WIADOMOŚCI
RECENZJA: The Rubenstein Kiss, Southwark Playhouse ✭✭✭✭
Opublikowano
Autor:
Sophie Adnitt
Share
Sophie Adnitt recenzuje spektakl The Rubenstein Kiss, wystawiany obecnie w Southwark Playhouse.
Henry Proffit (Jakob) i Eva-Jane Willis (Rachel) w The Rubenstein Kiss. Fot.: Scott Rylander The Rubenstein Kiss
Southwark Playhouse
Cztery gwiazdki
Kup bilety Przenosimy się z przeszłości do teraźniejszości i z powrotem w inscenizacji The Rubenstein Kiss w Southwark Playhouse, przy akompaniamencie brzęczenia i trzasków elektryczności. Światła migotają pod wpływem niewidzialnego skoku napięcia, a oszczędna, lecz niezwykle sugestywna reżyseria światła Mike'a Robertsona rzuca głębokie cienie pod brwi, oczy i kości policzkowe, sprawiając, że każdy pod rzędem wiszących lamp stopniowo upodabnia się do szkieletu.
To przesądzony finał, zapowiedź tego, co nadejdzie – wiemy, że Jakob i Esther Rubenstein (Henry Proffit i Ruby Bentall) zostali skazani na krzesło elektryczne; musimy tylko dowiedzieć się, jak do tego doszło. Ów prąd elektryczny, trzeszczący i syczący, stale przypomina o nieuchronności losu: ta para zginie. Sama produkcja jest równie elektryzująca.
Dario Coates (Matthew) i Katie Eldred (Anna) w The Rubenstein Kiss. Fot.: Scott Rylander
Dwadzieścia lat po egzekucji dwoje młodych ludzi spotyka się przed słynną fotografią ostatniego uścisku Rubensteinów, nieświadomi łączącej ich więzi, która przyniesie trwałe konsekwencje. Zaloty młodej pary przeplatane są retrospekcjami, w których śledzimy ostatnie lata życia Jakoba i Esther oraz ich ostateczne aresztowanie.
Sztuka, oparta luźno na sprawie Juliusa i Ethel Rosenbergów z czasów szczytowego maccartyzmu w Ameryce, doczekała się swojego pierwszego londyńskiego wznowienia. Kameralna przestrzeń Southwark Playhouse świetnie służy spektaklowi – bohaterowie są tuż obok nas, poddani wnikliwej obserwacji, podczas gdy narracja rykoszetuje między latami 50. a 70.
Sean Rigby (David) i Henry Proffit (Jakob) w The Rubenstein Kiss. Fot.: Scott Rylander
Opowieści, fakty, fake newsy i miejskie legendy odgrywają ogromną rolę w tej historii. Notatki reżyserskie Joe Harmstona zapewniają o nieuniknionych porównaniach do współczesnej polityki – patrzeniu na nieznajomych na ulicy, a nawet na bliskich, i zastanawianiu się, komu tak naprawdę są lojalni. Całość bardzo przypomina twórczość Arthura Millera, co zapewne nie jest przypadkiem, gdyż jego nazwisko pada w dalszej części sztuki.
Jednak The Rubenstein Kiss traci nieco impet tam, gdzie próbuje prawić morały. Tekst Jamesa Phillipsa momentami ociera się o nazbyt patetyczne pouczanie, a sceny osadzone w latach 70. (słabsza strona sztuki) bywają nieco melodramatyczne. A jednak w pewnym sensie współgra to z głęboką tragedią tej historii; z faktem, że Esther i Jakob giną bezcelowo w imię idei, którą są opętani – nawet jeśli Jakob uważa ją za „najpiękniejszą ideę na świecie”.
Ruby Bentall jako Esther emanuje energią i życiem; magnetyzuje widza, a połowa jej historii rozgrywa się w samych oczach. Bije od niej autentyczne ciepło, wyrażone nie tylko w słowach: czułe spojrzenia, którymi obdarza męża, oraz momenty zagubienia po aresztowaniu są rozdzierające. Jest tak zdeterminowana i oddana, że nie ma wątpliwości, iż poszłaby za mężem na sam koniec świata. W pozostałej części obsady Stephen Billington jako agent FBI Kramer maksymalnie wykorzystuje swój krótki czas na scenie, tworząc budzącą respekt postać, która stopniowo odsłania ludzkie oblicze. Eva-Jane Willis jako bratowa Rubensteinów jest również świetna, choć jej potencjał nie został w pełni wykorzystany.
Stephen Billington (Paul) w The Rubenstein Kiss. Fot.: Scott Rylander
Prawdziwą perłą tej obsady jest jednak Sean Rigby jako brat Esther, David Girshfeld – człowiek, który ostatecznie zdradza Rubensteinów. Rola Rigby’ego jest wybitna, pełna niuansów i całkowicie przekonująca; aktor starzeje się na naszych oczach, trawiony poczuciem winy i w pełni świadomy tego, co zrobił. Dzięki niemu historia staje się mniej opowieścią o Rubensteinach, a bardziej o rodzinie Girshfeldów – o tym, co następuje po akcie zdrady i o konieczności życia z tym ciężarem przez lata.
Choć nie jest to spektakl subtelny, to jednak został kunsztownie zrealizowany, wsparty pierwszorzędną obsadą i odpowiednio dobraną sceną. Poruszający The Rubenstein Kiss pozostaje doskonałym przykładem współczesnego dramatu w tym na wskroś ludzkim wznowieniu.
Spektakl grany do 13 kwietnia 2019 r.
ZAREZERWUJ BILETY NA THE RUBENSTEIN KISS
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności