WIADOMOŚCI
RECENZJA: Brass, Hackney Empire ✭✭✭✭✭
Opublikowano
Autor:
julianeaves
Share
Brass
Hackney Empire
26 sierpnia 2016
5 gwiazdek
NYMT, obchodzący w tym roku swoje 40-lecie, to organizacja doprawdy niezwykła. Ich flagowa produkcja tegorocznego sezonu letniego, wystawiana przez dwa wspaniałe dni w przepięknym Hackney Empire projektu Franka Matchama, była wydarzeniem iście wyjątkowym. Galowa publiczność przybyła tłumnie, by dopingować, śmiać się i płakać nad tą epicką opowieścią o orkiestrze dętej z Leeds podczas Wielkiej Wojny – historii wystrzelonej niczym pocisk Vickersa z amatorskiego kółka zainteresowań dla robotników prosto w błoto okopów Flandrii.
Benjamin Till badał tę historię przez całe dekady, napisał scenariusz (przy wsparciu dramaturgicznym Philippy Goslett oraz z dodatkowymi tekstami piosenek Nathana Taylora i Sir Arnolda Weskera), a następnie podjął się tytanicznej pracy przekształcenia tego wszystkiego w spójny dramat muzyczny. Premiera dzieła odbyła się dwa sezony temu w Leeds City Varieties Music Hall, przynosząc NYMT i ówczesnemu zespołowi twórczemu nagrodę UK Theatre Award dla najlepszej produkcji musicalowej. Tamta inscenizacja, w reżyserii Sary Kestleman, z choreografią Matta Flinta i pod kierownictwem muzycznym Benjamina Holdera, została zarejestrowana i jest dostępna w ofercie NYMT.
Pisząc te słowa, słucham właśnie tego nagrania. Partytura spektaklu jest czymś, do czego chce się – a wręcz trzeba – wracać wielokrotnie. Till i jego współpracownicy to talenty tej miary, że nie ma tu ani jednej linijki, frazy czy taktu, które nie zyskiwałyby przy każdym kolejnym odsłuchu. Szczerze mówiąc, to osiągnięcie zapierające dech w piersiach. Mark Shenton stwierdził, że miejsce tego spektaklu jest w National Theatre, i ma całkowitą rację. Sektor dotowany mógłby wystawić produkcję na taką skalę, jednak dzieło to – przy nieco mniejszym zespole – równie dobrze mogłoby podbić teatry komercyjne. National Theatre oczywiście szuka następcy „War Horse”. Cóż, „Brass” to szalenie interesująca propozycja, nad którą warto byłoby się pochylić.
Podobnie jak Conor Mitchell, którego „The Dark Tower” recenzowałem wcześniej w tym tygodniu, Till jest nie tylko świetnym tekściarzem i dramaturgiem, ale pełnowymiarowym kompozytorem, który nie powierza swojej muzyki w cudze ręce. Czy to czysty przypadek, że niemal jeden po drugim odkrywamy partytury musicalowe dwóch kompozytorów, którzy sami piszą każdą nutę – od aranżacji wokalnych po instrumentalne? Poprzeczka kompozytorska została tu zawieszona niezwykle wysoko, zwłaszcza gdy muzyka jest tak kunsztownie i pięknie skrojona pod pasjonującą opowieść teatralną. Zespół NYMT w Hackney Empire zabiera nas w podróż, której nigdy nie zapomnimy – zainscenizowaną przez wizjonerską reżyserkę Hannah Chissick w symbiozie z choreografem Samem Spencer-Lane'em, w prostej, lecz przejmującej scenografii Jasona Denvira, ze znakomitą, ekspresyjną reżyserią światła Davida Platera. Nagłośnienie autorstwa Toma Marshalla to wzór tego, jak operować 50 głosami i 20-osobową orkiestrą w tak ogromnej przestrzeni jak Empire – ale o tym za chwilę.
Język sceniczny jest uderzający, niepokojący i nieustannie zaskakujący. Mając do dyspozycji jedynie puste drewniane skrzynie transportowe, stosy łusek armatnich i ukośny podest w kształcie gilotyny przecinający tył sceny, akcja rozgrywa się w niemal pustej przestrzeni. Jednak kostiumy, przygotowane przez Anne-Marie Horton, są bezlitośnie naturalistyczne, skupiając całą uwagę na indywidualnych ludzkich historiach toczących się w świecie, który zdaje się nie oferować ani odrobiny osobistego komfortu czy schronienia.
Od niemal brechtowskiego początku, gdy zespół się zbiera, światła sceniczne zgrzytają przy włączaniu, a światła na widowni stopniowo przygasają, trafiamy na próbę orkiestry dętej. Wszyscy gromadzą się, by zaprezentować numer otwierający, który jest nowością w produkcji z Hackney: próbę pozornie „tradycyjnego” utworu konkursowego, w stylu, jaki mógłby napisać Vaughan-Williams, a jaki taka orkiestra mogłaby faktycznie zagrać. Obsada nosi stroje robocze. Mogliby być pracownikami ROF Barnbow, ogromnej fabryki amunicji w Leeds. Pomysłowo połączono tu muzyków z orkiestronu w kostiumach wprowadzonych na scenę, aktorów-muzyków grających wraz z nimi oraz aktorów imitujących grę, przy subtelnym wsparciu cięższej perkusji spod sceny. Efekt jest idealnie harmonijny i stanowi doskonały przykład złożonej koordynacji elementów, która jest jedną z wielu radości płynących z tego przedstawienia.
Musimy także pamiętać – choć wydaje się to niemożliwe – że ten młody zespół przygotował całą produkcję w zaledwie dwa tygodnie podczas ferii wielkanocnych, po czym spotkał się ponownie latem, by przyswoić liczne poprawki w tekście i dopracować spektakl w... osiem dni. Tak. Osiem dni. Zespół liczy 33 osoby (z czego tylko 7 to weterani produkcji z 2014 roku) oraz 18 muzyków, z których wielu gra bezpośrednio na scenie. Mając zaledwie dwa dni w budynku przed premierą, próby techniczne z piekielnie skomplikowanym ustawianiem dźwięku pozwoliły jedynie na próbę generalną pierwszego aktu. To, co zobaczyliśmy podczas premiery w drugim akcie, było pierwszym razem, kiedy zespół zagrał go w całości wspólnie. Nerwy? Ani śladu. Wiele osób z tej znakomitej grupy zasługuje na wyróżnienie, choć trudno wymienić wszystkich: Ruby Ablett, Laura Barnard, Anna Cookson, Lucy Crunckhorn, Madeleine Ellis, Oscar Garland, Crispin Glancy, Ben Hiam, Adam Johnson, Robyn MacIntyre, Matt Pettifor, Richard Upton oraz Kitty Watson.
Język muzyczny Tilla jest wirtuozerski, a jego panowanie nad barwą orkiestrową i wokalną ma symfoniczny rozmach. Numery muzyczne czerpią z niezliczonych inspiracji, co pomaga rozszerzyć panoramę doświadczeń i nadać całości ciężar właściwy Wielkiej Wojnie. W jednej chwili znajdujemy się w radosnym, beztroskim świecie Gilberta i Sullivana czy Lionela Moncktona, słuchając skocznych salonowych przyśpiewek, by zaraz potem usłyszeć amerykański ragtime lub żołnierskie piosenki, podszyte sarkazmem, lecz pełne optymizmu. Jednocześnie Till zgłębia życie emocjonalne swoich bohaterów w języku przywodzącym na myśl tradycję współczesnej operetki epickiej – być może świat „Nędzników”, kolejnej wielkiej narracji o zwykłych ludziach zmagających się z losem. Tytułowa pieśń, heroiczna aria tenorowa (wykonana tutaj z niezapomnianą siłą przez Bena Mabberleya – pochodzącego, co znamienne, z północy Anglii, jak duża część obsady), ma niezwykłą moc poruszania najgłębszych strun wrażliwości słuchacza, co spotyka się w melodiach chociażby Nino Roty. A w tle, zawsze blisko, rozbrzmiewa poruszająca eufonia kornetów, trąbek, puzonów i tuby, rozjaśniona dźwiękiem dzwonków i ożywiona rytmem werbla.
Raz za razem, przez całe to obszerne i szczegółowe dzieło, udaje się utrzymać równowagę i koordynację na najwyższym poziomie artystycznym. Muzycznie jest to w dużej mierze zasługa wspaniałej relacji między kompozytorem a kierownikiem muzycznym, Alexem Aitkenem – weteranem NYMT i szefem katedry muzyki w Stowe. Jego skrupulatne przygotowanie tej ogromnej partytury, połączone z dbałością o wierność zamysłowi twórczemu, sprawia, że przy pulpicie dyrygenckim sprawuje nad całością swobodną, nienarzucającą się i bezbłędną kontrolę.
To kolejna rzecz, za którą powinniśmy dziękować NYMT. Nieustanne wspieranie i rozwijanie nowych talentów u boku najlepszych profesjonalistów w branży to jedno z największych osiągnięć tej organizacji. Cała sieć dotacji, darowizn, niestrudzonego wsparcia rodzin i przyjaciół oraz sprzedaży biletów (dodajmy: w bardzo konkurencyjnych cenach) to inwestycja nie tylko w rozwój młodych ludzi przechodzących przez zespół z pokolenia na pokolenie, ale w przyszłość całego brytyjskiego teatru.
Przy tak spektakularnych sukcesach zespół ten z pewnością nie osiada na laurach. Wręcz przeciwnie, pewnie kroczy ku kolejnym wyzwaniom. W kuluarach, wśród osobistości brytyjskiego świata musicalu, które tłumnie przybyły na premierę, mówiło się o wspaniałych planach na przyszłość. Miejcie więc oczy otwarte i wypatrujcie startu rezerwacji na sezon 2017.
ABY DOWIEDZIEĆ SIĘ WIĘCEJ O WYDARZENIACH NYMT, ODWIEDŹ ICH STRONĘ INTERNETOWĄ
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności