Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: The Jazz Age, Playground Theatre w Londynie ✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

markludmon

Share

Mark Ludmon recenzuje sztukę „The Jazz Age” autorstwa Allana Knee, wystawianą obecnie w The Playground Theatre.

The Jazz Age

The Playground Theatre, Londyn

Cztery gwiazdki

Zarezerwuj bilety

Trzy z największych gwiazd literatury lat 20. i 30. powracają do szalonego, niemal maniakalnego życia w sztuce Allana Knee „The Jazz Age”. Ernest Hemingway, F. Scott Fitzgerald oraz jego żona Zelda byli stałymi bohaterami kolumn towarzyskich nie mniej niż stron poświęconych literaturze. Knee czerpał z ich twórczości, by opowiedzieć ich burzliwą historię przez pryzmat wspólnej przyjaźni. Po premierze na Off-Broadwayu w 2008 roku, sztuka trafiła do Wielkiej Brytanii w reżyserii Anthony’ego Biggsa i Jany Robbins.

Akcja przenosi nas z Paryża roku 1925, gdzie doszło do pierwszego spotkania Fitzgeralda z Hemingwayem, aż do roku 1940. Poprzez serię fragmentarycznych epizodów, sztuka staje się mniej biografią, a bardziej portretem skomplikowanych relacji łączących to trio. Autor bada m.in. co przyciągnęło buntowniczą piękność z Alabamy, Zeldę Sayre, do ambitnego młodego Scotta i jaka więź trzymała ich razem pomimo zazdrości i rozstań. Zelda w wykonaniu Hannah Tointon ma w sobie świeżą, niespokojną niewinność, która niemal nie zdradza kruchego zdrowia psychicznego, jakie później doprowadziło ją do upadku i z powodu którego jest dziś głównie pamiętana.

Choć Zelda odgrywa kluczową rolę w tym literackim ménage à trois, sercem „The Jazz Age” jest przyjaźń między Erniem a Scottem. Punktem kulminacyjnym spektaklu są ich potyczki — głównie słowne, czasem dosłowne — ukazujące dynamikę relacji, która przetrwała mimo rywalizacji i ogromnych różnic charakteru. Robert Boulter jest znakomity jako Scott: nerwowy i łaknący uznania, dążący do wielkości, lecz przytłoczony wątpliwościami, które pchnęły go w alkoholizm. Jack Derges łączy urok z pogardą jako awanturniczy Hemingway, wykazując się drażliwością, która momentami przechodzi w złośliwość i małostkowość. Knee nie stroni od obnażania wad obu mężczyzn, zwłaszcza ich mizoginii, lecz pozostają oni postaciami budzącymi sympatię mimo swojej ekstrawagancji i uprzywilejowania.

Scenariusz Knee jest pełen seksu — szczerych, bezwstydnych rozmów, które odzwierciedlają to, jak wiele tabu zostało na krótko i z nadzieją zniesionych w epoce jazzu. Jednak tym, co naprawdę oddaje ducha tamtych lat, jest fantastyczna nowa oprawa muzyczna Darrena Berry’ego, misternie wpleciona w tekst i wykonywana przez Berry’ego, Rebekę Bouche oraz João Mello na fortepianie i wielu innych instrumentach. Atmosferę dopełnia scenografia Gregora Donnelly’ego, przypominająca klub jazzowy z lat 20. Choć sztuce brakuje napięcia narracyjnego, doskonale oddaje ona ducha epoki i jej trzech nietuzinkowych przedstawicieli. Na niespełna trzy miesiące przed wejściem w lata 20. XXI wieku, jest to aktualna i fascynująca okazja, by spojrzeć wstecz na dekadę, która do dziś rezonuje w wielu z nas.

Spektakl grany do 19 października 2019 r.

Zdjęcia: Robert Workman

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS