Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Zdrada (Betrayal), Harold Pinter Theatre ✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

pauldavies

Share

Paul T Davies recenzuje „Zdradę” Harolda Pintera z Tomem Hiddlestonem, Charliem Coxem i Zawe Ashton w rolach głównych – spektakl można już oglądać w Harold Pinter Theatre.

Zawe Ashton (Emma), Charlie Cox (Jerry) i Tom Hiddleston (Robert) w „Zdradzie”. Fot. Marc Brenner Zdrada Harold Pinter Theatre.

14 marca 2019

4 gwiazdki

Zarezerwuj bilety Uważana za najbardziej osobiste dzieło Pintera i słynąca z ukazania pozamałżeńskiego romansu w odwróconym porządku chronologicznym, najnowsza produkcja „Zdrady” w reżyserii The Jamie Lloyd Company stanowi triumfalne zwieńczenie sezonu „Pinter at the Pinter”. Zawsze uważałem tę sztukę za zbyt chłodną opowieść o rozterkach literackiej klasy średniej, ale po obejrzeniu tej wyśmienicie zagranej inscenizacji przejrzałem na oczy. Tutaj, bardziej niż cokolwiek innego, liczy się przestrzeń między wersami, pauzy i milczenia – to w nich aktorstwo wznosi się na wyżyny emocjonalnego rozdarcia. Pomaga fakt, że przez tę dewastację, jaką sieje zdrada, przeprowadza nas trio genialnych aktorów; zbieramy kawałki ich życia w miarę, jak historia cofa się w czasie. Zaczyna się od samego końca, a kończy tam, gdzie wszystko się zaczęło.

Tom Hiddleston jako Robert w „Zdradzie”. Fot. Marc Brenner

Reżyser Jamie Lloyd ma obecnie tak głębokie zrozumienie twórczości Pintera, że odnosi się wrażenie, jakby wszystko grano instynktownie. Robert w wykonaniu Toma Hiddlestona to przeszywający portret bólu. Duża część akcji, toczącej się na minimalistycznej scenografii Soutry Gilmour, rozgrywa się na samym przodzie sceny, niemal na jej krawędzi. Nie sposób uciec przed cierpieniem malującym się w jego oczach. A jednak Pinter każe mu przyznać, że uderzył swoją żonę Emmę, „gdy zaszła taka potrzeba”, ona zaś wyjawia, że Robert również był jej niewierny, co ostatecznie przypieczętowuje koniec ich małżeństwa. Jak mamy interpretować te doniesienia? Czy to element maczystowskiej pozy, którą przyjmuje wobec Jerry'ego? Cała trójka pozostaje na scenie przez cały czas, a obecność postaci, gdy pozostała dwójka o niej rozmawia, jest brutalna, ale prowadzi do przepięknych wymian spojrzeń, które podkreślają złożoność miłości, szczęścia i zdrady. Hiddleston jest emocjonalnie przenikliwy i hipnotyzujący.

Tom Hiddleston (Robert) i Zawe Ashton (Emma) w „Zdradzie”. Fot. Marc Brenner

Zawe Ashton jako Emma jest całkowicie przekonująca, oddając ból ukryty za wymuszonym uśmiechem, a odwrócona linia czasu pięknie obnaża jej nadzieje związane z romansem i szansą na inne życie. Kochankowie mieli wspólny dom, a ich relacja trwała siedem lat – to nie jest przelotna znajomość dla seksu. To wybitne trio dopełnia Charlie Cox jako Jerry, zdradzający swojego najstarszego przyjaciela. Jerry słyszy kłamstwa, sam kłamie, niemal zdradza się z kłamstwami, a jednak jego smutek wynikający z miłości do żony najlepszego przyjaciela komplikuje tę nielojalność. Aktorstwo jest subtelne i trzyma widownię w napięciu przez całe dziewięćdziesiąt minut.

Charlie Cox (Jerry) i Tom Hiddleston (Robert) w „Zdradzie”. Fot. Marc Brenner

W tekstach Pintera kryje się też humor, a Eddie Arnold w pełni wykorzystuje potencjał roli włoskiego kelnera. Cała trójka dzieli wspomnienie o tym, jak Jerry podrzucał córkę Roberta i Emmy w kuchni, a kiedy ta scena ożywa na scenie, jest to piękny, pełen żalu moment, bo wiemy już, co wydarzyło się później. W tej produkcji nic nie uchodzi uwagi, a delikatna oprawa dźwiękowa Bena i Maxa Ringhamów pięknie podkreśla bieg zdarzeń.

Dla fanów Pintera, a być może i dla tych, których dopiero trzeba do niego przekonać, ten sezon był dosłownie jedynym w swoim rodzaju doświadczeniem, z wybitną obsadą, scenografią i reżyserią. Co dalej, Jamie Lloydzie? Jednoaktówki Becketta? A może Churchilla? Bardzo chętnie bym to zobaczył!

KUP BILETY NA SPEKTAKL „ZDRADA”

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS