WIADOMOŚCI
WYWIAD: Michael Morpurgo o spektaklu „Private Peaceful”
Opublikowano
Autor:
redakcja
Share
Podczas gdy nowa adaptacja sceniczna „Private Peaceful” rusza w ogólnokrajowe tournée, Michael Morpurgo – jeden z najbardziej cenionych brytyjskich autorów książek dla dzieci – opowiada o prawdziwych wydarzeniach, które stały się inspiracją dla tej historii, oraz o tym, jak „Czas wojny” o mało nie okazał się kompletną katastrofą...
Michael Morpurgo i list. Wszystko zaczęło się od listu. Dwadzieścia lat temu Michael Morpurgo, autor tak uwielbianych klasyków jak „Czas wojny” czy „Królestwo Kensuke”, odwiedzał muzeum poświęcone I wojnie światowej w belgijskim Ieper.
Właśnie wychodził, gdy jego wzrok przykuł oprawiony list, przyciśnięty do szyby. Koperta zaadresowana była do kobiety w Manchesterze.
„Ten maszynowy list był uderzający w swej surowości” – wspomina Morpurgo. „Brzmiał mniej więcej tak: „Z przykrością informujemy, że Pani syn został rozstrzelany o świcie w dniu takim a takim. Z poważaniem”. Spojrzałem na kopertę i zobaczyłem, że została gwałtownie rozdarta. To rozdarcia mówiło mi wszystko o momencie, w którym życie tej kobiety legło w gruzach. Otworzyła go, a resztę jej życia wypełnił żal i wstyd”.
Autor przerywa na moment. Wspomnienie tej chwili ma w sobie ogromną siłę nawet po dwóch dekadach. Kiedy Morpurgo rozmawiał z kustoszem muzeum, dowiedział się, że podczas I wojny światowej około 300 brytyjskich żołnierzy zostało straconych o świcie za różne czyny, w tym za dezercję, tchórzostwo, a nawet – w dwóch przypadkach – za zaśnięcie na posterunku.
Daniel Rainford. Fot.: Manuel Harlan
Odnaleźli stare akta z procesów. „Jeden z nich trwał niespełna 20 minut” – mówi beznamiętnie Morpurgo. „Wielu oskarżonych nie miało obrońcy. Zdecydowana większość cierpiała na zespół stresu pourazowego, zwany wówczas nerwicą frontową (shell shock). Nie radzili sobie. Wśród rozstrzelanych było zdecydowanie zbyt wielu Irlandczyków, zbyt wielu czarnoskórych. Opuszczałem ten budynek z myślą, że to fragment historii, o którym ludzie wiedzą zbyt mało. To nie była sprawiedliwość”.
Poruszony historią z ramki, Morpurgo zaczął pisać opowieść o dwóch braciach, Tommo i Charliem, którzy zostają wyrwani z wiejskiego życia i rzuceni w wir wojny, gdzie motyw egzekucji odgrywa kluczową rolę.
Tak powstała książka „Private Peaceful”, wydana w 2003 roku, która od razu odniosła sukces, zdobywając nagrody Red House Children’s Book Award i Blue Peter Book Award, a także trafiając na krótką listę prestiżowego Carnegie Medal.
Daniel Rainford i Liyah Summers. Fot.: Manuel Harlan
Książka zwróciła również uwagę scenarzysty i reżysera Simona Reade’a. Morpurgo wspomina: „Kiedy książka się ukazała, udzielałem wywiadu w radiu. W drodze do domu zadzwonił telefon. To był Simon, który prowadził wtedy Bristol Old Vic Theatre. Powiedział: »Właśnie słyszałem cię w radiu. Nie oddawaj nikomu praw do Private Peaceful. Idę właśnie do księgarni, żeby ją przeczytać. Oddzwonię jutro«”.
Reade dotrzymał słowa. Przekaz o braterstwie, rywalizacji, odkupieniu i koszmarze wojny tak go poruszył, że zapowiedział adaptację sceniczną. Chciał jednak czegoś kameralnego – monodramu, w którym jeden aktor gra wszystkie role – i chciał zmienić zakończenie.
Morpurgo wyraził zgodę i spektakl zadebiutował w 2004 roku. Przez ponad 15 lat krążył po świecie – od Edynburga po Nowy Jork, Australię i Skandynawię. W 2019 roku Reade postanowił jednak rozbudować sztukę. Chciał większej obsady i przywrócenia oryginalnego zakończenia. Premiera w Nottingham Playhouse była zaplanowana na 2020 rok.
Liyah Summers i Daniel Boyd. Fot.: Manuel Harlan „Wtedy zamknięto wszystkie teatry” – mówi Morpurgo. „Myślałem, że zanim znów zostaną otwarte, świat będzie zainteresowany zupełnie innymi tematami”. Jednak w czasie lockdownu Nottingham Playhouse i Jonathan Church Productions nie próżnowały. Teraz nowa wersja „Private Peaceful” wyrusza w wielką trasę po Wielkiej Brytanii, a Morpurgo nie kryje zachwytu.
Oczywiście nazwisko tego wybitnego autora kojarzy się dziś przede wszystkim z dwoma słowami: Czas wojny (War Horse). Powieść z 1982 roku sprzedała się w milionach egzemplarzy, spektakl obejrzało ponad siedem milionów widzów, a film w reżyserii Stevena Spielberga otrzymał sześć nominacji do Oscara.
Ale Morpurgo jest pewien jednego: „Czas wojny” nigdy nie stałby się takim zjawiskiem, gdyby nie „Private Peaceful”.
Zanim Reade podjął się „Private Peaceful”, powstawały już inne adaptacje dzieł Morpurgo, ale żadna nie zyskała tak wielkiego rozgłosu. W jego karierze zdarzały się też potknięcia. W 1989 roku powstał film z Helen Mirren, Davidem Suchetem i Paulem Scofieldem, do którego Morpurgo sam napisał scenariusz. „Obsada była niesamowita, ale film wyszedł fatalny” – śmieje się autor.
Zespół spektaklu Private Peaceful. Fot.: Manuel Harlan
Jakiś czas po premierze „Private Peaceful” w Bristol Old Vic, z pisarzem skontaktował się National Theatre. „Musieli widzieć tamtą sztukę i pomyśleć: »Ciekawe, co ten gość ma jeszcze w zanadrzu«. Zapytali, czy mogliby zaadaptować Czas wojny na scenę”.
Prace nad spektaklem trwały dwa lata. W końcu, dwa tygodnie przed premierą, Morpurgo udał się na próbę całości. „Byłem rozczarowany” – wspomina. „Wszystko się rozłaziło. To był kryzys”.
Zespół miał dwa tygodnie na ratunek. W nerwowym odliczaniu do premiery zmieniali strukturę, wycinali fragmenty, przesuwali sceny i destylowali historię, desperacko szukając właściwego tonu.
Nadszedł wieczór premierowy. Morpurgo pojawił się w National Theatre pełen obaw, pamiętając bałagan sprzed dwóch tygodni. „Spojrzałem wokół i zobaczyłem na widowni chyba każdego reżysera filmowego, jakiego znałem”. Kurtyna poszła w górę. Napięcie było ogromne. Wszyscy patrzyli, jak koń Joey ożywa na scenie po raz pierwszy i powoli zaczęło dziać się coś niezwykłego.
„Wszyscy ci wielcy reżyserzy, te wszystkie ważne osobistości... usłyszałem, że płaczą. Na koniec była wielka owacja na stojąco. Ludzie tylko kiwali do mnie głowami – nie byli w stanie wydusić słowa, emocje mówiły za nich”.
Tom Kanji, Emma Manton i Daniel Boyd. Fot.: Manuel Harlan
Reszta to już historia. „Ale ogromną część tego sukcesu zawdzięczam właśnie Private Peaceful” – dodaje Morpurgo.
Między obiema książkami istnieją wyraźne podobieństwa: to nie tylko realia I wojny światowej, ale też bezkompromisowe podejście do trudnych tematów.
Dla Morpurgo to niezbędny element tworzenia dla młodych czytelników. „Z wykształcenia jestem nauczycielem” – mówi. „Przywykłem do tłumaczenia świata w sposób, który ich interesuje, ale nie traumatyzuje. Można mówić o trudnych rzeczach w odpowiednim momencie i w odpowiedni sposób. To bardzo ważne. Ale równie ważne jest to, by dzieci po prostu wiedziały”.
„Poza tym” – kontynuuje – „dzisiejsze dzieci dorastają w znacznie większej świadomości niż ja. My nie mieliśmy telewizji ani smartfonów. Wiedzieliśmy tylko tyle, ile przefiltrowali nasi rodzice czy nauczyciele. Przedstawiano nam świat w wersji uładzonej, dorastanie było powolne i łagodne. Dzieci od dawna wiedzą jednak, że na świecie istnieją trudne sprawy. Trwają wojny, dzieją się tragedie. Dziś te historie docierają do nich przez telefony prosto do ich sypialni. Widzą świat w jego najokrutniejszym wydaniu. Nie wolno unikać rozmów na te tematy. To niezwykle istotne, by wiedzieć, co się dzieje, gdy świat się rozpada”.
https://youtu.be/Eq4RiY8jcDM
I tak właśnie wyglądały ostatnie dwa lata, gdy dzieci mierzyły się ze skutkami pandemii.
„To były prawdopodobnie najtrudniejsze dwa lata w ich życiu. Widziały zmagania rodziców, może śmierć dziadków, a przede wszystkim brakowało im rówieśników. Czy będą chciały iść do teatru, żeby się pośmiać? Tak. Czy będą chciały pograć w piłkę? Oczywiście. Ale uważam, że historie takie jak Private Peaceful są teraz ważniejsze niż kiedykolwiek. Uczą nas o twardości życia. Uczą, jak żyć w świecie, który zboczył z torów, dokładnie tak jak w ciągu ostatnich dwóch lat”.
Morpurgo obiecuje, że „Private Peaceful” kończy się iskrą nadziei. W 2006 roku ponad trzystu brytyjskich żołnierzy, rozstrzelanych za dezercję i tchórzostwo, zostało pośmiertnie ułaskawionych przez brytyjski rząd. Spektakl, który wystawiano zaledwie kilkaset metrów od gmachu Parlamentu, przyczynił się do tej decyzji.
„Z smutku trzeba wychodzić powoli” – mówi Morpurgo, kończąc optymistyczną nutą. „Uczymy się doceniać szczęście, gdy przejdziemy przez mrok. A potem przychodzi czas, kiedy znów możemy śpiewać i się śmiać”.
TERMINY TRASY PRIVATE PEACEFUL 2022 Zapisz się do newslettera
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności