WIADOMOŚCI
WYWIAD: Jess Parker o swojej wszechstronnej drodze – od roli w obsadzie po zespół kreatywny hitu Avenue Q.
Opublikowano
Autor:
Sarah Day
Share
Mało kto przypuszczał, że „Avenue Q” pokona „Wicked” w wyścigu o nagrodę Tony dla najlepszego musicalu. Jess Parker nie zdawała sobie wtedy sprawy, że jej kariera nierozerwalnie splotą się ze światem lalkarstwa, nauczania i inspirowania innych.
Jessica Parker i Stephen Arden w „Avenue Q”. Fot. Matt Martin Swoją przygodę z teatrem zaczynałaś na scenie. Co sprawiło, że w ogóle trafiłaś do tego świata?
Wszystko zaczęło się od wizyty na „Kotach” w New London Theatre, gdy miałam 7 lat. To było moje pierwsze doświadczenie z West Endem i siedziałam w pierwszym rzędzie. Moment, w którym zobaczyłam, jak ludzkie ciało potrafi naśladować zwierzę, jednocześnie śpiewając i tańcząc, kompletnie mnie oszołomił. Do dziś żywo pamiętam łzy płynące mi po policzkach, gdy obsada wychodziła do ukłonów. Byłam pod ogromnym wrażeniem. Wtedy zrozumiałam, że to jest to, co PO PROSTU muszę robić. Udział w tej niesamowitej branży wydawał mi się przeznaczeniem, które dopiero miałam odkryć.
Później przeszłaś do ról bardziej kreatywnych przy produkcjach. Co zainspirowało Cię do tej zmiany i jak ten proces wyglądał? Podczas mojego pierwszego roku w obsadzie Avenue Q w 2014 roku, pojawiło się wyraźne zapotrzebowanie na osobę do wsparcia kreatywnego w ramach trasy i produkcji. Miałam świetne relacje z producentami z Sell a Door oraz z Cressidą Carré (reżyserką i choreografką), ponieważ pracowałam z nimi już od kilku lat przy innych projektach.
Zawsze byłam osobą skrupulatną, a pracując przy spektaklach, najbardziej interesowały mnie detale związane z jakością produkcji – oraz ich utrzymanie. W kolejnym roku zostałam rezydentką reżyserii (Resident Director) i pod tym względem odnalazłam swoje powołanie. Podczas spektakli przebywałam w kulisach, współpracując z inspicjentami i działami technicznymi. Wdrażałam obsadę do naszych cotygodniowych lokalizacji, odpowiednio ustawiając lub na nowo aranżując numery na scenie. Dbałam o lalki, prowadziłam próby dla dublerów i obsady zastępczej, a także nadzorowałam spektakle, gdy zachodziła taka potrzeba.
Najtrudniejsze jest utrzymanie relacji z zespołem i kolegami z obsady – oddzielenie spraw osobistych od pracy. Zachowanie równowagi między zarządzaniem a szacunkiem to coś, czego nauczyłam się przez lata występów na scenie i współpracy z tyloma twórcami oraz pracownikami technicznymi.
Od tamtego czasu, aż do pandemii, pracowałam jako asystentka i reżyserka towarzysząca (Associate Director) oraz choreografka przy takich tytułach jak „Jersey Boys”, „Six” czy „20th Century Boy”... a także przygotowywałam obsady widowisk na luksusowych liniowcach Seabourn z Belinda King Productions. Byłam również reżyserką towarzyszącą przy trasie „Avenue Q” po Wielkiej Brytanii w latach 2018-19.
Jess Parker i Misie Złych Pomysłów Dlaczego teatr jest dla Ciebie ważny?
Uważam, że teatr to najlepszy sposób na wyrażenie siebie – nawet jako widz, bez względu na to, co przeżywasz w codziennym życiu, teatr potrafi przenieść Cię w inne miejsce na te magiczne trzy godziny. Skłania do refleksji, odkrywania siebie, a czasem nawet rzuca wyzwanie naszym przekonaniom poprzez magię opowiadania historii.
Jaki jest Twój ulubiony etap tworzenia spektaklu? (Audycje, próby...?)
Wiesz, ja szczerze uwielbiam próby techniczne. Od próby czytanej z orkiestrą (sitz-probe), kiedy dostajesz gęsiej skórki, słysząc pełny skład instrumentów... przez oglądanie dekoracji po raz pierwszy, po tym jak ekipa techniczna pracowała nad nimi niestrudzenie dniem i nocą... aż po widok obsady w kostiumach, co nadaje postaciom tę ostatnią „warstwę”... aż po całkowitą zmianę wizji danej sceny tylko dlatego, że reżyser światła wymyślił coś tak magicznego, że nie sposób z tego nie skorzystać!
Patrzenie, jak produkcja „ożywa” podczas technicznych etapów, to coś, co nigdy mi się nie znudzi. Kocham każdą taką chwilę.
Jak dbałaś o swoją kreatywność podczas lockdownu?
Mój umysł zawsze pracuje na pełnych obrotach, ciągle coś buduję dla innych lub dla siebie – uwielbiam tworzyć nowe koncepcje. Już na samym początku lockdownu wpadłam na pomysł biznesu, który dawałby coś od siebie sektorom edukacji i teatru. Poza tym brałam lekcje hiszpańskiego online!
Warsztaty Parker Puppetry Opowiedz nam o swojej firmie „Parker Puppetry” i świetnych warsztatach, które prowadzisz.
Parker Puppetry powstało jako platforma lalkarska, gdzie można się uczyć, tworzyć i inspirować tą sztuką.
Skupiając się na lalkach typu „Hand & Rod” (znanych z „Avenue Q”, „Muppetów” czy „Ulicy Sezamkowej”), podczas lockdownu spędziłam długie godziny na tworzeniu własnego programu nauczania. Jest on prosty i przejrzysty, zawiera autorskie ćwiczenia, które uczniowie mogą zabrać ze sobą do domu, by ćwiczyć między sesjami.
Wykorzystałam wszystkie swoje umiejętności jako lalkarka, aktorka, reżyserka, choreografka i nauczycielka, łącząc je w jeden pakiet pod szyldem Parker Puppetry!
Zajęcia dla dorosłych nazywają się „Avenue’s” (ze względu na moją historię z tym tytułem, to ukłon w stronę „Avenue Q”), a każda „Avenue” skupia się na innym elemencie techniki, pozwalając na rozwój i przejście do bardziej zaawansowanych umiejętności.
Stworzyliśmy wspaniałą społeczność twórców, nauczycieli, brzuchomówców, wykonawców i lektorów, którzy tworzą naszą „Armię Parker Puppetry”. To naprawdę wyjątkowe, narodziło się tu wiele nowych przyjaźni!
Prowadzę też warsztaty dla sektora edukacyjnego, w tym szkół teatralnych – od zajęć praktycznych, przez robienie pacynek ze skarpetek, aż po naukę lip-syncu z postaciami stworzonymi przez uczniów w domu. Lalkarstwo jest idealne dla dzieci i młodzieży, ponieważ wspiera kreatywność, pewność siebie i zdolności motoryczne. Dzieci potrafią utożsamić się z lalką i przekazać jej swoją energię – obserwowanie ich postępów to czysta radość.
https://www.youtube.com/watch?v=s3ha4ODx-m4
Teraz, gdy wychodzimy z lockdownu, jestem w pełnej gotowości z naręczem lalek dla uczniów na stacjonarne dni warsztatowe... w tym na kursy dla dorosłych oferujące różne style lalkarstwa prowadzone przez specjalistów: Hand & Rod, lalki żyworękie, pracę przed kamerą, teatr stolikowy, marionetki, lalki fizyczne, maskotki oraz bunraku.
I co więcej! Oprócz nauczania, Parker Puppetry oferuje także wsparcie kreatywne, reżyserów lalkowych, kapitanów lalek oraz lalkarzy do produkcji teatralnych, filmowych i telewizyjnych.
Kiedy po raz pierwszy bierzesz lalkę do ręki, jak zaczynasz budować jej postać? Od ruchu, od głosu...?
Zazwyczaj zlecam wykonanie lalki profesjonalnemu twórcy, żeby urzeczywistnić to, co mam w głowie. Zwykle mam już zarys postaci, a potem chodzi tylko o tchnięcie w nią życia. Wszystkie moje postacie mają w sobie cząstkę mnie, tyle że wyolbrzymioną do skali wyrazistego bohatera! To jak uwolnienie swojej „wewnętrznej kreskówki” – fantastyczna zabawa.
Zawsze też przygotowuję analizę postaci, tak jakbym pracowała nad rolą w teatrze czy telewizji. Pełne studium postaci pomaga mi dopracować drobne szczegóły, które ostatecznie budują całość. Skąd pochodzą? Ile mają lat? Kto jest ich najlepszym przyjacielem? Zachęcam wszystkich moich uczniów do tego samego. Bo jeśli TY nie znasz postaci na wylot, to jak widz ma ją w pełni dostrzec i poczuć z nią więź? Jakie jest Twoje najlepsze lub najzabawniejsze wspomnienie ze sceny?
Najzabawniejszy moment wydarzył się, gdy razem ze Stephenem Ardenem (obecnie jednym z moich niesamowitych „lalko-nauczycieli” w Parker Puppetry) wyszliśmy na scenę w piosence „Loud” w „Avenue Q” jako Misie Złych Pomysłów. Stephen prowadził, a w pierwszym momencie utworu, gdy na siebie patrzymy, wykonujemy skok i lądowanie. Gdy Stephen wylądował z Niebieskim Misiem, jedno oko misia po prostu wyskoczyło i zaczęło się turlać po scenie. Nie wytrzymałam. Patrzenie na jednookiego Niebieskiego Misia przez cały numer było najzabawniejszą rzeczą pod słońcem!!! A Stephen nie miał o niczym pojęcia, dopóki nie zeszliśmy ze sceny.
To bardzo trudny czas dla absolwentów debiutujących w branży. Jaką radę byś im dała?
Trzymajcie się mocno. Branża POWRÓCI z pełną siłą. Wykorzystajcie ten czas na zdobywanie umiejętności, na które teraz możecie sobie pozwolić. Wasze przyszłe „ja” wam za to podziękuje. Może to być robienie kursów w dziedzinach, które was interesują... hobby, które w przyszłości może stać się dodatkowym źródłem dochodu... kursy jogi, mindfulness, kosmetyka, projektowanie – lista rzeczy, które możecie rozwijać równolegle z karierą, jest nieskończona.
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności