Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Allegiance, Charing Cross Theatre ✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

Libby Purves

Share

Nasza teatralna ekspertka Libby Purves recenzuje musical Allegiance, wystawiany obecnie w Charing Cross Theatre.

Massashgi Fujimoto, Geoirge Takjei, Aynrand Ferrer. Fot. Danny Kaan Musical Allegiance

Charing Cross Theatre

4 Gwiazdki

REZERWACJA BILETÓW NA ALLEGIANCE WSPOMNIENIE DAWNEJ NIEZASŁUŻONEJ KRZYWDY 

Starszy mężczyzna wychodzi samotnie na scenę: wyprostowany, w stroju khaki prezentuje się po żołniersku jako były amerykański bohater wojenny, który – jak sam mówi z rezygnacją – jest „wyciągany co roku w rocznicę ataku na Pearl Harbor”. George Takei, lat 85, to postać niezwykle ujmująca (nawet jeśli nie jesteście fanami Star Treka tęskniącymi za panem Sulu za sterami, ani nie śledzicie jego liberalnych kampanii czy szczerych uwag o tym, że nikt nie lubił Williama Shatnera). A to przedstawienie, świeżo po sukcesie na Broadwayu, ukazuje Takeia w poważnym, osobistym wydaniu, opowiadającego o wielkiej niesprawiedliwości, jaka spotkała jego rodaków tej samej rasy.

Telly Leung, Megan Gardiner, Aynrand Ferrer i Patrick Munday. Fot. Tristram Kenton

Zarezerwuj Bilety na Allegiance już teraz

W wieku pięciu lat, po sielankowym i dostatnim dzieciństwie w Kalifornii, mały George trafił na pachnącą końmi słomę wraz ze swoją zdezorientowaną rodziną w stajniach na torze wyścigowym w Arkansas, pospiesznie przekształconym w prymitywny obóz. Amerykanie japońskiego pochodzenia stracili firmy, ziemię i domy w wyniku politycznej histerii po Pearl Harbor: nagle uznani za „wrogich obcokrajowców”, zostali wysiedleni z zachodniego wybrzeża i internowani w nędznych warunkach pod zbrojną strażą w latach 1941–1945. Dopiero w latach 80. ustawa o wolnościach obywatelskich (Civil Liberties Act) zapewniła należne zadośćuczynienie, przeprosiny i przyznanie się do rasistowskiego absurdu całej sytuacji. Przecież, jak mówi jedna z postaci, „prowadzimy wojnę z Włochami, a nikt nie zamyka Joe DiMaggio w obozie”.

Zespół Allegiance. Fot. Tristram Kenton

Takei od dawna opowiada o tym okresie i stanowi serce musicalu autorstwa Marca Acito, Jaya Kuo i Lorenzo Thione. Jako stary żołnierz, Sam, spina klamrą tę opowieść wspomnieniową, w której młode wcielenie Sama – grane z żarliwą, ujmującą energią przez Telly’ego Leunga – jest żarliwym patriotą i chce zaciągnąć się do wojska, by ratować amerykańskie wartości przed Niemcami i dalekim Cesarstwem Japonii. Takei wciela się w rolę dziadka, który uparcie zakłada ogród w ponurym, zapylonym miejscu, na które zostali skazani. Przez krótką chwilę widzimy ich najpierw jako szczęśliwą rodzinę w Kalifornii, pełną imigranckich ambicji. Ojciec Sama (Masashi Fujimoto) namawia go na studia prawnicze, a jego starsza siostra Kei (Aynrand Ferrer, dysponująca pięknym głosem) otacza go niemal matczyną troską. To ona po aresztowaniu ojca najbardziej desperacko stara się zapewnić rodzinie godne warunki w ich niezasłużonym upokorzeniu. Nad wszystkim unosi się postać Mike’a Masaoki w Waszyngtonie, który ręczy za lojalność Amerykanów japońskiego pochodzenia: jest on zarówno rzecznikiem ich sprawy, jak i – wraz z upływem gorzkiego czasu – kimś postrzeganym jako zdrajca, który zostawił ich na pastwę losu.

Aynrand Ferrer i Telly Leung. Fot. Tristram Kenton

Siedzimy w rzędach po obu stronach centralnej części obozu (pomysłowa, sugestywna scenografia Mayou Trikerioti) i patrzymy, jak strażnicy ich tyranizują, jak ignorowana jest ich godność i jak wręcza się im niesławne „kwestionariusze lojalności”, żądając skrajnych deklaracji patriotycznych. Niektórzy z tych dokumentów tworzą, w dość widowiskowy sposób, kwiaty origami. Jednak młody Sam wciąż kocha Amerykę; zaciąga się do wojska nawet wtedy, gdy ojciec rozdziera jego obraźliwy kwestionariusz. Staje się brawurowym bohaterem wojennym, dyżurnym „dobrym Japończykiem” Ameryki, a rozłam w grupie pogłębia się, gdy jego przyjaciel i przyszły szwagier Frankie przewodzi obozowemu buntowi, paląc karty powołania.

Libretto, jak to na Broadwayu bywa, momentami przypomina komedię romantyczną: Sam zakochuje się w obozowej pielęgniarce (uroczy, pełen ciepła występ Megan Gardiner), a buntownik Frankie kocha Kei. Jednak prawdziwym motorem napędowym fabuły i jej najmocniejszymi momentami jest ideologia i konflikt lojalności, które rozrywają rodzinę, prowadząc przez trudy i tragiczną stratę, aż do zgorzkniałej postaci granej przez Takeia na początku.

Megan Gardiner i Telly Leung. Fot. Danny Kaan

Utwory muzyczne to w większości typowy Broadway, choć wznoszą się na wyżyny, gdy za sprawą wysokich dźwięków fletu zbliżają się do muzyki japońskiej. Dotyczy to również słów: jak choćby naglące „Gaman”, oznaczające „wytrwaj, idź dalej”, czy żałobne „Ishi Kara Ishi” o przenoszeniu góry kamień po kamieniu. Są tu powściągliwe, ale bardzo japońskie momenty: starszy pan wieszający dzwonek wietrzny, medytacyjne ogrodnictwo dziadka granego przez Takeia i jego pełen szacunku ukłon w stronę dorosłego, zbuntowanego syna wyprowadzanego w kajdankach.

Spektakl wciągał mnie coraz bardziej, zwłaszcza w surowszym drugim akcie, gdy wojna zbiera swoje żniwo, ukazanym za pomocą dwóch prawdziwych „coups de théâtre”: gromada hełmów i strzałów, gdy japoński pułk Sama rusza na samobójczy atak, oraz wieść o Hiroszimie: zespół zastyga w przerażeniu, a „światło tysiąca słońc” oślepia nas po kolei, by nagle ustąpić miejsca DJ-owi wymachującemu mikrofonem i prowadzącemu Victory Swing. Nic nie mówi się o uczuciach japońskich Amerykanów wobec Hiroszimy i Nagasaki, ale nie trzeba. Szok jest prawdziwy. A gdy mgła wojenna opada, Sam powraca i przekonuje się, jak wiele stracił i jak gorzka może być pozorna zdrada.

Dobre musicale potrafią zmierzyć się z trudnymi, mrocznymi historiami i stratami nie do naprawienia, bez względu na niezbędny, optymistyczny finał i owacje na stojąco. I to jest właśnie taki spektakl. Nie idealny, może nie zaliczany do największych arcydzieł gatunku, ale to kawał historii i aktorstwa, który trzyma widza w napięciu. Jest w tym niesamowita siła, gdy widzi się, jak wiele dla starego Takeia znaczy opowiedzenie tej historii.

Allegiance jest wystawiane w Charing Cross Theatre do 8 kwietnia 2023 roku. ZAPISZ SIĘ DO NASZEGO NEWSLETTERA, ABY BYĆ NA BIEŻĄCO

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS