Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: The Wars Of The Roses: Edward IV, Rose Theatre ✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

timhochstrasser

Share

Alexander Hanson i Joely Richardson. Fot. Mark Douet Wojna Dwóch Róż: Edward IV

Rose Theatre, Kingston

03.10.2015

4 Gwiazdki

„Czyliż głogu krzak cienia słodszego nie daje

Pastuszkom strzegącym swej trzody niemej,

Niż bogaty baldachim wyszywany złotem

Królom, co się drżą przed poddanych zdradą?”

Druga część trylogii „Wojna Dwóch Róż” posiada wiele zalet Henryka VI, których nie będę tu ponownie szczegółowo omawiać. Dość powiedzieć, że Barton i Hall próbują uporządkować tę oszałamiającą zamieć zmiennych sojuszy, złamanych obietnic i nierozstrzygniętych bitew, które stanowią późniejszą sekcję kronik szekspirowskich, i w dużej mierze im się to udaje. Lista postaci została uproszczona, sceny podrasowano lub poprzesuwano, bitwy pominięto, a efekt końcowy jest znacznie bardziej uporządkowany, płynny i wciągający niż oryginał. Wszelkiego rodzaju symetrie i powiązania, które w pierwowzorze giną w gąszczu detali, tutaj zostają zapadająco w pamięć wydobyte na powierzchnię. Nie tracimy przy tym jednak ani cennej poezji, ani postaci kluczowych dla dramatu, w miarę jak konflikt między zwolennikami białej i czerwonej róży przybiera na sile. Całość nie jest może tak idealnie skrojona jak Henryk VI – choć nie jest to wina adaptacji. Po prostu Edward IV to sztuka przejściowa, w której niektóre postacie wprowadzone w pierwszej części – jak książę Yorku, królowa Małgorzata, sam Henryk VI czy hrabia Warwick – w pełni się rozwijają i odchodzą; inne zaś – jak Ryszard Gloucester (przyszły Ryszard III), jego brat Clarence i królowa Elżbieta – dopiero wkraczają na scenę. Sam Edward IV staje się głównym graczem dopiero w drugiej połowie sztuki, przez co nie może stanowić ogniwa spajającego całość, nie mówiąc już o tym, że jest postacią słabą i chwiejną. Sztuce brakuje więc tej strukturalnej rygorystyczności, którą Barton znajduje w Henryku VI, a sam Szekspir tak spektakularnie osiąga w Ryszardzie III.

Największą wartością tej sztuki są zatem polityczne i osobiste rywalizacje, jakie rozwijają się między Yorkiem (Alexander Hanson), Warwickiem (Timothy Walker) i królową Małgorzatą (Joely Richardson), przy czym rola samego Henryka VI (Alex Waldmann) przypomina lamentujący chór na marginesie zdarzeń. Siła gry aktorskiej w tych rolach sprawia, że widowisko ogląda się z zapartym tchem, choć wspomnienia Donalda Sindena, Peggy Ashcroft, Brewstera Masona czy Davida Warnera nie zostają przyćmione (wciąż można ich zobaczyć w ziarnistych fragmentach na YouTube).

Barton i Hall jasno dawali do zrozumienia, że głównym uzasadnieniem dla tej adaptacji było pokazanie, jak aktualnym komentarzem do współczesnej polityki wciąż pozostaje dramat Szekspira. Ta część trylogii najbardziej przypomina Grę o tron, dlatego ważne jest dla mnie, by przytaczając kilka scen, zilustrować, jak wykracza ona poza czysto historyczne machinacje służące rozrywce.

Alex Waldmann jako Henryk VI. Fot. Mark Douet Niektóre z najlepszych momentów zawdzięczamy temu, że Barton wzbogacił oryginał. Kiedy York w końcu zasiada na chwilę na wspaniałym tronie, konstrukcji godnej Władcy Pierścieni, pyta: „Czymże jest dowód królewskiego tytułu?”. To, co następuje potem – dokładnie w połowie tryptyku – to genialny cykl medytacji nad przemijalnością władzy, próżnością ambicji wszystkich bohaterów oraz poruszający moment pełnego dramatyzmu wglądu: człowiek, który tak ciężko pracował, by wspiąć się na szczyt, w rzeczywistości nie ma pojęcia, co zrobić z władzą, która wreszcie zdaje się być w zasięgu ręki.

Jednak najlepsze sceny to wciąż w głównej mierze zasługa samego Szekspira. Śmierć Yorku z rąk Małgorzaty musi być zagrana z pełnym horrorem – i tak właśnie jest. Królowa Małgorzata mści się za wcześniejsze morderstwo kochanka, poniżając wielkiego przeciwnika i wycierając mu twarz chustą nasączoną krwią jednego z jego synów. Jej histeryczny śmiech, w pełni oddany przez Richardson, staje się surowym symbolem tego, jak wojna domowa pożera i zmienia tych, którzy w niej uczestniczą.

Jako celowy kontrast nastroju dla tej krwawej uczty, rozmyślania Henryka VI nad nieszczęściem, gdy patrzy z góry na pole bitwy, gdzie ojciec zabił syna, a syn ojca, jawią się jako scena godna Becketta. A jednak to w całości oryginalne dzieło Szekspira, nie przeróbka. Gra Waldmanna oddaje pełną żalu prostotę i wdzięk, oddając jednocześnie sprawiedliwość retorycznej formie tego niezwykle kunsztownego tekstu. Forma literacka, lekcja polityczna i emocjonalna siła zazębiają się tu idealnie. Szekspir i Barton są świadomi potrzeby ukazania zaangażowania zwykłych ludzi i wpływu wojny domowej na osoby spoza elity politycznej. Dlatego epizod poświęcony rebelii Cade'a jest kluczowy jako dramatyczny kontrast dla kłótni baronów i ogólna zmiana tonu. Rufus Hound jako Cade wywołuje największy śmiech wieczoru swoim wezwaniem: „Pozabijajcie wszystkich prawników!”. Ale daje też bardzo przekonujący, pełny portret niewykształconego człowieka o silnym naturalnym dowcipie i talencie krasomówczym, który zostaje przechytrzony przez politycznych wyjadaczy. Ponownie odnajdujemy tu trafne współczesne paralele, godne House of Cards, w sposobie, w jaki rebelia zostaje stłumiona poprzez przywoływanie pamięci o Henryku V i oferowanie łapówek, by skierować energię ludu na walkę z Francuzami.

W miarę jak przechodzimy do późniejszych etapów sztuki, naszą uwagę przykuwa wzrost znaczenia Ryszarda Gloucester, a nie rzekomego zwycięzcy i ulegającego uciechom Edwarda IV (Kåre Conradi). Robert Sheehan wykazuje się wielkim kunsztem, pokazując, jak „dodać barw kameleonowi”. Jego monologi wygłaszane na proscenium zyskują tyle dowcipu, urokliwej złośliwości i polotu, że przerwał spektakl brawami. Przygotowuje to nas na jedną z najlepszych scen w trylogii – morderstwo Henryka VI w Tower – konfrontację między nosicielami nieskazitelnego dobra i zła. Zarówno Sheehan, jak i Waldmann są tu wybitni, ale to łagodny pocałunek, jaki Henryk składa na policzku Ryszarda tuż przed śmiertelnym ciosem – gest przejęty z oryginalnej inscenizacji – stanowi najbardziej wymowną puentę dramatyczną.

Trevor Nunn wraz z zespołem kreatywnym dbają o sukces całego przedsięwzięcia, często w nienachalny sposób. Przy tylu zmianach scen aktorzy muszą nieustannie napędzać akcję: są już na scenie, gdy widzowie wracają na miejsca; dekoracje są ograniczone do minimum; a szczególnie trafnym pomysłem jest wyciąganie i chowanie mieczy w otworach w bocznej części proscenium w zależności od potrzeb. Reżyser walk Michael Ranson dba o to, by bitwy były przekonujące, ale nie monotonne – układy są zróżnicowane, nie powtarzają się, a krew pojawia się tylko tam, gdzie wyraźnie mówi o tym tekst. Makabra jest przywoływana w subtelniejszy sposób, angażując wyobraźnię widowni.

Rekwizytów jest niewiele, a kostiumy są opancerzone i stonowane, chyba że ceremonia wymaga większego przepychu. Poza scenami bitewnymi mamy mnóstwo ruchu, a wymiar wizualny nigdy nie jest zaniedbywany dzięki dobremu wykorzystaniu balkonów i różnych poziomów scenografii. Kończymy zainscenizowanym tańcem celebrującym panowanie trzech słońc Yorku, ale z Ryszardem Gloucesterem stojącym z boku i wygłaszającym swoje kwestie. Fałszywa pompa i pretensjonalność dworu Edwarda są już widoczne, podobnie jak źródło jego nadchodzącego upadku.

Przeczytaj recenzję Henryka VI autorstwa Tima Przeczytaj recenzję Ryszarda III autorstwa Tima

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS