Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: An Octoroon, Orange Tree Theatre ✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

markludmon

Share

Emmanuella Cole, Alastair Toovey i Vivian Oparah w sztuce An Octoroon

Orange Tree Theatre

24 maja 2017

Cztery gwiazdki

Zarezerwuj bilety

W swoich czasach Dion Boucicault był jednym z najpopularniejszych dramaturgów w Wielkiej Brytanii i USA, autorem takich hitów jak „London Assurance”, „The Shaughraun” czy „The Colleen Bawn”. Jednym z największych sukcesów tego Irlandczyka był „The Octoroon”, wystawiony po raz pierwszy w 1859 roku w Nowym Jorku, jednak nie jest to sztuka, którą zazwyczaj ogląda się we współczesnych wznowieniach. Jej portret czarnoskórych niewolników na plantacji w Luizjanie, z nagminnym użyciem pogardliwych określeń rasistowskich, byłby dla dzisiejszej widowni całkowicie nie do zaakceptowania. Co więcej, w XIX wieku na scenie mogli występować wyłącznie biali aktorzy, więc te wczesne spektakle wiązały się z charakteryzacją typu „blackface”.

Amerykański dramaturg Branden Jacobs-Jenkins podchwycił te trudne tematy i wywrócił je do góry nogami, tworząc pomysłowe, czysto teatralne widowisko, które bada dziedzictwo afroamerykańskie, rasizm, niewolnictwo i konwencje melodramatu. Jego swobodna adaptacja od początku sygnalizuje odejście od oryginału – autor, grany z psotną energią przez Kena Nwosu, stoi sam na niemal pustej scenie w samej bieliźnie i skarpetkach, przy akompaniamencie bezczelnego rapu Snoopa Dogga. Później dołącza do niego Boucicault, kreowany z błazeńskim rozmachem przez Kevina Trainora, i wspólnie nakreślają kontekst adaptacji. Co najważniejsze, wyjaśniają nam, dlaczego dwie czarnoskóre postaci gra biały aktor w czarnym makijażu, a Rdzennego Amerykanina inny biały aktor z czerwoną twarzą – co równoważy Nwosu, występując w „whiteface” (białym makijażu) zarówno jako bohater George, jak i czarny charakter M’Closky. Szokujący efekt tego zabiegu łagodzi umowna natura produkcji, w której Nwosu i Trainor często burzą czwartą ścianę, by tłumaczyć publiczności bieg wydarzeń.

Celeste Dodwell i Vivian Oparah w An Octoroon

Serce sztuki Boucicaulta pozostaje niezmienione: to historia młodego mężczyzny, który wraca na rodzinną plantację stojącą na progu bankructwa. Jest rozdarty między miłością do ubogiej Zoe a obowiązkiem poślubienia bogatej południowej piękności, Dory. Pomimo rasizmu lat 50. XIX wieku, odkrycie, że Zoe jest „oktoronką” – osobą białą, której jeden z pradziadków był czarnoskóry – a tym samym wciąż uznawaną za niewolnicę, zostaje przedstawione jako niesprawiedliwość i nie stanowi przeszkody dla małżeństwa z szarmanckim George’em. Złowrogi właściciel ziemski M’Closky, z obowiązkowym cienkim wąsikiem i demonicznym śmiechem, robi wszystko, by pokrzyżować plany uratowania majątku i przejąć plantację, w tym także samą Zoe.

Jacobs-Jenkins starannie wybiera kwestie z oryginału, ale oprócz wstrzymywania akcji dla dodania komentarza, rozbudowuje też postacie dwóch drugoplanowych niewolnic, Minnie i Dido. Niczym u Toma Stopparda w „Rosencrantz i Guildenstern nie żyją”, komentują one wpływ głównych wydarzeń na ich los, wnosząc wgląd w prawdziwe życie niewolników wykraczający poza XIX-wieczne stereotypy. Vivian Oparah i Emmanuella Cole są znakomite – często zabawne, momentami poruszające – jako ten przekomarzający się duet, który wraz z inną niewolnicą, Grace (graną przez Cassie Clare), jako jedyny wyłamuje się z konwencjonalnych ram melodramatu.

Iola Evans w An Octoroon

Silną obsadę dopełniają Alistair Toovey jako niewolnicy Pete i Paul (w charakteryzacji blackface), Iola Evans jako słodka i szlachetna Zoe oraz Celeste Dodwell, która jest przezabawna w roli żądnej męża Dory. Spektakl w sprawnej reżyserii Neda Bennetta jest żywy i rozrywkowy, a jednocześnie zgłębia mroczną tematykę, edukując nas w kwestii doświadczeń afroamerykańskich oraz konwencji gatunkowych. Całości dodaje energii i dynamiki inteligentny projekt oświetlenia autorstwa Elliota Griggsa.

Przywołując równie imponujące „Yellow Face” Davida Henry’ego Hwanga na temat obsadzania ról azjatyckich, „An Octoroon” to wspaniały londyński debiut Jacobsa-Jenkinsa, którego jedyną wystawianą wcześniej w Wielkiej Brytanii sztuką była „Neighbours” na festiwalu HighTide. Jego komediodramat o biurowej polityce, „Gloria”, pokaże od czerwca inne oblicze jego twórczości w Hampstead Theatre, udowadniając, że autor nie ogranicza się wyłącznie do tematyki rasowej. Jak świetnie pokazuje „An Octoroon”, interesuje go badanie samej istoty teatru – bawi nas szaloną energią, mierząc się jednocześnie z trudnymi i niewygodnymi zagadnieniami.

Spektakl grany do 24 czerwca 2017

Zdjęcia: The Other Richard

ZAREZERWUJ BILETY NA AN OCTOROON W ORANGE TREE THEATRE

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS