Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: A Strange Loop, Barbican Theatre ✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

timhochstrasser

Share

Tim Hochstrasser recenzuje londyński debiut nagradzanego musicalu Michaela R. Jacksona „A Strange Loop”, który można obecnie oglądać w Barbican Theatre.

Kyle Ramar Freeman. Foto: Marc Brenner A Strange Loop

Barbican Theatre

29 czerwca 2023

4 Gwiazdki

Kup Bilety Po ogromnym sukcesie na Broadwayu w zeszłym roku oraz zdobyciu nagród Tony i Pulitzera, ten nowy musical trafia do Barbican Theatre na brytyjski sezon, budząc wielkie oczekiwania. Podczas premiery prasowej owacjom nie było końca i bez wątpienia spektakl okaże się hitem frekwencyjnym. Ale jak wypada przy bliższym przyjrzeniu się?

To musical o czarnoskórym, queerowym autorze musicali o pełniejszych kształtach, mieszkającym w Nowym Jorku, który na życie zarabia jako bileter na „Królu Lwie”. Ten człowiek, nazwany po prostu Usher (Bileter), pisze właśnie musical o czarnoskórym, queerowym autorze musicali o pełniejszych kształtach z Nowego Jorku, który zarabia jako bileter na „Królu Lwie”. I tak w koło. To właśnie tytułowa „dziwna pętla” (strange loop). Towarzyszy mu sześciu kompanów – personifikacje jego różnych myśli, takich jak nienawiść do samego siebie, ambiwalencja seksualna czy rodzicielskie napomnienia. Większość akcji to konfrontacyjny dialog między nimi wszystkimi, w którym Usher bada zarówno własną tożsamość, jak i tożsamość czarnoskórych mieszkańców metropolii. Kluczowym pytaniem jest: na ile czarna kultura, wiara, muzyka i ekspresja seksualna mogą być wolne, a na ile zależą od przyzwolenia białych lub są ograniczane przez stereotypy narzucane przez zewnętrzny autorytet?

Obsada A Strange Loop.

Sposób prezentacji akcji ma niezwykłe atuty i cechuje się oryginalnością, choć posiada też zaskakujące słabości strukturalne. Libretto, muzyka i teksty piosenek są dziełem Michaela R. Jacksona, który czerpał z własnych doświadczeń życiowych. Choć po drodze widać stylistyczne długi zaciągnięte u wielkich twórców amerykańskiej tradycji musicalowej, to – podobnie jak w przypadku „Hamiltona” – uderza niezależność wyobraźni i wolność twórcza. Zaczynamy w nowojorskich lokalizacjach – teatr, mieszkanie, metro – by wkrótce przejść do coraz bardziej barokowych fantazji, gdy Usher spotyka kluczowe postacie z historii afroamerykańskiej, konfrontuje się z rodzicami w domu rodzinnym, a w finałowej „anty-apoteozie” wykorzystuje rozbudowaną sekwencję w kościele gospel, by zdramatyzować swoją zinternalizowaną nienawiść do samego siebie.

Paleta muzyczna jest zróżnicowana; w moim odczuciu cichsze utwory rezonują dłużej niż efektowne „showstoppersy”. Melodie zapadają w pamięć, a teksty są dowcipne, choć gadatliwe i kunsztowne w sposób, któremu Sondheim prawdopodobnie by nie przyklasnął – pasuje to jednak do eksploracji nadmiaru i bólu kryjącego się pod spodem, co stanowi serce tej pracy. Być może najbardziej uderza nieskrępowana, dosadna i bardzo obrazowa natura dialogów. Ponieważ jednak służy to idei spektaklu, a nie jest tylko prowokacją, całość działa przekonująco.

Kyle Ramar Freeman i Nathan Armarkwei Laryea. Foto: Marc Brenner

Poziom produkcji jest imponujący. Podstawowa scenografia to sześć par drzwi, z których każde przypisane są innej „myśli”; szybko jednak ustępują one miejsca coraz bardziej złożonym konstrukcjom, odzwierciedlającym zawrotną wyobraźnię bohatera. To samo można powiedzieć o kostiumach – liczba błyskawicznych zmian garderoby przez obsadę wymyka się wyobraźni; poza sceną muszą pracować kilometry rzepów i cała armia asystentów! Choć zespół muzyczny był niewidoczny, to pod batutwory solowe i precyzyjne brzmienie ansamblu pod kierownictwem Candidy Caldicot zasługują na uznanie. Raja Feather Kelly przygotowała zachwycająco żywą i misterną choreografię, która ogrywa motyw „pętli”, pozwalając „myślom” splatać się wokół Ushera zgodnie z biegiem akcji.

Główna rola jest wymagająca pod każdym względem, a Kyle Ramar Freeman wypełnia ją zarówno delikatnością, jak i wigorem. Usher chwieje się między nienawiścią do samego siebie a gwałtowną, publiczną pogardą – Freeman oddaje te skrajności z wielką zręcznością i biegłością werbalną. To kreacja osadzona emocjonalnie, dzięki czemu czujemy, jak jego umysł ewoluuje w stronę ostatecznej akceptacji siebie.

Kyle Ramar Freeman i Danny Bailey. Foto: Marc Brenner

Partnerujące mu sześć „myśli” dokonuje cudów w śpiewie i tańcu, a każda postać jest wyraźnie zarysowana i odróżnialna od pozostałych. To występy najwyższej klasy, dopracowane w każdym calu.

Moje wątpliwości budzi jedynie spójność strukturalna dzieła. W środkowej części pojawia się sporo powtórzeń tematycznych i momentów „stania w miejscu”. Mimo że wieczór trwa tylko 100 minut, wycięcie jednej lub dwóch scen mogłoby wyjść całości na dobre, wyostrzając przekaz. Nie chodzi o zasadę „mniej znaczy więcej”, a raczej o to, że gdy każda scena zadaje tak silny cios emocjonalny, widz nie chce poczuć się „zamroczony”.

Ogólnie rzecz biorąc, spektakl ten jest znaczącym i oryginalnym osiągnięciem, które z pewnością na stałe zagości w repertuarze i historii teatru muzycznego. Pod pewnymi względami to uwspółcześniona, czarna wersja „Company” – brak tu klasycznej fabuły, a liczne postaci doradzają głównemu bohaterowi, jak zmienić życie na lepsze. A może dzieło to ma jeszcze przed sobą ostatnią, najlepszą formę ewolucji?

Spektakl grany do 9 września 2023 r.

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS