Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Grenfell Value Engineering, Tabernacle Theatre W11 ✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

Libby Purves

Share

Nasza krytyczka teatralna Libby Purves recenzuje „Grenfell: Value Engineering” – sztukę Richarda Nortona Taylora opartą na dochodzeniu w sprawie tragedii Grenfell Tower, wystawianą obecnie w Tabernacle Theatre w londyńskim W11.

Thomas Wheatley jako Sir Martin Moore-Bick. Fot.: Tristram Kenton Grenfell - Value Engineering

Tabernacle Theatre W11

4 Gwiazdki

REZERWACJA BILETÓW

Gdy ogłoszono teatralną adaptację dochodzenia w sprawie pożaru Grenfell autorstwa Richarda Nortona Taylora, pojawiła się fala krytyki – mimo że to projekt non-profit, realizowany w sercu dzielnicy opłakującej tę tragedię. Za reżyserię odpowiada legendarny mistrz teatru faktu i dramatu dokumentalnego, Nicolas Kent (pamiętacie go z Tricycle Theatre i takich głośnych produkcji jak „Guantanamo”, „MacPherson” czy serii o Afganistanie?). Część krytyków oburzała się, że biali twórcy mogą zarabiać na tragedii osób kolorowych; inni podejrzliwie patrzyli na fakt, że sztuka nie skupia się na zeznaniach ofiar, lecz na inżynierach, budowlańcach, podwykonawcach i lokalnych politykach z klasy średniej. Odpowiedź była jednak oczywista: tak, ofiary są najważniejsze, i tak, to był skandal narodowy oraz zdrada mieszkańców lokali komunalnych w najbogatszej dzielnicy Londynu. Ich ból zdominował pierwszy rok dochodzenia, ale musimy też wiedzieć: dlaczego? kto? jak? Kto i kiedy podpisał konkretne umowy? Jak to możliwe, że do odświeżenia starego wieżowca użyto wysoce łatwopalnych materiałów zamiast droższych i bezpieczniejszych? Czy szukano oszczędności na skróty, czy może kalkulowano bezduszne cięcia, bo mieszkańcy byli w trudnej sytuacji materialnej? Czy ignorowano sygnalistów i uzasadnione skargi lokatorów? (W zasadzie: tak).

Ron Cook jako Richard Millett QC i Sarah Coates. Fot.: Tristram Kenton

Powołanie Sir Martina Moore-Bicka (co znów wywołało nieporozumienia, bo to sędzia „z wyższych sfer”) miało jasny cel: to właściwy człowiek na właściwym miejscu. Jego doświadczenie obejmuje właśnie zawiłe kwestie techniczne, logistykę i transport. Owszem, współczucie było niezbędne. Jednak dla przyszłości i dla wskazania winnych kluczowe było to drobiazgowe, niemal śledcze przekopywanie się przez emaile, pytania o szkolenia, kompetencje oraz rolę estetyki i finansów. To właśnie zrobiła komisja śledcza, a ten spektakl pokazuje nam to w pigułce.

Co jednak może zdziałać produkcja teatralna? Może dobitnie uświadomić prawdę. Redagując obszerne protokoły, klaruje główny przekaz: rada dzielnicy Kensington i Chelsea bardziej martwiła się o estetykę niż o bezpieczeństwo i godziwe warunki dla lokatorów; pracownia architektoniczna nie znała się na bezpieczeństwie pożarowym (lub go ignorowała); a dostawca okładzin elewacyjnych, któremu coraz trudniej było sprzedać palny produkt w Europie, chętnie wypchnął go na rynek brytyjski, gdzie przepisy były albo dziurawe, albo lekceważone.

Ron Cook jako Richard Millett QC. Fot.: Tristram Kenton

Nie oczekujcie tu wielkich scen dramatycznych czy krasomówczych popisów rodem z „Rumpole'a”: akcja toczy się w surowej sali przesłuchań. Ron Cook wciela się w głównego oskarżyciela, a Thomas Wheatley jako Sir Martin Moore-Bick przewodniczy obradom – to opanowany sędzia z ogromnym doświadczeniem technicznym. Aktorzy wypowiadają autentyczne kwestie prawników i świadków. Jest moment, gdy przerażony urzędnik nadzoru budowlanego (Howard Ward) przyznaje, że był „ostatnim ogniwem”, które mogło powstrzymać tragedię. Jest kobieta (Polly Kemp), która wyznaje, że „wyrzuciła do kosza” notatki z kluczowych spotkań już po pożarze. Aktorzy studiowali nagrania osób, które grają – robią to powściągliwie i realistycznie. Czasem na ekranie widać emaile wymieniane między radą, wykonawcami a handlowcem z firmy produkującej elewacje.

Tim Lewis jako Bruce Sounes (Architekt). Fot.: Tristam Kenton

Uprzejmość, spokój i te bolesne, przeszywające przesłuchania trzymają widza w napięciu. Siedziałam obok grup szkolnych z okolicy – dzieciaki słuchały w wielkim skupieniu. Oświadczenia dostawców materiału Celotex, który zastąpił bezpieczniejszą opcję, wywołują autentyczny wstrząs. Choć padają tu mocne mowy końcowe adwokatów ofiar, to diabeł tkwi w szczegółach: w zaniedbaniach obowiązków publicznych. To gorzka pigułka o współczesnej Brytanii i władzach lokalnych, które stać na znacznie więcej.

Grenfell: Value Engineering jest grane w The Tabernacle do 13 listopada, a następnie przenosi się do Birmingham Rep.

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS