WIADOMOŚCI
RECENZJA: Four Minutes Twelve Seconds, Trafalgar Studios 2 ✭✭✭✭
Opublikowano
Autor:
Christine Firkin
Share
Kate Maravan. Fot. Ikin Yum. Four Minutes Twelve Seconds
Trafalgar Studio 2
12 listopada 2015
4 Gwiazdki
Kup Bilety Four Minutes Twelve Seconds to pierwszy pełnowymiarowy dramat Jamesa Fritza, który zdobył już uznanie krytyków, otrzymując nominację do nagrody Oliviera w 2014 roku. Po udanym sezonie w Hampstead Theatre Downstairs, sztuka zawitała do Trafalgar Studio 2. Ta kameralna scena idealnie współgra z tekstem. Widzowie znajdują się na wyciągnięcie ręki od aktorów, mogąc dostrzec strach w ich oczach, co pozwala w pełni zanurzyć się w targającym bohaterami wachlarzu emocji.
Sztuka porusza aktualne problemy, zaczynając się od sceny rozmowy rodziców o szkolnym szykanowaniu ich 15-letniego syna, Jacka. Początkowo temat traktowany jest w lekki, rozrywkowy sposób, co pozwala aktorom wykazać się świetnym wyczuciem komediowym, jednak akcja szybko odsłania mroczniejsze dno. To nie tylko sygnał ostrzegawczy dla rodziców i młodzieży dotyczący zagrożeń związanych z komunikacją elektroniczną, ale także studium nieporozumień wynikających z braku szczerego dialogu.
Ciekawym zabiegiem jest fakt, że główny sprawca całego zamieszania, syn Jack, nigdy nie pojawia się na scenie, a mimo to kolejne zwroty akcji sprawiają, że publiczność coraz trudniej może z nim sympatyzować. Jego fizyczna nieobecność skupia całą uwagę na tym, jak jego czyny wpływają na najbliższe mu osoby.
Anna Ledwich poprowadziła tę produkcję z niezwykłym wyczuciem. Rozwój każdej z postaci oraz ich wzajemne relacje są wyraźnie zarysowane w strukturze krótkich scen. Przypomina to obieranie cebuli – warstwa po warstwie docieramy do samego środka. Tempo i energia spektaklu są idealnie dopasowane do jego stylistyki i tematyki.
Jon McGuinness. Fot. Ikin Yum
Ta z pozoru prosta historia staje się coraz bardziej zawiła z każdą kolejną sceną, co subtelnie podkreśla oprawa dźwiękowa Sarah Weltman. Sceny łączone są elektronicznym sygnałem, który ewoluuje od krótkiego impulsu na początku, po długie, złowieszcze dźwięki pod koniec, odzwierciedlając stopień skomplikowania intrygi. Prostota narracji znajduje swoje odzwierciedlenie w sferze wizualnej zaprojektowanej przez Janet Bird. Wzór na podłodze, przypominający stare plansze kontrolne telewizji, powtarza się w panelu oświetleniowym nad głowicami; kilka krzeseł i stół – ta surowa estetyka znakomicie służy przedstawieniu.
Największe wrażenie wieczoru zrobiła Kate Maravan w roli Di, matki Jacka. Każde wypowiedziane przez nią słowo brzmi autentycznie. Maravan rzadko schodzi ze sceny, utrzymując wysokie napięcie przez cały spektakl. Jonathan McGuinness jako David, mąż i ojciec, również wypadł doskonale – jego postać stanowi stonowaną przeciwwagę dla emocjonalnej żony. Nie zdradzając fabuły, warto dodać, że David potrafi mocno zaskoczyć.
Ria Zmitrowicz. Fot. Ikin Yum
Postać syna zostaje wyraźnie zarysowana w pierwszej części sztuki przez rodziców. Gdy na scenie pojawia się jego najlepszy przyjaciel, Nick, zdejmujemy kolejną warstwę tajemnic. Anyebe Godwin kreuje postać Nicka z wielką subtelnością, sprawiając, że widzowie natychmiast darzą go sympatią.
Czwartym głosem w tej układance prawdy jest Ria Zmitrowicz jako Cara, dziewczyna Jacka. Wydarzenia odcisnęły na niej głębsze piętno, niż początkowo mogłoby się wydawać. Aktorka ukazuje dojrzałość w rozumieniu skutków doznanej krzywdy, wykraczającą poza wiek 15-latki. Zmitrowicz zachwyciła na początku roku w Czarownicach z Salem w Manchesterze i jest równie przekonująca w swojej obecnej roli.
Finał sztuki pozostawia widza z przerażającą świadomością, że podobne historie rozgrywają się tu i teraz: w rodzinach, u sąsiadów, tuż obok nas. To sytuacja i problem, który dotyczy każdego z nas, a ten głos zdecydowanie powinien dotrzeć do młodych ludzi, którzy najbardziej potrzebują go usłyszeć.
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności