WIADOMOŚCI
RECENZJA: Thriller Live, Lyric Theatre ✭✭✭✭
Opublikowano
Autor:
Daniel Coleman-Cooke
Share
Dajiow jako Michael Jackson w Thriller Live. Fot. Irina Chira Thriller Live, 9 października
Lyric Theatre
4 gwiazdki
Kup Bilety Thriller to już stały element krajobrazu West Endu, obecny w Lyric Theatre od 2007 roku. W kampanii reklamowej ani razu nie pada słowo na „m” – to nie jest musical i twórcy wcale go tak nie nazywają.
Zamiast tego otrzymujemy zestaw największych hitów przeniesiony na scenę, wykonywany przez kilku „Jacko” różnej płci, w różnym wieku i o różnym kolorze skóry (wszak „doesn't matter if you’re black or white”). Produkcja zaczyna się od wczesnych brzmień Jackson 5, by potem przejść do najlepszych dokonań solowych, w tym utworów z albumów Thriller i Bad.
Dlaczego więc recenzujemy ten spektakl osiem lat po premierze? Show zostało ostatnio znacząco odświeżone: dodano cztery nowe piosenki i zmieniono otwierający całość medley. Choć nie mam porównania z poprzednią wersją, wydawało się to idealną okazją, by sprawdzić, czy Thriller wciąż zasługuje na swój wielki rozgłos, nawet sześć lat po śmierci Jacksona.
Nie trzeba dodawać, że warstwa muzyczna była bliska perfekcji – Jackson pozostawił po sobie imponujący i olśniewający katalog utworów. Mieszanka energetycznych numerów i wolniejszych, bardziej nastrojowych ballad zazwyczaj sprawdzała się świetnie. Jednak pod koniec pierwszej połowy nastąpił moment, w którym energia nieco osłabła, a muzyce zabrakło zróżnicowania. Dodatkowe utwory zasługiwały na włączenie (szczególnie Rockin’ Robin), ale sprawiły, że show stało się bardzo długie – w miarę trwania sezonu przydałoby się chyba kilka odważniejszych cięć montażowych.
Druga połowa była wyraźnie lepsza, z hipnotyzującym finałowym dwudziestominutowcem, na który złożyły się klasyki: Billie Jean, Thriller, Bad i Smooth Criminal. To było idealne crescendo, które doprowadziło publiczność do ekstazy, wsparte błyskotliwą inscenizacją – przerażającymi potworami przechodzącymi przez widownię podczas Thrillera i hołdem dla słynnej choreografii z Billie Jean. Twórcy oparli się też pokusie nadmiernego patosu przy Earth Song, więc interwencja w stylu Jarvisa Cockera nie była potrzebna!
Choreografia to zdecydowanie najmocniejszy punkt Thrillera; jest pomysłowa, ekscytująca i niemal wyczerpująca dla samego widza. Łączy tradycyjne ruchy Jacksona (w tym moonwalk) ze świeżym, radosnym i radykalnym podejściem. Zespół taneczny jest niezwykle silny i wykonuje skomplikowane, przeczące grawitacji ewolucje. Na szczególne wyróżnienie zasługują zmysłowe i ciekawe układy w Dirty Diana oraz świetna, indywidualna choreografia w Beat It, która pozwoliła tancerzom zaprezentować ich własne talenty.
Dajiow jako Michael Jackson w Thriller Live. Fot. Irina Chira
W rolę Jacksona wciela się w ciągu wieczoru kilku głównych wokalistów. Dajiow najlepiej oddał ducha artysty, perfekcyjnie odwzorowując jego manieryzmy, w tym genialnie wykonany moonwalk. Alex Buchanan zaimponował w spokojniejszych, soulowych numerach, a także w energetycznej wersji Beat It. Młody Eshan Gopal również podbił serca widowni, władając sceną podczas swojej wiązanki klasyków Jackson 5.
Oprawa sceniczna była pomysłowa i tętniąca życiem, wspierana przez doskonałe oświetlenie i efekty pirotechniczne. Ekran z tyłu sceny wykorzystano do sprytnych efektów, które harmonijnie współgrały z tańcem. Znakomity zespół na żywo mieszał rock, soul i pop, stanowiąc mocny fundament muzyczny. Fantastycznie było móc ich zobaczyć podczas epickich solówek gitarowych – to rozwiązanie mogłoby pojawiać się częściej, by jeszcze bardziej podkręcić tempo.
Choć show jest technicznie doskonałe, mam pewne zastrzeżenia. Mimo że to bez wątpienia wieczór pełen zabawy, jego wartość czysto teatralna jest ograniczona – nie podjęto żadnej próby stworzenia fabuły czy opowieści. Brak emocjonalnego zaangażowania sprawia, że Thriller momentami wydaje się nieco mechaniczny, zwłaszcza przez nieuniknione wspólne klaskanie publiczności przy większości utworów.
Brakuje przerw w muzyce lub elementów skłaniających do refleksji, przez co momentami ma się wrażenie oglądania lekkiego programu w telewizji. Dobrze się bawisz i z chęcią obejrzałbyś więcej, ale masz świadomość, że Twój umysł nie zostaje w żaden sposób wystawiony na próbę.
Jeśli szukasz czegoś, co zmusi Cię do myślenia, wzruszy do łez lub rozśmieszy, Thriller może nie być dla Ciebie. Jeśli jednak jesteś fanem Jacko lub po prostu chcesz przetańczyć piątkowy wieczór, nie ma lepszego miejsca na całym West Endzie.
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności