Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: The Seth Rudetsky Concert Series – Beth Malone, online ✭✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

julianeaves

Share

Julian Eaves recenzuje występ Beth Malone, która dołączyła do Setha Rudetsky'ego w najnowszej odsłonie cyklu Seth Concert Series emitowanego online.

Beth Malone The Seth Concert Series with Beth Malone

Streaming Online

5 Gwiazdek

Odwiedź stronę Setha

Utwór „The Life of the Party” Andrew Lippy stanowił wyśmienitą przygrywkę do tego wieczoru – kolejnej odsłony hitowego cyklu kabaretowych talk-show Setha Rudetsky'ego. Całość nabrała rumieńców dzięki apelowi o udział w wyborach, wygłoszonemu przez naszego kierownika muzycznego w odpowiednim tonie (jedyny poziom „R”, o jakim chcemy słuchać, to ten reprezentowany przez pana Rudetsky'ego). Cóż to była za zmiana, gdy przeszliśmy do zachrypniętego, barowego wykonania „Just In Time” (Jule Styne, Betty Comden/Adolph Green), inspirowanego Judy Garland – choć napisano go dla tej drugiej Judy, Holliday. Beth sprawiła jednak, że jej głos zaczął brzmieć nieco niczym Jerry Southern po zdecydowanie zbyt dużej liczbie martini. Co za elastyczność! Cechą wyróżniającą te koncerty (niemal bez wyjątków) jest to, że Seth wybiera artystów o zapierającym dech w piersiach warsztacie, potrafiących błyskawicznie zmieniać gatunki i brzmieć całkowicie autentycznie w każdym repertuarze. Śpiew... a raczej bycie na scenie!

Ważną częścią życia i pracy Malone jest jej pełne zaangażowanie w sprawy społeczności LGBTQ+, dla której (i nie tylko) gra około 50 koncertów charytatywnych rocznie. Wspaniale było słuchać, jak o tym opowiada, zwłaszcza gdy wspomniała o znalezieniu swojej bratniej duszy i przyszłej żony, Shelley, w wieku zaledwie 22 lat. (I tak, po tych wszystkich latach, nadal są małżeństwem). Kolejny numer, popowa piosenka „Where Are You Now?” autorstwa Randy'ego Kylina (prawdopodobnie?) – był po prostu niesamowity! Piękna, prosta i czuła ballada pełna wielkich emocji, wyśpiewana głosem o niezwykłej klarowności, precyzji i sercu. To była idealna muzyka, by oddać głos poszukującej duszy.

„On My Own” (Schönberg/Boublil) to podobna ballada, ale podana z aksamitnym wyczuciem, z nutką country, a jednocześnie wzbogacona dramatyzmem wielkiej walki. To wrzuciło nas na znacznie ostrzejszy grunt z utworem „I Need An Old-Fashioned Lesbian Love Story” – kolejną dawką twórczości Andrew Lippy, który wie o ludzkiej naturze znacznie więcej, niż większość autorów mogłaby marzyć. To trochę jak spotkanie Toma Lehrera z Jerrym Hermanem. Po prostu trzeba się temu poddać. Malone potrafi wykonać taki maniakalny, kabaretowy numer z takim samym przekonaniem, z jakim podchodzi do reszty materiału: bo to po prostu DOBRY materiał – ona nie uznaje półśrodków i zawsze gra na światowym poziomie. Bardzo w stylu Nowego Jorku!

Potem przeszliśmy prosto do kolejnej porcji broadwayowskich ploteczek, odkrywających szalony świat przesłuchań i castingów. „I Quit” to piosenka o przesłuchaniach, która bije na głowę WSZYSTKIE inne, a Beth zaprezentowała ją z należytą uwagą i wirtuozerią. Przejrzysta, łagodna aranżacja Davida Dyera do „Unruly Heart” (z musicalu „The Prom” Matthew Sklyara i Chada Beguelina) stanowiła świetnie wyważony kontrast. Dała Malone więcej przestrzeni na pokazanie jej pełnego, country'owego głosu. Celebrując refren „You will be found”, artystka dała żarliwe świadectwo optymizmu i wytrwałości – cech, które naprawdę uosabia.

Jakby na potwierdzenie tych słów, „The Life I Never Lived” z musicalu „Sister Act” (Alan Menken i Glen Slater) przyniósł zgrabną zmianę nastroju: w głosie Malone pojawiło się więcej twardości, ale wciąż z tą samą nienaganną dbałością o frazowanie i narrację tekstu. To jednak świat odległy od niezwykle świeżego i radykalnego podejścia w „Fun Home” (Lisa Kron/Jenine Tesori). Malone rozłożyła tę partyturę na czynniki pierwsze, pokazując, jak piosenkarz reaguje na hipernaturalistyczną interpretację postaci. Caitlin Caruso została zwyciężczynią tegorocznego konkursu, prezentując świetne nagranie „Ring Of Keys”. Jednak „Maps” to jeszcze trudniejszy numer, wymagający od wykonawcy ogromnych umiejętności, odnajdywania liryzmu przy jednoczesnym budowaniu ciągłej narracji. Tesori jest genialna w tkaniu linii melodycznych w teksturze muzycznej, nigdy nie pozwalając, by sama melodia dyktowała, dokąd zmierza historia. A prowadzi ona wszędzie. Mimo wielu nagród, Tesori wciąż jest kompozytorką zdumiewająco niedocenianą, a przecież stoi w jednym rzędzie z najlepszymi.

Tak jak Meredith Willson, którego utwór „I Ain't Down Yet” z „The Unsinkable Molly Brown” podniósł nas na duchu nieugiętością bohaterki – to była prawdziwa parada z całą pompą typową dla 4 lipca. Wszystko to było urocze. Na koniec wróciliśmy do „Ring Of Keys” w interpretacji Beth Malone, co pokazało jej niezwykłą zdolność do przechodzenia z jednej silnej emocji w drugą bez straty tempa. Perfekcja!

Przeczytaj recenzje Seth Concert Series

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS