WIADOMOŚCI
RECENZJA: Blithe Spirit w Harold Pinter Theatre w Londynie
Opublikowano
Autor:
Libby Purves
Share
Nasza ulubiona „teatralna kotka” Libby Purves poddaje się uwielbieniu dla Cowarda, przyglądając się Jennifer Saunders w spektaklu „Blithe Spirit”, który można teraz oglądać w Harold Pinter Theatre.
Obsada Blithe Spirit. Zdjęcie: Nobby Clark Blithe Spirit (Seans)
Harold Pinter Theatre
4 Gwiazdki
REZERWUJ BILETY ARCATI – COŚ WIĘCEJ NIŻ MEDIUM
Kiedyś zabrałam na to arcydzieło Cowarda mojego siostrzeńca, a dla mnie największą frajdą było to, że nie wiedział o istnieniu d----. Dopóki się nie pojawił. Dlatego też, z myślą o młodym pokoleniu i mądrych ciotkach kupujących im bilety, będę niefortunnie unikać spoilerów, nawet jeśli materiały promocyjne zdradzają co nieco.
Jennifer Saunders (Mdm Arcati) i Lisa Dillon (Ruth). Zdjęcie: Nobby Clark
W każdym razie, tym razem dreszczyk emocji był dla mnie inny i zupełnie niespodziewany. Wynikał z obsadzenia gwiazdy telewizji, Jennifer Saunders, w roli ekscentrycznej wiejskiej introwertyczki i medium, Madame Arcati. Przyznaję, że nie spodziewałam się cudów: od 1941 roku mieliśmy całe pokolenia Arcatich, ponieważ od czasów Margaret Rutherford wybitne komediantki w pewnym wieku ustawiały się w kolejce po tę rolę. Marzyły, by owinąć się szalonymi apaszkami i koralikami, wjechać na rowerze pod górę na kolację u eleganckiego Charlesa Condomine'a („głowa w dół, serce w górę i już jesteś na szczycie!”), a potem w serii porywających tyrad wykładać towarzystwu wiedzę o życiu pozagrobowym i odgrywać dramatyczny trans. Przez lata widziałam ich chyba sześć i nie sądziłam, że Saunders mi się spodoba: uwielbiam „Absolutely Fabulous”, ale obawiałam się przerysowanych min pod publiczkę i zbyt dużej rozpoznawalności aktorki.
Madeleine Mantock jako Elvira. Zdjęcie: Nobby Clark
Myliłam się. W dynamicznej inscenizacji Richarda Eyre’a Saunders błyszczy, nawet obok Geoffrey’a Streatfeilda w roli po mistrzowsku „cowardowskiego” Charlesa, energicznej (a momentami wręcz poruszającej) Ruth Lisy Dillon oraz Madeleine Mantock jako cudownie zwinnej, tańczącej, wijącej się i chłodno palącej papierosy bomby seksu – Elviry. Arcati w wykonaniu Saunders jest potargana, ale nie kreskówkowa: rozczochrana w sposób akademicki, raczej poważnie uczona niż skrajnie szalona. Z nogami w rozkroku, czy to dyrygując towarzystwem przy ustawianiu stolika do seansu, czy wycierając kryształową kulę o obfity biust, czy tańcząc i mówiąc językami – całkowicie zatraca się w roli i w nią wierzy. Ani przez moment nie przebija z niej Edina Monsoon. Nie ma też szali – jedynie wzorzysty szlafrok i kapelusz, który sama chętnie bym przygarnęła.
Lisa Dillon (Ruth), Lucy Robinson (Mrs Bradman) i Geoffrey Streatfeild (Charles). Zdjęcie: Nobby Clark)
Czysta przyjemność: dla większości z nas ta „prawdopodobna farsa”, którą Coward sklecił w sześć dni nad morzem, nie jest nowością. My, starsze pokolenie, aż nazbyt dobrze znamy jej cierpkie, melancholijne obserwacje na temat farsy, jaką jest namiętność, niebezpieczeństw płynących z pamięci i nieuchronności małżeńskich zrywności. Zachwycamy się wspaniałą, piętrową biblioteką – to jedna z tych dekoracji, w których widzowie natychmiast chcieliby zamieszkać (prawdziwe „property porn”). Cieszą nas eleganckie słowne potyczki – czy to w stylu „Private Lives” między Charlesem a Elvirą, czy te aż nazbyt znajome spięcia z Ruth. Mamy tu przygaszone światła, upiorne błękitno-białe efekty na platynowym tle i jedno całkowite zaciemnienie. I – powiem to bez cienia spoilera – reżyser Eyre w finałowych scenach daje Rose Wardlaw, grającej pokojówkę, pole do popisu. Pełne pole do popisu. Brawo. Zabierzcie siostrzenice i siostrzeńców.
Spektakl w Harold Pinter Theatre do 9 listopada.
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności