Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Fanny i Aleksander, Old Vic Theatre ✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

markludmon

Share

 

Obsada Fanny i Alexander w teatrze Old Vic. Fot. Manual Harlan Fanny i Alexander

Old Vic Theatre

5 marca 2018

Cztery gwiazdki

Zarezerwuj bilety

Osadzony w świecie teatru, nagrodzony Oscarem film Ingmara Bergmana „Fanny i Aleksander”, idealnie nadaje się na adaptację sceniczną. Inspirowany własnym dzieciństwem, Bergman opowiada historię barwnej i pełnej blichtru rodziny Ekdahlów, której przewodzą wielka dama teatru Helena Ekdahl oraz jej charyzmatyczny syn Oscar – dyrektor teatru i aktor, któremu towarzyszy żona Emilie, również aktorka, oraz galeria barwnych krewnych. Historia, opowiedziana głównie z perspektywy syna Oscara i Emilie, Aleksandra, jest celebracją liberalnego i pełnego miłości środowiska, którym on i jego młodsza siostra Fanny cieszą się do czasu, gdy trafiają do zimnego, rygorystycznego domu luterańskiego biskupa Edvarda Vergerusa, drugiego męża ich matki.

Obsada Fanny i Alexander. Fot. Manual Harlan

Nowa, zręczna adaptacja autorstwa Stephena Beresforda czerpie z teatralności oryginału, rozpoczynając się prologiem Aleksandra wygłoszonym do publiczności przed kurtyną. Przebijają tu liczne nawiązania do Szekspira, zwłaszcza do „Hamleta”, a także echa sztuki Ibsena „Dzika kaczka” o rodzinie Ekdalów, którzy uciekają od rzeczywistości w świat samooszukiwania. Świat Ekdahlów wypełniony jest wyobraźnią, opowieściami, magicznymi sztuczkami i marionetkami, podczas gdy rodzina biskupa jest surowa i bezbarwna – ten kontrast pięknie oddaje scenografia Toma Pye’a, począwszy od nasyconych czerwieni teatralnego świata, po surową, pozbawioną wyrazu „skrzynię” zamku biskupa. Podkreśla to dodatkowo Bergmanowska miłość do jedzenia; otrzymujemy menu kluczowych uroczystych uczt – od wystawnej kolacji wigilijnej u Ekdahlów po skąpy, pozbawiony smaku posiłek u rodziny biskupa z okazji jego ślubu z Emilie.

Karina Fernandez i Thomas Arnold w Fanny i Alexander. Fot. Manual Harlan

Podobnie jak ojciec Bergmana, który w rzeczywistości był surowym luterańskim pastorem, wychowanie dzieci ma tu wyidealizowany, bajkowy charakter, podczas gdy gniew Aleksandra na Boga i lęk przed śmiercią materializują się w typowo Bergmanowskiej postaci samej Śmierci pojawiającej się na scenie. Jednak sztuka nie jest czarno-białą opowieścią moralną. Choć Ekdahlowie są ciepli i hojni, bywają też nieostrożni wobec życia i uczuć innych, nie odczuwając przy tym wyrzutów sumienia, co stawia biskupi nacisk na dyscyplinę i powściągliwość w nieco lepszym świetle.

Kevin Doyle i Catherine Walker w Fanny i Alexander. Fot. Manual Harlan

Ostatecznie pełen dobrych chęci, ale tyranizujący i kontrolujący Edvard unika stania się jednowymiarowym potworem dzięki znakomicie wyważonej roli Kevina Doyle'a, który nadaje ludzki rys postaci, która mogłaby być tylko banalnym czarnym charakterem. Catherine Walker przekonująco oddaje przemianę Emilie z wyzwolonej aktorki w rodzinie libertynów w żonę gorliwego chrześcijanina, pokazując kobietę rozdartą między dwoma światami. Penelope Wilton jako Helena, matrona rodu Ekdahlów, emanuje ciepłem i humorem, uosabiając urok życia, który Bergman pokazał nam również w filmie z 1955 roku „Uśmiech nocy” – będącym podstawą musicalu Sondheima „A Little Night Music”. Dopełnieniem jest Michael Pennington, który wnosi błyskotliwy urok w postać wuja Isaka, przyjaciela rodziny i czarodzieja. To tylko kilka z wielu doskonałych ról w licznej obsadzie, od Jonathana Slingera i Thomasa Arnolda jako synów Heleny, Gustava Adolfa i Carla, po Mishę Handley’a w imponującym debiucie scenicznym w roli Aleksandra.

Michael Pennington w Fanny i Alexander. Fot. Manual Harlan

Spektakl trwa trzy i pół godziny, wliczając dwie przerwy. Beresford starał się uchwycić jak najwięcej uroku i szczegółów z pięciogodzinnego miniserialu Bergmana oraz wersji filmowej z 1982 roku, która trwała ponad trzy godziny. Choć wizualny rozmach oryginału jest trudny do oddania na scenie, produkcja wypracowała własny, uderzający styl dzięki scenografii Pye’a i oświetleniu Marka Hendersona. Mimo swojej długości, sztuka ani przez chwilę się nie dłuży pod batutą reżysera Maxa Webstera, porywając widza nastrojowym połączeniem dramatu, komedii i szczypty magii.

W repertuarze do 14 kwietnia 2018

ZAREZERWUJ BILETY NA FANNY I ALEXANDER

 

 




Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS