WIADOMOŚCI
RECENZJA: Carmen, Festiwal Grimeborn w Arcola Theatre ✭✭✭✭
Opublikowano
Autor:
timhochstrasser
Share
Tim Hochstrasser recenzuje Carmen prezentowaną w ramach Festiwalu Grimeborn w Arcola Theatre.
Felicity Buckland jako Carmen
Festiwal Grimeborn
Arcola Theatre
9 sierpnia 2022
4 gwiazdki
Jednym z najbardziej ożywczych aspektów podejścia Festiwalu Grimeborn jest gotowość do całkowitego odświeżenia nawet najbardziej znanych oper. Te wielkie arcydzieła są na tyle odporne, by to wytrzymać, a efekt końcowy pozwala starym wyjadaczom spojrzeć na materiał w nowym świetle i – co ważniejsze – oferuje w pełni przystępny punkt wejścia dla przyszłych bywalców opery.
Tym razem przyszła kolej na Carmen, w której duszne ulice Sewilli zamieniamy na zwyczajny supermarket, gdzie Carmen jest znudzoną kasjerką, Jose pracownikiem ochrony, a Escamillo próżnym influencerem z TikToka. Micaëla również zostaje przeniesiona w erę mediów społecznościowych jako jedna z jego zagorzałych fanek. Akcja i partytura zostały skrócone do godziny, a akompaniament przybrał formę akordeonu, fagotu i skrzypiec – zestawienie, które na papierze wygląda mało obiecująco, ale w rzeczywistości świetnie zastąpiło siły orkiestrowe. Teskt został napisany na nowo w dowcipnym, współczesnym języku angielskim, choć napisy i tak by się miejscami przydały. Skromne rekwizyty w prosty sposób sugerują kolejne lokacje.
Nick Morris i Claire Wild
Kluczowe jest to, że emocjonalne bieguny akcji zostały wiernie przeniesione z oryginału do tej uwspółcześnionej wersji. Reżyserka Joanna Turner w pełni zgłębia feminizm, toksyczną męskość i powszechną manipulację psychologiczną ze wszystkich stron – elementy, które są bardzo obecne w oryginale Bizeta. Jonathan Cooke obrazowo oddaje niepewność i zazdrość Jose. Felicity Buckland z podziwem reprezentuje niezależność Carmen i jej zmysł do wykorzystywania okazji. Nicholas Morris jest bardziej zakochany w swoim telefonie niż w kimkolwiek innym – co jest całkowicie spójne z narcyzmem oryginalnego torreadora. Claire Wild jest o wiele bardziej zadziorną Micaëlą niż zazwyczaj, a kolejnym atusem produkcji jest odrzucenie wiktoriańskiej fałszywej skromności pierwowzoru. Pozwala to na lepiej wyważoną interakcję wewnątrz głównego kwartetu postaci. Moje jedyne zastrzeżenie, które może zniknąć wraz z kolejnymi spektaklami, dotyczy tego, że śpiew był momentami po prostu zbyt głośny jak na stosunkowo ograniczoną przestrzeń Studio 1 w Arcola. Tutaj mniej często znaczy więcej.
Claire Wild i Jonathan Cooke Wszystkie znane melodie są obecne, czasem w bardziej efektownych aranżacjach na cały zespół lub grupy wokalne. Nie czułem braku konkretnych numerów, z wyjątkiem gwaru tłumu u Lillasa Pastii. Tekst jest gęsty, ale dopasowanie słów do nut w większości działa sprawnie, nie stwarzając śpiewakom większych problemów. Oryginalne interteksty orkiestrowe zostały sprytnie zaaranżowane, by zapewnić tło dla zmian sceny, choć uważam, że bohaterom można było dać nieco więcej do roboty niż tylko krążenie w kółko. Wielką siłą całej produkcji jest pewność, z jaką współpracuje ze sobą zespół. Leo Geyer na fagocie kilkakrotnie dawał sygnały śpiewakom i muzykom, poza tym nie było potrzeby, by dyrygent nadzorował całość. Zespół Baseless Fabric Theatre jest rzeczywiście bardzo zgrany! STRONA INTERNETOWA FESTIWALU GRIMEBORN
Przeczytaj także recenzję Black El Payoso The Clown – Grimeborn w Arcola Theatre
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności