WIADOMOŚCI
RECENZJA: This House w West Yorkshire Playhouse ✭✭✭✭
Opublikowano
Autor:
Jonathan Hall
Share
Obsada spektaklu This House. Fot. Johan Persson This House
West Yorkshire Playhouse (Trasa po Wielkiej Brytanii)
Cztery gwiazdki
„This House” to sztuka, która robi znacznie więcej niż tylko bawi czy poucza – choć obie te rzeczy wychodzą jej znakomicie. Wnikliwe spojrzenie Jamesa Grahama na polityczne gierki lat siedemdziesiątych sprawia, że widzowie zaczynają postrzegać instytucję rządu jako coś żywego – badają, czym jest, jak funkcjonuje, jak zawodzi i jak udaje mu się przetrwać, co często graniczy z cudem. Kiedyś Parlament i jego mechanizmy były sferą, o której większość z nas wiedziała niewiele, lecz mimo to darzyła ją pewnym zaufaniem – mogliśmy nie zgadzać się z decyzjami, ale wierzyliśmy w sprawność tego organu. Dziś, w dobie transmisji obrad, skandali związanych z wydatkami deputowanych i ery „post-prawdy”, to zaufanie zostało nieodwracalnie nadszarpnięte. „This House” pokazuje nam mozaikę ludzkich losów kryjących się za fasadą skomplikowanych procedur, głosowań i lobbingu.
James Gaddas, Natalie Grady, Martin Marquez, Tony Turner i David Hounslow w This House. Fot. Johan Persson
Opowieść Grahama o połowie i końcówce lat siedemdziesiątych, kiedy to rząd Partii Pracy z rosnącą desperacją próbował utrzymać kruchą większość, została opowiedziana z ogromną energią przez reżysera Jamesa Brininga. Wykorzystał on mieszankę krótkich, gwałtownych wymian zdań oraz choreograficznych wstawek – takich jak dumni posłowie wymachujący dokumentami w rytm muzyki na żywo. Ta dynamika sprawia, że spektakl unika pułapki suchego teatru dokumentalnego. Wyzwania stojące przed rządem Wilsona i Callaghana są przedstawione wizualnie w sposób o wiele ciekawszy niż poprzez długie monologi – na przykład, gdy jeden z parlamentarzystów pozoruje samobójstwo, uszczuplając kluczową większość rządową, zapada się pod falujące morze niebieskiego jedwabiu, mając na sobie najbardziej typowe dla tamtej dekady bokserki w luksusowe wzory paisley.
Te wszystkie intrygi, spory i desperackie kroki Labourzystów, by wygrać ważne głosowania, służą jako aktualne przypomnienie o kruchości władzy. Ludzkie starania, by utrzymać się przy sterach, ocierają się momentami o farsę (w pewnej chwili posłowie wjeżdżają na salę z butlami tlenowymi), ale pod tą całą polityczną otoczką kryją się zasady i przekonania – stan rzeczy skazany na koniec wraz z nadejściem ery Thatcher, która przyniosła zupełnie inne wartości. Tematy takie jak zawieszony parlament, dewolucja czy kwestia UE pokazują nam, że ówczesne wyzwania wcale nie straciły na swojej aktualności.
Obsada This House. Fot. Johan Persson
Sztuka wiele zyskuje dzięki silnej – i w dobie dzisiejszych oszczędności, odświeżająco licznej – obsadzie grającej wiele ról. Martin Marquez i James Gaddas wyróżniają się jako labourzystowscy whipowie, „ludzie z ludu”, którym godnie stawiają czoła William Chubb i Matthew Pidgeon jako ich torysowscy oponenci. Natalie Grady stanowi wyraźny kontrast jako Ann Taylor, posłanka odnajdująca się w świecie zdominowanym przez mężczyzn, a Louise Ludgate kradnie show jako Audrey Wise – posłanka Partii Pracy, która uparcie głosowała zgodnie z własnym sumieniem, co może budzić skojarzenia z postacią obecnego lidera tej partii.
Louise Ludgate w This House. Fot. Johan Persson
Wielość postaci granych przez tych samych aktorów sprawia czasem trudności w ich rozróżnieniu – mimo pomysłowego zabiegu, gdzie ich tożsamość ogłasza Speaker Izby Gmin. Może to powodować, że publiczność nie zawsze w pełni pozna głębię charakterów poza ich powierzchownymi cechami, jednak jest to uczucie towarzyszące mi często podczas oglądania współczesnych programów publicystycznych w stylu „Question Time” i w żaden sposób nie odebrało mi to radości z oglądania spektaklu.
James Gaddas i Matthew Pidgeon w This House. Fot. Johan Persson
Po tym skłaniającym do refleksji i niezwykle udanym wieczorze, pozostałem z wrażeniem, że Parlament to przede wszystkim dysfunkcyjna grupa ludzi – a ludzie, co pokazują codzienne wieści z Izby Gmin czy Białego Domu, potrafią koncertowo wszystko zepsuć. Niezależnie jednak od tego, co myślimy o systemie parlamentarnym, warto wspomnieć słowa jednego z bohaterów: brytyjska demokracja to system, który wyeksportowaliśmy na cały świat – i jest to jeden z tych towarów eksportowych, który przetrwał i ma się całkiem dobrze.
KLIKNIJ TUTAJ, ABY ZOBACZYĆ HARMONOGRAM TRASY SPEKTAKLU THIS HOUSE PO UK
Zapisz się do naszego newslettera, aby otrzymywać informacje o innych świetnych spektaklach na trasie.
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności