WIADOMOŚCI
RECENZJA: The Things That We Wouldn't Otherwise Find, Biblioteka w Leeds ✭✭✭✭✭
Opublikowano
Autor:
Jonathan Hall
Share
Jonathan Hall recenzuje spektakl The Things That We Wouldn't Otherwise Find w Leeds Library.
David Judge (Duch Dawnych Bibliotek) i Sinead Parker (Duch Współczesnych Bibliotek). Zdjęcie: Anthony Robling The Things That We Wouldn't Otherwise Find
Leeds Library (Produkcja Leeds Playhouse)
5 Gwiazdek
Najlepszy teatr to taki, który rzuca światło na nasze własne życie, zmuszając do refleksji i stawiania pytań. „The things we wouldn’t otherwise find” autorstwa Emmy Adams – sztuka napisana z okazji 250-lecia biblioteki w Leeds – robi właśnie to.
W ciągu ostatnich 12 lat korzystanie z bibliotek w całym kraju spadło o około 38%; w Bradford planuje się obcięcie budżetu na biblioteki o blisko 950 000 funtów w nadchodzącym roku. Wiele placówek zamknięto, zniknęły bibliobusy obsługujące mniejsze miejscowości, a te, które przetrwały, są często marnym cieniem dawnych imperiów wypełnionych literaturą. Mówiąc wprost, niezależnie od punktu widzenia, biblioteki jako instytucje podupadają i są zagrożone.
Adams po mistrzowsku wyczuwa te nastroje, serwując nam refleksyjną opowieść (podzieloną na rozdziały), w której Duch Dawnych Bibliotek i Duch Współczesnych Bibliotek z niepokojem oczekują nadejścia Przyszłości – przyszłości, która zdaje się gotowa zmieść ich ukochane komnaty pełne książek. W dobie Kindle’a, Amazona i cyfrowego społeczeństwa to scenariusz aż nadto prawdopodobny. W serii błyskotliwych, dających do myślenia scen Adams pokazuje nam jednak, dlaczego te pokoje pełne woluminów mają znaczenie – i zawsze będą je mieć, dopóki ludzie potrafią czytać, a słowo pisane jest cenione i celebrowane. Poznajemy seryjną złodziejkę książek przyznającą się do winy… aspirującą powieściopisarkę ceniącą przestrzeń i azyl, jaki daje biblioteka… pedantycznego konserwatora ksiąg. Każdy z nich znajduje w tych murach znacznie więcej niż tylko papier. Dla każdego biblioteka staje się trampoliną dla idei, nadziei, ambicji, a nawet miłości. I być może, tylko być może, biblioteki mogą bez lęku stawić czoła nadchodzącej przyszłości.
Sinead Porter i David Judge, pod okiem reżyserki Tess Seddon, z ogromnym zaangażowaniem powołują do życia całą galerię postaci. Jednak bez wątpienia najpotężniejszym bohaterem wieczoru była sama Leeds Library (miejsce, które zdecydowanie warto odwiedzić), gdzie spektakl został wystawiony we współpracy z Leeds Playhouse. Sala z galeriami to fantastyczne miejsce na teatr, a w przypadku sztuki o bibliotekach – po prostu idealne.
Siedząc tam i wodząc wzrokiem po niezliczonych grzbietach książek – Palmerston, Hitler, sztuka Glasgow, siostry Brontë – znów poczułem tę mieszankę ekscytacji i nadziei, którą kiedyś dawały mi sobotnie wyprawy do biblioteki. Uczucie to szybko ustąpiło jednak miejsca poczuciu winy, gdy uświadomiłem sobie, że od mojej ostatniej wizyty minęło trzydzieści lat.
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności