Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Twilight Song, Park Theatre ✭✭✭

Opublikowano

Autor:

markludmon

Share

Bryony Hannah, Philip Bretherton, Hugh Ross, Paul Higgins. Fot.: Robert Workman Twilight Song

Park Theatre

Trzy gwiazdki

Zarezerwuj bilety Po sukcesie wznowienia My Night With Reg na West Endzie ponad dwa lata temu, twórczość Kevina Elyota – zmarłego w 2014 roku w wieku zaledwie 62 lat – ponownie znalazła się w centrum uwagi. Jego pierwsza sztuka, Coming Clean, jest obecnie wystawiana w King’s Head Theatre, podczas gdy jego ostatnie dzieło, Twilight Song, doczekało się światowej premiery w Park Theatre. Ta pożegnalna sztuka przesiąknięta jest ciętym, pełnym niedomówień humorem znanym z My Night With Reg, pod którym pulsuje smutek zmarnowanych lat. Akcja przenosi nas to w teraźniejszość, to znów w lata 60., odsłaniając rodzinną tragedię rozgrywającą się przez pół wieku w podmiejskim domu w północnym Londynie.

Twilight Song otwiera współczesna scena z Barrym, samotnym gejem, który mimo zaledwie pięćdziesiątki na karku porzucił marzenia o szczęściu i uczuciach, wiodąc szarą egzystencję u boku matki, Isabelli. Choć początkowo wydaje się, że oprowadza agenta nieruchomości po domu, szybko okazuje się, że negocjują zupełnie inny rodzaj transakcji. Dalsza część sztuki odsłania ukrytą historię, zabierając widzów do roku 1961, w pierwsze dni małżeństwa jego rodziców, tuż przed narodzinami Barry’ego. Odwiedzając po drodze rok 1967 – czas dekryminalizacji homoseksualizmu – odkrywamy bolesną prawdę o rodzinie, wuju geju imieniem Charles oraz jego ukrywającym orientację przyjacielu Harrym, której skutki szokująco rezonują aż do dziś.

Adam Garcia i Paul Higgins w Twilight Song

W reżyserii Anthony’ego Banksa opowieść toczy się sprawnym rytmem, dążąc ku finałowi, który mimo powściągliwej formy trąci melodramatem. Ta 75-minutowa sztuka jest zgrabnie skonstruowana, jednak brakuje w niej momentu, który pozwoliłby nam w pełni przejąć się losem bohaterów, choć ich sytuacja powinna łamać serce. Paul Higgins świetnie oddaje postać wycofanego Barry’ego, jak również jego ojca Basila, towarzysząc Bryony Hannah w roli matki – spiętej i łaknącej namiętności za młodu, a zgorzkniałej po siedemdziesiątce. Adam Garcia roztacza magnetyczny urok jako otwarty seksualnie, lecz manipulujący młody człowiek, który wkracza w ich życie. Hugh Ross jako opiekuńczy wuj Charles jest wzruszający i zabawny, natomiast Philip Bretherton trafnie oddaje lęk bycia gejem w czasach usankcjonowanej prawem nietolerancji.

Choć Twilight Song ustępuje siłą wyrazu My Night With Reg, pozostaje satysfakcjonującym dramatem, który trafnie portretuje ludzi – zarówno homoseksualnych, jak i heteroseksualnych – uwięzionych we własnych realiach, szukających ucieczki, która grozi jedynie pogłębieniem ich nieszczęścia.

Spektakl grany do 12 sierpnia 2017

BILETY NA TWILIGHT SONG

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS