumu i szukajcie własnych, okruchowych interpretacji tej opowieści – w przeciwnym razie poczujecie się jak w metrze w godzinach szczytu.

Kiedy znajdziecie się sami, w ciemności, zaglądając do pokojów przez ukryte przejścia i zastanawiając się, czy kiedykolwiek wrócicie do punktu wyjścia, ta dezorientacja sprowokuje Was do mrocznej, psychologicznej analizy własnego „ja”. Potężna, filmowa ścieżka dźwiękowa może zostać zagłuszona przez Wasz własny, chaotyczny monolog wewnętrzny. Możecie próbować racjonalizować strach, pytać samych siebie, czego tu się właściwie bać – przecież to tylko spektakl, prawda?

Możecie też poczuć tę dziecięcą frustrację, że coś Was omija, ciągle zastanawiając się, czy wybraliście najciekawszą ścieżkę. Te obawy są jednak bezpodstawne. Historie bohaterów, opowiedziane bez słów, toczą się symultanicznie poprzez porywający, odważny i brutalny teatr fizyczny, a narracja ostatecznie połączy się w całość, niezależnie od kolejności, w jakiej ją odkryjecie.

Możecie nawiązać więź z dwoma bohaterami albo z dziesięcioma, zależnie od tego, gdzie poniesie Was los. Czy wpadniecie na protagonistę uciekającego z miejsca zbrodni? Czy staniecie się świadkami cudzołóstwa, rozpaczy lub morderstwa? Czy dowiecie się czegoś o sobie? Odważcie się odłączyć od osób, z którymi przyszliście. Przetrwacie trzy godziny w samotności, a satysfakcja będzie tym większa, gdy nastąpi oszałamiający finał i przyjdzie czas na porównanie Waszych odkryć i wrażeń.

Grupa Punchdrunk od swojego powstania w 2000 roku bezceremonialnie mąci w teatralnych wodach, a w tej gigantycznej koprodukcji z National Theatre całkowicie przedefiniowała formę sceniczną i jej możliwości. Zatem idźcie. Podziwiajcie. Tańczcie. A jeśli nie wyjdziecie z butami pełnymi piasku, korą we włosach, zlani potem i wyczerpani emocjonalnie, to znaczy, że nie przeżyliście tego tak, jak należało.

Więcej informacji o Punchdrunk znajdziesz na ich stronie internetowej

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS