WIADOMOŚCI
RECENZJA: Weald, Finborough Theatre ✭✭✭✭
Opublikowano
Autor:
Matthew Lunn
Share
David Crellin (Samuel) w spektaklu Weald (Fot. Alex Brenner) Weald
Teatr Finborough
4 lutego 2016
4 gwiazdki
Zarezerwuj bilety „Weald porusza kwestię dziedzictwa we współczesnym świecie, siłę tradycji i naszą potrzebę zrozumienia, dlaczego jesteśmy tymi, kim jesteśmy. Po drodze napotykamy rzeczy niezmienne, których nie da się zachwiać w świecie pogoni za idealną sylwetką, szybkim zyskiem i długami studenckimi. Jak miejsce, w którym dorastałem. Miejsce, które nazywam domem. Weald bada, co ulega zmianie, a co trwa, i jak czasem nie zdajemy sobie sprawy, że te dwie rzeczy się zamieniły, dopóki nie jest za późno”. – Daniel Foxsmith
Daniel Foxsmith stawia przed swoją sztuką ambitny cel: uchwycenie sposobów, w jakie poczucie własnej tożsamości jest zarówno krystalizowane, jak i wystawiane na próbę przez upływ czasu. Udaje mu się to poprzez analizę dwóch bohaterów na skrajnie innych etapach życia, których jednak łączą wątpliwości co do przyszłości.
Weald to kronika ewoluującej relacji dwóch mężczyzn pracujących w gospodarstwie rolnym. Spektakl otwiera Samuel w średnim wieku (David Crellin), właściciel farmy, nucąc melancholijną wersję „My Young Man” Kate Rusby, podczas gdy pierwsze promienie słońca rozpraszają poranną mroczność. Gdy na podwórze wraca Jim (Dan Parr) – jego były pracownik po dwudziestce, błagając o trzy tygodnie pracy – Samuel jest pełen wahań. Jim próbuje ożywić dawną przyjaźń, może nieco zbyt nachalnie, ale napotyka milczenie. Telefon dzwoni raz po raz, ale nikt nie odbiera. W końcu, jakby wbrew rozsądkowi, Samuel ustępuje i mężczyźni znów stają się kolegami.
Ta otwierająca scena pięknie rysuje charaktery obu postaci, które w toku akcji rozwijają się w sposób naturalny i satysfakcjonujący. Samuel to człowiek refleksyjny, mówiący wprost, cicho dumny ze swojej pracy i faktu, że ziemia od pokoleń należy do jego rodziny. Jim, dla kontrastu, jest wylewny i pewny siebie – to pracowity chłopak, bywa jednak impulsywny i niedojrzały. W jednej z początkowych scen on i Samuel zbliżają się do siebie, krytykując „miastowego” właściciela sąsiedniego domu, wyrzucając z siebie pełną inwektyw tyradę na temat jego Range Rovera i żony „modelki”. Samuel trafnie zauważa: „To żaden sposób na życie, spędzać je będąc agresywnym i nietolerancyjnym. To niehonorowe”. To cenna lekcja, symbolizująca ojcowskie uczucia Samuela do swojego podopiecznego, któremu szczerze życzy jak najlepiej.
Dan Parr (Jim, na pierwszym planie) i David Crellin (Samuel, w tle) w Weald (Fot. Alex Brenner)
Jednak „honor” w wydaniu Samuela jest niezdrowo powiązany z poczuciem utraty męskości i lękiem przed utratą sensu życia, co potęguje niepewna przyszłość gospodarstwa. Jego instynktem jest izolacja od świata, udawanie, że telefon wcale nie dzwoni. W istocie, analiza niezdolności Samuela do pogodzenia się ze zmieniającymi się okolicznościami, skontrastowana z dojrzewaniem Jima, jest jedną z największych zalet sztuki. Za każdym razem, gdy pomaga Jimowi w kryzysie, ich role nieco się odwracają. Gdy Jim zyskuje siłę do zmierzenia się z obowiązkami, rola Samuela maleje, a on sam coraz bardziej zamyka się w sobie. Kiedy Jim przyznaje, że praca na roli nie przychodzi mu naturalnie, Samuel wciąż powtarza: „Nie jesteś nikim” – i z bolesną jasnością widzimy, że jako mentor próbuje odkupić własne poczucie bezwartościowości, które niszczy jego poczucie honoru.
Znakomity scenariusz Foxsmitha wspierają dwie rewelacyjne kreacje aktorskie. David Crellin to wspaniały Samuel, przygnieciony ciężarem życia, a jednocześnie postać fascynująco złożona – momentami czuła, dowcipna i sfrustrowana. Kontrast między jego małomównością w pierwszych scenach a radosnym monologiem o niespodziewanym sukcesie mistrza rzutek Keitha Dellera jest intrygujący i wypada bardzo naturalnie. Takie chwile pogłębiają analizę splecionych losów Samuela i Jima, a Crellin wyciska z nich dramatyczny potencjał, nadając postaci głęboko ludzki wymiar.
Szczera i ujmująca postać Jima stanowi doskonałą przeciwwagę dla Samuela. Dan Parr świetnie oddaje radości i lęki wkraczania w dorosłość. Poprzez głośne wypowiadanie myśli i szczerość wobec samego siebie, Jim akceptuje swoje nowe miejsce w świecie, w jaskrawym przeciwieństwie do mentora. To urocza, niekiedy zawadiacka rola, jednak Parr najbardziej zapada w pamięć, gdy mówi o swoim ojcu, dawnym koledze Samuela. Złożona więź z tą nieobecną postacią jest pokazana po mistrzowsku. Szczególne poruszenie budzi odwaga, z jaką Jim stawia czoła trudnym prawdom, co domyka satysfakcjonująco nakreśloną drogę bohatera.
Kameralna scena teatru Finborough została wykorzystana imponująco – stodoła płynnie zmienia się w biuro Samuela, stajnię i pola, po których Jim jeździ konno. Reżyserka Bryony Shanahan i scenograf Christopher Hone zasługują na uznanie za realizm zbudowany prostymi, ale błyskotliwymi środkami. Gdy pada deszcz, Parr płucze ubrania w wodzie; gdy jedzie wierzchem, kuca na stołku przy akompaniamencie tętentu kopyt. Pomiędzy scenami aktorzy wykonują prace gospodarskie przy mrocznej muzyce, przypominając nam, że obaj przed czymś uciekają. Finałem są spektakularne efekty dźwiękowe w monologu o wojnie domowej, oddające atawistyczne zachowanie Samuela. Weald to bardzo satysfakcjonująca sztuka, przekonujące studium wpływu zmian na nasze poczucie tożsamości. Foxsmith pisze z ogromną empatią, a losy jego bohaterów budzą szczere wzruszenie. W połączeniu z doskonałą grą Davida Crellina i Dana Parra oraz sugestywną oprawą, Weald to wzbogacające doświadczenie teatralne. Spektakl Weald jest wystawiany w Teatrze Finborough do 27 lutego 2016 roku
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności