Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Bounder and Cad, The Pheasantry – styczeń 2017 ✭✭✭

Opublikowano

Autor:

julianeaves

Share

Bounder and Cad The Pheasantry

18 stycznia 2017

3 gwiazdki

Odkrywanie utalentowanych, nowych autorów to zawsze czysta przyjemność, a ten duet zapewnia wyśmienitą zabawę. Wywodzący się z legendarnej trupy Cambridge Footlights, Adam Drew odpowiada za lwią część błyskotliwych tekstów (pisanych do znanych melodii), Guy Hayward dzielnie mu sekunduje, a Ben Connor akompaniuje na pianinie pod silnym wpływem Arta Tatuma (i wielu innych wielkich mistrzów). Mają na koncie kilka frywolnych piosenek oraz aktualnych skeczy, a uwagę szerszej publiczności przykuli występami w tak prestiżowych miejscach, jak 10 Downing Street. Obecnie znajdują się w ciekawym punkcie swojej drogi, w którym ich kariera może potoczyć się w wielu różnych, a być może nawet równoległych kierunkach.

Podczas styczniowego występu w The Pheasantry na celownik wzięli najpierw księcia Henryka, by następnie przejść do „The Oxbridge Blues” (śpiewanych – jak to ujęto w śpiewnikach – na nutę „Jerusalem” oraz „I Vow To Thee My Country”, czyli „Jowisza”). W pewnym sensie serwują nam „Koncert elity dla elity”. Ich misją jest albo zabawianie „swoich”, albo oświecanie reszty społeczeństwa. Przykładowo, jak wyjaśnił Drew, tłumacząc nazwę duetu: „Bounder to ktoś, kto nie jest dżentelmenem, ale udaje, że nim jest; cad to dżentelmen, który zachowuje się tak, jakby nim nie był”. Samo w sobie jest to zabawne, choć niekoniecznie nadaje się do wielokrotnego powtarzania.

Jednak pieczołowitość i fantazja włożone w teksty sugerują, że mają znacznie wyższe ambicje. Jeden z ich wzorców, Tom Lehrer, słynie z umiejętności kreowania w każdej piosence odrębnego świata, odpornego na upływ czasu i zmieniające się mody. Istnieją przesłanki, że B&C mogą godnie podążać śladami Lehrera. Kilka utworów szczególnie zapadło w pamięć, zwłaszcza dwa z francuskim rodowodem wykonane w drugiej części: „We bound around” Michela Legranda z nowym, błyskotliwym angielskim tekstem oraz parodia „Duetu kwiatów” z opery „Lakmé” Delibesa. Tutaj, pod tytułem „The Flour Duet” (Duet Mączny), czerpie on garściami z programu „The Great British Bake-Off”, ale jest na tyle mocny, by „wyrosnąć” (sic!) i obronić się samemu.

Jeśli chodzi o warsztat sceniczny, chłopcy mają jeszcze sporo do zrobienia, by osiągnąć pełny szlif: w pierwszej części zobaczyliśmy czarne golfy i spodnie... i dokładnie to samo w drugiej połowie. Nie zaproszono żadnych gości – panowie polegali wyłącznie na pianiście, który w ramach przerwy improwizował na prośbę publiczności (co jeszcze bardziej zjednało im widownię, choć nikt nie kwapił się do opuszczenia miejsca). Przez cały czas obaj są na scenie – wcale nie byłoby trudno nieco urozmaicić tę formułę.

Póki co, mamy do czynienia z katalogiem studenckich humoresek i pełnymi uroku, uszczypliwymi żartami kosztem możnych tego świata. I słusznie – na takie rzeczy zawsze znajdzie się rynek. Uważam jednak, że tych artystów stać na jeszcze więcej i są w stanie stworzyć coś, co przetrwa próbę czasu, wykraczając poza doraźną inspirację.

BOUNDER AND CAD WYSTĘPUJĄ REGULARNIE W THE PHEASANTRY

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS