Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Chitty Chitty Bang Bang, West Yorkshire Playhouse ✭✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

douglasmayo

Share

Harry Grasby jako Jeremy, Lucy Sherman jako Jemima i Jon Robyns jako Caractacus Potts. Zdjęcie: Alastair Muir Chitty Chitty Bang Bang

West Yorkshire Playhouse

10.12.2015

5 Gwiazdek

Kup Bilety W czasie, gdy teatry w całym kraju są opanowane przez świąteczne pantomimy, West Yorkshire Playhouse zaryzykowało, wystawiając Chitty Chitty Bang Bang jako swoją bożonarodzeniową propozycję. Patrząc na dzisiejszą reakcję publiczności, to ryzyko opłaciło się z nawiązką – widzowie owacyjnie witali Chitty na stojąco, klaszcząc z taką pasją, jakby od tego zależało ich życie. Chitty Chitty Bang Bang potrzebowało trzydziestu lat, by trafić na deski teatrów. Pierwotnie powstało jako film w 1968 roku, stworzony przez niezwykłą mieszankę twórców, którzy wspólnie wykreowali nieodpartą słodycz, która przetrwała próbę czasu i stała się międzypokoleniowym klasykiem, goszczącym na stałe w bożonarodzeniowych ramówkach telewizyjnych. Warto zaznaczyć, że współautorem oryginalnego scenariusza filmowego był Roald Dahl i bez wątpienia, podobnie jak wiele książek Dahla, Chitty ma w sobie mroczniejszą stronę, która fascynuje zarówno dzieci, jak i dorosłych.

Zdjęcie: Alastair Muir

W obecnej inscenizacji (zaledwie drugiej tak dużej produkcji w Wielkiej Brytanii), West Yorkshire Playhouse połączyło siły z producentami Music and Lyrics, dzięki czemu ten muzyczny cud zawita do teatrów w całym kraju w 2016 roku.

Spektakl przygotował sprawną ręką reżyser James Brining, a jedyną zmianą jest przywrócenie poruszającej ballady Lovely Lonely Man, której zabrakło w produkcji z 2002 roku, oraz usunięcie piosenki Łapacza Dzieci Kiddie Widdie Winkies, która była być może odrobinę zbyt makabryczna. Inscenizacja z Palladium była ogromnym, widowiskowym show na legendarną skalę, ale Brining stworzył spektakl równie efektowny, za to bardziej kameralny i pełen szczerego serca.

Don Gallagher i Tamsin Carroll jako wulgarni Bombhurstowie. Zdjęcie: Alastair Muir

Scenografia Simona Higletta idealnie współgra ze wspaniałymi wizualizacjami Simona Wainwrighta. Obaj projektanci zdołali wykreować nie tylko współczesny świat bohaterów, ale i przedstawić chwalebną przeszłość Chitty jako zwyciężczyni Grand Prix, która popadła w ruinę. Oprawa wizualna w żaden sposób nie przytłacza spektaklu – wręcz przeciwnie, pobudza wyobraźnię i otwiera umysł na niezwykłe możliwości.

Stephen Mear po raz kolejny stworzył musical, który płynie bez zakłóceń. Wszystkie wielkie numery zbiorowe wręcz eksplodują na scenie. Me Ol’ Bamboo, Toot Sweets oraz The Bombie Samba (napisana specjalnie do adaptacji scenicznej) to radosne, zaraźliwe utwory, które wprawiły publiczność w stan dziecięcej euforii. Jako Caractacus Potts, Jon Robyns czuje się w tej roli jak ryba w wodzie. Jego kreacja dojrzewa z każdą sceną, w oku ma blask, a serca widzów trzyma w garści. Hushabye Mountain doprowadziło mnie i mojego gościa do łez w połowie pierwszego aktu, a to niełatwa sztuka. Robyns jest jak duże dziecko wpuszczone do fabryki czekolady (chwila, to inny musical), ale wiadomo, o co chodzi. Na scenie widać, że cieszy się każdą sekundą, a ta radość tworzy więź, którą publiczność z zachwytem odwzajemnia.

Amy Griffiths jako Truly Scrumptious. Zdjęcie: Alastair Muir Robynsowi na scenie towarzyszy Amy Griffiths w roli doprawdy fantastycznej Truly Scrumptious. Ta Truly ma w sobie mniej z Sally Ann Howes, a więcej z Keiry Knightley – jest tak niezależna i wspaniała, jak tylko można sobie wymarzyć. Griffiths świetnie radzi sobie w dużych numerach, ale w pełni rozkwita w Lovely Lonely Man oraz Doll On A Music Box, dwóch najpiękniejszych balladach w całym tytule.

Żadne Chitty nie byłoby kompletne bez czarnych charakterów, a ta produkcja ma ich najlepszych z możliwych. Don Gallagher jako Baron Bombhurst i Tamsin Carroll jako Baronowa Bombhurst grają parę wulgarnych złoczyńców po prostu po mistrzowsku. Niczym duet ze starego wodewilu, każdy ruch, tekst i żart trafia w punkt i wywołuje salwy śmiechu. Choć to postacie odrażające do szpiku kości, aktorzy upajają się rolą pretensjonalnych, rozkapryszonych łotrów, a publiczność ich za to uwielbia.

Sam Harrison (Borys) i Scott Paige (Goran) jako nieudaczni szpiedzy z Wulgarii to prawdziwa perełka. Obdarzeni najlepszymi tekstami w spektaklu i świetną piosenką Act English, tworzą duet komicznych pomagierów, którzy chwilami stają się jeszcze większą atrakcją niż sam Baron i Baronowa. To prawdopodobnie najmniej kompetentni, a jednocześnie najbardziej uroczy szpiedzy w historii teatru.

Andy Hockley jako Dziadek Potts jest cudowny w roli człowieka uciekającego od świata w podróże do Indii (w rzeczywistości odbywane w przezabawnej sławojce). Podobnie jak Lionel Jeffries w oryginalnym filmie, Dziadek w wykonaniu Hockleya jest tak bombastyczny i wspaniały, jak tylko można sobie zamarzyć. Jego porywający numer z wulgarskimi naukowcami The Roses Of Success jest po prostu fenomenalny.

Stephen Matthews jako Łapacz Dzieci. Zdjęcie: Alastair Muir

Oczywiście Chitty Chitty Bang Bang przez lata budziło przerażenie u dzieci postacią złowrogiego Łapacza Dzieci. Jego haczykowaty nos, baletowe ruchy i upiorne oczy sprawiają, że to jedna z najciekawszych postaci w tej inscenizacji. Wspierany przez projekcje Wainwrighta, Stephen Matthews emanuje grozą, wślizgując się na scenę i atakując z przerażającą gracją. Dzieci siedzące obok mnie wydawały się autentycznie przestraszone – i dokładnie o to chodzi.

Ta produkcja Chitty to przede wszystkim wysiłek zespołowy. Świetne momenty zalicza Ewen Cummings jako Twórca Zabawek oraz energiczny chór dziecięcy, dzięki któremu piosenka z drugiego aktu, Teamwork, gna ten musical do mety. Na uwagę zasługują również wyróżniające się występy zespołu, zwłaszcza w wykonaniu Ewana Gilliesa, Abigail Climer i Perry'ego O’Dea.

Andy Hockley jako Dziadek Potts i naukowcy z Wulgarii. Zdjęcie: Alastair Muir Gwiazdą tego spektaklu pozostaje jednak niezmiennie muzyka Roberta B. Shermana i Richarda M. Shermana. Mało kto na świecie nie zna ich wspaniałych kompozycji do filmów Disneya, takich jak Mary Poppins czy Gałki od łóżka i kije od miotły. Ci dwaj niesamowicie utalentowani ludzie napisali ponad 150 piosenek do przeszło 27 filmów. To gigantyczne dziedzictwo, a Chitty Chitty Bang Bang zawiera ich najpiękniejsze melodie. Podczas premierowego wieczoru niewielu było widzów, którzy nie nucili piosenki tytułowej na finał – z uśmiechami, o których inni kompozytorzy mogliby tylko marzyć. Ruszajcie po bilety, gdy Chitty zawita w wasze strony. Zabierzcie dzieci albo pójdźcie sami, by poczuć tę ogromną radość płynącą ze sceny. Chitty Chitty Bang Bang będzie bawiło młodszych i starszych jeszcze przez długi czas. Ten spektakl jest zwyczajnie „fantasmagoryczny”. Nie przegapcie go! Chitty Chitty Bang Bang jest obecnie wystawiane w West Yorkshire Playhouse przed rozpoczęciem trasy krajowej.

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS