WIADOMOŚCI
Jak wytłumaczyć Amerykanom, czym jest pantomima?
Opublikowano
Autor:
redakcja
Share
Grupa Teatralna Castaway. Fot.: Christine Jones Event Photography
W Stanach Zjednoczonych nie znają pantomimy. O nie, nie znają – przynajmniej nie w takim wydaniu jak u nas w Wielkiej Brytanii, choć zdarzają się pewne kulturowe enklawy. Oczywiście używają słowa „pantomime”, ale ma ono dla nich zupełnie inne znaczenie. Wyobraźcie sobie moją żonę Alison i mnie na amerykańskim statku wycieczkowym u wybrzeży pięknej Alaski. Pijemy aperitif przed kolacją i rozmawiamy z bardzo sympatyczną parą z Twenty-Nine Palms w Kalifornii, którą dopiero co poznaliśmy. Wspominamy im, że jesteśmy pochłonięci nauką ról do nadchodzącej pantomimy. Na ich twarzach pojawia się wyraz osłupienia, jakby sądzili, że zbyt długi rejs pomieszał nam w głowach. „Ról?” – pytają. „W pantomimie?”
Choć w USA nie jest to regułą absolutną, słowa „pantomime” i „mime” (mim) są tam stosowane zamiennie. Przecież w pantomimie się nie mówi, bo wszystko opiera się na ciszy, prawda?
„Błąd” – odpowiadam. „Już tłumaczę…”
Są takie dni, kiedy lepiej nie wychodzić z łóżka. To był jeden z nich. Chwyciłem moją metaforyczną łopatę i zacząłem kopać, a im głębiej się zapuszczałem, tym jaśniejsze stawało się, że jedynym wyjściem jest kopać dalej.
Wyjaśniłem, że pantomima to ostateczny triumf dobra nad złem. „Coś jak Gwiezdne Wojny?” – zasugerowali, a ja przyznałem, że są pewne podobieństwa. Główny bohater (u nas zwany Principal Boy) spotyka główną bohaterkę i od razu się w sobie zakochują. „Luke Skywalker i Księżniczka Leia?” – dopytują, a ja niepewnie potakuję.
„Z tym że głównego bohatera…” – zaczynam.
„Luke’a” – wchodzą mi w słowo z satysfakcją.
„…gra dziewczyna”.
To sprawiło, że uśmiech pewności siebie zniknął z ich twarzy.
„Dziewczyna”. To nie było stwierdzenie ani pytanie. To brzmiało jak nadchodząca diagnoza mojego stanu psychicznego.
„W krótkiej tunice, butach na wysokim obcasie i z bardzo długimi nogami” – kontynuowałem, przywołując euforyczne wspomnienia z lat nastoletnich, których lepiej nie rozwijać ani tutaj, ani tam.
Alison ściąga mnie na ziemię celnym uderzeniem szpilką w stopę.
„Więc Luke’a gra dziewczyna?” – pyta on.
„Czy to znaczy, że Leię gra facet?” – dopytuje pani (którą od teraz będę nazywał „Ona”).
„Nie” – śmieję się nerwowo. „Ją gra ładna dziewczyna”.
„Okej” – słyszę sceptyczną odpowiedź. „Kto jeszcze tam występuje?”
Jest jeszcze Dama (Dame), mówię bez zastanowienia. Którą gra – waham się – gra ją – ponowne wahanie – mężczyzna.
„Niech no to ogarnę” – duma On. „Facet grany przez dziewczynę, dziewczyna grana przez dziewczynę i starsza dama grana przez faceta. My też coś takiego mamy” – obwieszcza triumfalnie. „Nazywamy to drag show”.
Kopię dalej.
Opisuję całą rzeszę innych postaci, kojarząc je w większości przypadków ze znanymi im historiami, takimi jak Robin Hood, Aladyn czy Kopciuszek. Niemal za każdym razem muszę określać płeć wspominanych postaci, co – jak widzę – wywołuje w nich poznawczy chaos. Nie potrafią zrozumieć na przykład, dlaczego Kopciuszka gra dziewczyna, a jej siostry – mężczyźni. Zaczynają nawet robić notatki w czterech kolumnach: mężczyźni, kobiety, mężczyźni grający kobiety i kobiety grające mężczyzn. Potem dodają piątą kolumnę, gdy bezmyślnie wspominam o krowie z „Jasia i magicznej fasoli”.
Mija dobra godzina, zanim udaje mi się wytłumaczyć, czym właściwie jest pantomima, zamiast skupiać się tylko na postaciach i ich wątpliwych roszadach płciowych.
Tłumaczę dalej: zazwyczaj jest potwór, a widownia zawsze krzyczy „on jest za tobą!” i wszyscy pękają ze śmiechu. Ale nie nasi amerykańscy przyjaciele – zero śmiechu. „Więc ci faceci i babki (powiedziane z naciskiem) nie widzą tego potwora?”
„Nie, właśnie dlatego to jest śmieszne”.
„Czyli mają jakieś problemy z percepcją?”
Nie będę was nudzić resztą tej ciągnącej się w nieskończoność rozmowy, wspomnę tylko, że zanim przeszliśmy przez slapstick, okropne dowcipy (z przykładami), walki na miecze, czarne charaktery, głupców, urocze dzieciaki, piosenki z nowymi tekstami i absurdalne postacie o jeszcze śmieszniejszych imionach, sam zacząłem wątpić we własne zdrowie psychiczne. Oni tymczasem zeszli na tematy poprawności politycznej, pytając, czy nie obrażamy społeczności LGBT (lub osób heteroseksualnych), skoro główny bohater (dziewczyna) na końcu bierze ślub z główną bohaterką (również dziewczyną). Albo czy angażowanie siedmiu osób niskorosłych nie jest przejawem uprzedzeń.
To stawia dramaturgów takich jak ja w kropce: rynek teatralny w USA jest niewiarygodnie ogromny. Moje pantomimy wystawiano w Australii, Nowej Zelandii i RPA – tam ludzie to „łapią”. Ale Stany to wciąż w dużej mierze niezdobyty ląd, jeśli chodzi o panto. Musimy tylko wymyślić, jak dotrzeć do tego odbiorcy, tłumacząc potencjalnej widowni, o co w tym wszystkim właściwie chodzi.
W ciągu ostatnich kilku lat Nigel Lythgoe (znany jako „Nasty Nigel” z Pop Idol) zaczął naprawiać ten problem, wystawiając brytyjskie pantomimy w USA. Dowiedz się więcej o jego działaniach tutaj.
SPRAWDŹ NASZ PRZEWODNIK PO PANTOMIMACH 2018
Autorem artykułu jest dramaturg Ian Hornby. Tekst pierwotnie ukazał się w magazynie Amateur Stage w lutym 2012 roku.
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności